Zapotrzebowanie na paliwo wciąż się utrzymuje, limity więc zostają
Po skokowym wzroście sprzedaży paliw w pierwszym dniu konfliktu zbrojnego na Ukrainie, płocki koncern nadal obserwuje zwiększone zapotrzebowanie. Przyglądamy się sytuacji - poinformował PKN Orlen.
Inne z kategorii
Nowe autobusy pojawią się w styczniu na drogach regionu. To pierwsze z 40 zakupionych pojazdów
Krótki telefon na wagę życia
Pierwszy dzień wojny na Ukrainie spowodował zwiększone zapotrzebowanie na paliwo. Było to doskonale widoczne niemal na wszystkich stacjach paliw, gdzie ustawiały się wielometrowe kolejki samochodów, a media społecznościowe zostały zarzucone zdjęciami kierowców tankujących paliwo do przeróżnych zbiorników.
Po skokowym wzroście sprzedaży paliw w pierwszym dniu konfliktu w Ukrainie, obecnie nadal obserwujemy zwiększone zapotrzebowanie, ale sytuacja na naszych stacjach jest ustabilizowana. W Grupie Orlen zabezpieczone są także wszystkie procesy logistyczne związane z dostawą paliw
- poinformował Orlen.
Ze względu na zwiększone zapotrzebowanie zostały wprowadzone limity 50 litrów na samochód. Niestety tocząca się wojna spowodowała skok cen paliw.
W wyniku wojny baryłka ropy zdrożała, a jej cena obecnie osiąga poziom ponad 100 dolarów, osłabił się także znacząco złoty w stosunku do dolara. W obecnej sytuacji trudno jest więc odpowiedzialnie prognozować w perspektywie długoterminowej, jak będą kształtować się ceny ropy i paliw
- stwierdziła spółka