Burza wokół obchodów w Bydgoszczy: Czy to było wyzwolenie?
Radny Wojciech Bielawa krytykuje obchody „wyzwolenia” Bydgoszczy, nazywając je fałszowaniem historii.
Inne z kategorii
Pierwsze doktorskie dyplomy rozdane na Akademii Kujawsko-Pomorskiej!
Zajrzyj w kulisy służb specjalnych podczas wyjątkowego spotkania w Bydgoszczy!
Kontrowersyjne obchody w Bydgoszczy
Prezydent Bydgoszczy zorganizował obchody związane z 81. rocznicą „wyzwolenia” miasta spod niemieckiej okupacji. Wydarzenie to wzbudziło sporo kontrowersji, zwłaszcza wśród osób pamiętających, co naprawdę działo się w styczniu 1945 roku.
Ostra krytyka ze strony radnego
Radny Wojciech Bielawa na swoim profilu na Facebooku skrytykował sposób celebrowania tego dnia, podkreślając, że wpisuje się to w narrację rosyjskiej polityki historycznej. Radny przytoczył dramatyczne wspomnienia swojej babci, która żyła w Bydgoszczy podczas „wyzwolenia” przez Armię Czerwoną.
Z relacji mojej śp. Babci Barbary... wejście do naszego miasta dzikich hord żołnierzy w mundurach Armii Czerwonej przyniosło przemoc, grabieże i represje – przypomina radny.
Negatywne wspomnienia z „wyzwolenia”
Według Bielawy, który opiera się na wspomnieniach przodków i źródłach historycznych, przybycie Armii Czerwonej było dla mieszkańców Bydgoszczy okresem strachu i udręki. Radny nie szczędził słów krytyki:
Bydgoszczanki bały się wychodzić z domów, bo na porządku dziennym były gwałty. Sowieci plądrowali sklepy i fabryki, okradali Bydgoszczan z biżuterii, zegarków, a po pijaku, dla zabawy strzelali do ludzi.
Silny głos sprzeciwu
Post radnego Bielawy jest wyraźnym głosem sprzeciwu wobec określania tamtych wydarzeń mianem „wyzwolenia”. Przypomina on, że zaraz po wkroczeniu Armii Czerwonej, NKWD rozpoczęło likwidację niepodległościowego podziemia.
Takie to było Panie Prezydencie wyzwolenie, taką to właśnie ulgę przynieśli żołnierze Stalina Bydgoszczanom w styczniu 1945 roku.