Miasto deweloperów, betonu i śmieci? Bydgoska Prawica nie odpuszcza planu ogólnego
fot. własne
Plan ogólny Bydgoszczy został już uchwalony, ale radni Bydgoskiej Prawicy zapowiadają, że będą dążyć do jego zmian. Grażyna Szabelska i Michał Krzemkowski wskazują przede wszystkim na możliwość intensywnej i wysokiej zabudowy oraz nowe strefy infrastrukturalne. Chcą też mocniej angażować mieszkańców w prace nad miejscowymi planami zagospodarowania. – To miasto ma być dla mieszkańców, a nie odwrotnie – przekonywała Szabelska.
Inne z kategorii
„Betonoza i śmiecioza”
Radni Bydgoskiej Prawicy wrócili do tematu planu ogólnego, który został przyjęty podczas ostatniej sesji Rady Miasta. Klub głosował przeciwko dokumentowi, a zgłaszane przez jego przedstawicieli poprawki nie uzyskały większości.
Grażyna Szabelska przekonywała, że plan w zbyt dużym stopniu otwiera miasto na intensywną zabudowę oraz rozwój funkcji związanych z gospodarką odpadami.
Analogicznie do słowa „betonoza” można dziś mówić również o „śmieciozie”, która grozi naszemu miastu – mówiła radna.
Według przedstawicieli klubu szczególne obawy budzą dopuszczalne wysokości zabudowy w części stref oraz liczba obszarów, na których może powstawać zabudowa wielorodzinna.
Spór o wysokość nowych budynków
Michał Krzemkowski zwracał uwagę, że w przyjętym planie przewidziano bardzo szerokie możliwości rozwoju zabudowy mieszkaniowej. Jego zdaniem skala tych założeń jest zbyt duża w stosunku do prognoz demograficznych miasta. Ja zauważył, to działanie korzystne dla deweloperów:
Tutaj jest spór nie tylko na płaszczyźnie politycznej między koalicją rządzącą Bydgoszczą a Bydgoską Prawicą, ale jest też spór w kręgu specjalistów. Bardzo krytyczna w stosunku do tego planu ogólnego, (...) była dotyczasowa pani dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, która kierowała tą instytucją ponad 15 lat. Jej miejsce zajął Pan Grzegorz Rosa, a odbyło się to po zmianie Składu Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej. (...) Ta komisja zopiniowała pracę Pani dyrektor i całego zespołu, pierwotną wersję planu, bardzo negatywnie i wprowadziła tam szereg różnego rodzaju zmian. Rzecz jest o tyle kontrowersyjna, że połowa składu tej komisji to są właściwie przedstawiciele deweloperów.To są osoby, które w jakiś sposób uczestniczyły w procesie wydawania decyzji o warunkach zabudowy dla deweloperów, którzy starają się o kolejne miejsca do budowy domów mieszkalnych na terenie miasta. Nowy plan ogólny wprowadza możliwość dodatkowych mieszkań dla aż 170 tysięcy mieszkańców Bydgoszczy.
Jest to wersja bardzo futurystyczna,bardzo utopijna, bowiem w Bydgoszczy mamy raczej do czynienia z ujemnym trendem demograficznym i już za 10 lat przewiduje się, że będzie ok. 295 tysięcy mieszkańców. Natomiast jakbyśmy dodali do tego to 170 tysięcy [mieszkań], to wychodzi nam miasto na skalę 450 tysięcy. Jest to absolutnie niemożliwe nawet w perspektywie 100 lat.
Radny krytykował również możliwość lokalizowania wysokich budynków w wielu częściach Bydgoszczy. Jak wskazywał, w niektórych miejscach plan dopuszcza obiekty o wysokości 70 czy 80 metrów.
Podczas wcześniejszych prac nad dokumentem Krzemkowski proponował m.in., by maksymalna wysokość części zabudowy została ograniczona do 50 metrów. Chciał też zmniejszenia zakładanej rezerwy terenów mieszkaniowych – zamiast możliwości zabudowy odpowiadającej nawet 170 tys. nowych mieszkańców proponował poziom 100 tys.
Poprawki nie zostały przyjęte.
„Nie chcemy bydgoskiego Manhattanu”
Jednym z przykładów przywoływanych przez radnych jest teren pomiędzy ulicami Kamienną, Fordońską i Łęczycką.
Według Krzemkowskiego plan stwarza tam możliwość powstania bardzo dużego osiedla o wysokiej intensywności zabudowy. Radny przekonywał, że zamiast „bydgoskiego Manhattanu” w tym miejscu lepiej sprawdziłaby się niższa, bardziej kameralna zabudowa otoczona zielenią.
Chcielibyśmy, żeby powstało osiedle typu szwedzkiego z niskimi blokami, zatopione w zieleni – mówił.
Podobne zastrzeżenia radni zgłaszają wobec terenów nad Brdą oraz części Fordonu.
Obawy dotyczą także terenów przemysłowych
Drugim dużym obszarem krytyki są strefy infrastrukturalne.
Radni zwracają szczególną uwagę na tereny Bydgoskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego oraz okolice osiedli Kapuściska, Wyżyny i Łęgnowo. Ich zdaniem zapisy planu mogą w przyszłości umożliwiać lokalizację instalacji związanych z gospodarką odpadami na większą skalę.
Krzemkowski wskazywał, że po zmianach w projekcie zwiększyła się liczba stref infrastrukturalnych. Klub obawia się, że część obiektów magazynowych mogłaby zostać wykorzystana do działalności związanej z odpadami.
Grażyna Szabelska podkreślała natomiast, że właśnie te kwestie były jednym z głównych powodów sprzeciwu mieszkańców Kapuścisk i sąsiednich osiedli.
Pro Natura również na celowniku radnych
Kolejnym zagrożeniem jest także, w opinii Bydgoskiej Prawicy, planowana rozbudowa spalarni Pro Natura.
Grażyna Szabelska powołała się na informacje przekazane podczas sesji przez prezydenta miasta. Według jej relacji instalacja miałaby zostać rozbudowana o około 30–40 proc. Radna twierdzi, że wiadomość ta była dla części radnych i mieszkańców zaskoczeniem.
Przedstawiciele Bydgoskiej Prawicy podkreślają, że nie sprzeciwiają się infrastrukturze potrzebnej do obsługi mieszkańców miasta, ale nie chcą, by Bydgoszcz stawała się miejscem rozwijania gospodarki odpadami na skalę, którą uznają za nadmierną, wykraczającą poza obręb miasta i obejmującą sąsiednie gminy.
Teraz walka przeniesie się do planów miejscowych
Choć plan ogólny został już uchwalony, radni zapowiadają dalsze działania.
Jednym z kolejnych etapów będą miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. To właśnie one będą bardziej szczegółowo określać, co w konkretnych miejscach może powstać.
Plan ogólny stwarza pewne ramy, a plan przestrzenny będzie już mówił konkretnie, co można budować – podkreślał Krzemkowski.
Radni chcą uczestniczyć w kolejnych procedurach, składać wnioski i zachęcać mieszkańców do aktywności.
Szabelska zapowiedziała również, że klub będzie dążyć do zmian samego planu ogólnego w tych punktach, które uznaje za szczególnie problematyczne.
Chcą kolejnej publicznej debaty
Przedstawiciele Bydgoskiej Prawicy proponują też zorganizowanie osobnej, eksperckiej debaty poświęconej przyszłości przestrzennej miasta.
Zdaniem Szabelskiej mieszkańcom należałoby w bardziej czytelny sposób pokazać skutki dopuszczonych w planie wysokości i intensywności zabudowy, np. za pomocą makiet lub wizualizacji.
Radna przekonuje, że przyjęcie dokumentu nie powinno zamykać dyskusji.
Mam nadzieję, że przed nami druga, merytoryczna dyskusja o planie ogólnym miasta – mówiła. – To plan ogólny ma być dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla planu ogólnego.