Polakożerca, który uniknął kary. Instytut Pamięci Narodowej zaprasza na spotkanie z autorem książki o niemieckim zbrodniarzu
fot. Facebook IPN
Spotkanie z doktorem Filipem Gańczakiem odbędzie się w przyszłą środę (11 lutego) o godz. 17.00 w sali konferencyjnej Delegatury IPN w Bydgoszczy.
Inne z kategorii
Historia Bydgoszczy ożywa! Pierwsze spotkanie z cyklu zimowych wykładów za nami!
Pięć godzin, które wykuły polskie granice. Roman Dmowski w Paryżu, 29 stycznia 1919 r.
Autor pierwszej biografii
Książka Filipa Gańczaka pt. "Polakożerca" to pierwsza całościowa biografia jednego z głównych organizatorów zbrodni pomorskiej 1939, dowódcy Selbstschutz Westpreussen i adiutanta Heinricha Himmlera — Ludolfa von Alvenslebena. Autor, dziennikarz i historyk, laureat Międzynarodowej Nagrody im. Witolda Pileckiego, zadedykował ją... Bydgoszczy. Jego praca to owoc szerokiej kwerendy archwialnej. Filip Gańczak poszukiwał informacji w Polsce, ale także we Włoszech i w Argentynie.
Adiutant i generał
Generał-porucznik SS Ludolf von Alvensleben, znany jako "Bubi", był odpowiedzialny za śmierć, co najmniej kilkunastu tysięcy Polaków. Mieszkał w willi na bydgoskiej Sielance. Słynął z okrucieństwa i nienawiści do Polski.
Pochodził z pruskiej rodziny oficerskiej, związanej z elitami wojskowymi. Do NSDAP wstąpił w 1929 r., szybko robiąc karierę jako partyjny działacz i mówca o skrajnie antysemickich poglądach. W 1934 r. przeszedł do SS. Błyskawiczny awans doprowadził go na stanowisko naczelnego adiutanta Himmlera.
We wrześniu 1939 r. stanął na czele północnego okręgu Selbstschutzu, formacji odpowiedzialnej za masowy terror wobec ludności cywilnej Polski. Z jego raportów wynika, że do początku października 1939 r. aresztowano blisko 18 tysięcy osób, a ponad 4 tysiące Polaków zamordowano. "Bubi" osobiście uczestniczył w egzekucjach.
Wojenne zdobycze
Po rozwiązaniu Selbstschutzu kontynuował służbę w Waffen-SS i policji. Brał udział w kampanii francuskiej, a następnie pełnił wysokie funkcje m.in. na Krymie, gdzie nadzorował roboty przymusowe i masowe egzekucje Żydów. Chwalił się tysiącami „zlikwidowanych bandytów”. W 1943 r. osiągnął rangę SS-Gruppenführera i generała policji. W ostatnich latach wojny doprowadził do skazania i egzekucji właściciela dzierżawiącego rodzinny zamek, by przejąć majątek.
Wygodne życie za tysiące żyć
Alvensleben po wojnie uniknął odpowiedzialności. Przez Włochy, udał się do Argentyny. Tam uzyskał obywatelstwo i żył spokojnie mimo niemieckich nakazów aresztowania. Brak dokumentacji i odmowa ekstradycji skutecznie chroniły go przed sądem. Zmarł w wieku 69 lat na raka płuc. Na jego pogrzebie pojawiły się nazistowskie symbole, a uczestnicy uroczystości pożegnali go hitlerowskim salutem.