Religia Dzisiaj 09:20 | Redaktor
Hosanna i krzyż. Co naprawdę pokazuje Niedziela Palmowa?

Niedziela Palmowa to jedno z najbardziej przejmujących wydarzeń w całym roku liturgicznym. W jednej celebracji spotykają się dwa obrazy: triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy i opis Jego Męki.

Zobacz też film https://www.youtube.com/watch?v=k_pcqGfcp5E

Mamy Niedzielę Palmową. Wchodzisz do kościoła z palmą. Słyszysz: Hosanna Synowi Dawida. Uroczysty wjazd Króla. A chwilę później… słyszysz opis Męki. I pojawia się pytanie: czy to tylko zmienny nastrój tłumu — czy objawienie czegoś znacznie głębszego?

W liturgii tej niedzieli dzieje się coś niezwykłego. Mamy dwie Ewangelie: o triumfalnym wjeździe do Jerozolimy i o Męce Pańskiej, dziś według św. Mateusza. To nie jest pomieszanie. To jest świadome zderzenie. Liturgia nie pozwala nam zatrzymać się na poziomie religijnej parady. Pokazuje natychmiast, że korona jest z cierni, a tron jest z krzyża.

Powiedzmy jasno: nie chodzi tylko o ludzką przewrotność — że jednego dnia „Hosanna”, a kilka dni później „Ukrzyżuj Go”. Tu odsłania się coś znacznie głębszego: Jezus naprawdę jest Królem. Nie jednym z wielu, ale Królem królów — Boskim Władcą, w którego ręku są losy wszystkich władców ziemskich. Dlatego przysługuje Mu najwyższy splendor. Ten splendor widzimy już w Apokalipsie św. Jana: „Godzien jesteś, Panie Boże nasz, otrzymać chwałę i cześć, i moc…”. Ale — i to jest klucz — tej chwały nie da się oddzielić od krzyża. „Godzien jest Baranek, który był zabity…”. Chwała i ofiara są nierozłączne.

Dlatego Niedziela Palmowa nie jest rekonstrukcją wydarzeń. To jest dzień, który stawia pytanie o zbawienie. A skoro kluczem do zbawienia jest Męka Jezusa, to pytanie brzmi: czy Jezus jest jedną z wielu dróg — czy jedyną drogą, przez którą Bóg realnie zbawia?

Postawmy to bez ucieczki w ogólniki: czy można powiedzieć, że Bóg zbawia na wiele niezależnych sposobów, a Jezus jest tylko jedną z propozycji? Dzisiejsze teksty — Ewangelia, Tradycja i Magisterium — odpowiadają jasno: nie.

Nie da się czytać Męki według św. Mateusza jako historii „tragicznego, dobrego człowieka”. To jest narracja teologiczna: o grzechu, przymierzu i dostępie do Boga. W kluczowym momencie — podczas Ostatniej Wieczerzy — Jezus mówi: „to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów”. To zdanie rozsadza każdą próbę zredukowania Jezusa tylko do nauczyciela. Nauczyciel powiedziałby: „to jest moja nauka”. Oczywiście nasz Pan jest także nauczycielem i wzywa do przestrzegania swojej nauki. Ale tu Jezus mówi coś o wiele ważniejszego: „to jest moja krew”. I mówi to w logice przymierza oraz odpuszczenia grzechów. To nie jest metafora rozwoju duchowego. To jest realne działanie zbawcze.

Mateusz notuje jeszcze jeden znak: zasłona przybytku rozdziera się na dwoje — z góry na dół. To nie jest detal scenograficzny. To jest teologia w obrazie: to, co oddzielało człowieka od Boga, zostaje rozerwane. I kiedy to się dzieje? W chwili śmierci Jezusa. Czyli dostęp do Boga nie dokonuje się obok Chrystusa, nie „równolegle”, nie „alternatywnie”. Dokonuje się w Nim i przez Jego krzyż.

Na końcu Ewangelii Mateusza Zmartwychwstały mówi: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” i posyła uczniów do wszystkich narodów. To nie jest propozycja dla zainteresowanych. To jest opis rzeczywistości: Chrystus ma władzę powszechną — a więc Jego zbawcze pośrednictwo jest powszechne i jedyne.

Dokładnie tak rozumiał to Kościół od początku. Meliton z Sardes mówi: Chrystus jest Tym, który realnie przeprowadza człowieka — ze śmierci do życia. Święty Augustyn dodaje: Bóg jest „Bogiem waszym — ludzi, między którymi ja jestem jako pośrednik”. Chrystus nie jest dodatkiem. Jest pomostem. Św. Atanazy ujmuje to najkrócej: „On stał się człowiekiem, abyśmy zostali przebóstwieni”. Zbawienie jest możliwe, bo Bóg wszedł w nasze człowieczeństwo.

I to jest logika Niedzieli Palmowej: zbawienie nie dzieje się wieloma równoległymi drogami. Dokonuje się w jednej drodze: we Wcieleniu i w Passze Chrystusa. Dlatego krzyż nie jest dodatkiem do chrześcijaństwa. Jest jego centrum. Palma nie jest znakiem triumfu obok krzyża. Jest zapowiedzią zwycięstwa, które dokona się właśnie na krzyżu.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->