[NIEDZIELA Z TYGODNIKIEM] Niech się nie trwoży serce wasze. Jezus nie uspokaja — On objawia prawdę
Pan Jezus mówi dziś: „Niech się nie trwoży serce wasze”. Nie mówi tego w spokojnym salonie. Mówi to w godzinie zdrady, lęku i nadchodzącej śmierci. Uczniowie nie dostają łatwego pocieszenia. Dostają prawdę większą od swojego lęku. Chrystus nie mówi: „nic się nie stanie”. Mówi raczej: „wierzcie we Mnie, bo Ja jestem drogą, prawdą i życiem”.
Inne z kategorii
„Pielgrzymi Matki Życia” na Jasnej Górze. 2 maja odbędzie się jubileuszowe spotkanie
Szokujący wykład w Bydgoszczy: Dlaczego umiłowaliśmy fałsz?
Dzisiejsza Ewangelia, mimo trwania okresu wielkanocnego, prowadzi nas do Wieczernika. Jezus żegna się z uczniami. Oni jeszcze nie rozumieją, co się stanie. Czują jednak, że nadchodzi coś ciemnego. Piotr usłyszał już zapowiedź zaparcia. Uczniowie widzą kruchość własnej wiary.
I właśnie wtedy Chrystus mówi: „Niech się nie trwoży serce wasze”.
To nie jest sentymentalne uspokojenie. To jest wezwanie do wiary. Uczniowie mają oprzeć serce nie na własnej sile, ale na Chrystusie. Bo Ten, który stoi przed nimi w postaci sługi, jest Synem Bożym.
Sens dosłowny
Chrystus najpierw kieruje uczniów ku Ojcu: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”.
Święty Augustyn wyjaśnia: chodzi o pewność zbawienia dla tych, którzy należą do Chrystusa. W domu Boga nikt nie zostanie odrzucony, ale każdy otrzyma to, co odpowiada jego życiu.
Święty Grzegorz Wielki dopowiada: wszyscy będą szczęśliwi, choć nie w jednakowym stopniu. Radość będzie wspólna, bo jej źródłem jest sam Bóg. Nikt nie zazdrości, bo w niebie panuje jedność miłości.
To bardzo trzeźwe ujęcie. Nie ma tu sentymentalizmu. Jest porządek i sprawiedliwość, a zarazem pełnia radości.
Chrystus mówi dalej: „Idę przygotować wam miejsce”.
Święty Augustyn stawia pytanie: jak może przygotowywać miejsce, skoro „mieszkań wiele” już istnieje? Odpowiedź jest precyzyjna: miejsce jest przygotowane w Bożym zamyśle, ale człowiek musi zostać przygotowany do zamieszkania w nim. Chrystus przygotowuje nie tyle przestrzeń, ile ludzi. Dlatego odchodzi. Jak mówi Augustyn: gdyby był widzialny, nie byłoby wiary. Wiara rodzi się wtedy, gdy Chrystus znika z oczu. To ważne. Nieobecność Chrystusa nie jest brakiem działania. To jest sposób Jego działania.
W takim właśnie kontekście pojawia się pytanie Tomasza. I Chrystus odpowiada nie wprost, dość tajemniczo: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. Święty Augustyn komentuje to zdanie z niezwykłą precyzją: Chrystus jest drogą, którą idziemy; prawdą, do której zmierzamy; życiem, w którym mamy trwać. Filozofowie — mówi Augustyn — mogli przeczuwać dwa z tych elementów: prawdę i życie. Ale nie znali drogi. Dlatego Słowo stało się ciałem — aby człowiek mógł dojść do Boga przez Chrystusa.
Święty Hilary dodaje: droga Chrystusa nie wprowadza w błąd, prawda Chrystusa nie zwodzi, a życie Chrystusa nie kończy się śmiercią. To jest odpowiedź na pytanie Tomasza. Nie dostaje mapy. Dostaje Osobę.
W tym miejscu pojawia się druga prośba. Ona pochodzi od Filipa: „Pokaż nam Ojca”. Filip pragnie oglądania Boga, ale jeszcze nie rozumie, że już widzi to, czego szuka — tak to święty Augustyn wyjaśnia. Chrystus odpowiada: „Kto Mnie widzi, widzi Ojca”. Znowu trafiamy na trudność. Dlaczego tak? Dlaczego nie wprost?
Święty Jan Chryzostom podkreśla, że nie chodzi o samo widzenie oczyma, lecz o poznanie natury. Syn objawia Ojca, bo jest z Nim współistotny. Święty Hilary mówi jeszcze mocniej: Syn nie jest podobny do Ojca jak obraz do obrazu. On jest doskonałym wyrażeniem Ojca, bo pochodzi z tej samej natury. Dlatego Chrystus wskazuje na swoje dzieła — to zresztą charakterystyczny sposób Jego objawiania się. Dzieła. Odpuszcza grzechy. Wskrzesza umarłych. To są dzieła, które ujawniają Boga. Nikt inny nie może ich czynić. Jeśli ktoś nie rozumie słów, ma patrzeć na czyny.
Na końcu pojawia się obietnica: „kto wierzy we Mnie, będzie czynił dzieła, które Ja czynię, a nawet większe”. Ktoś mógłby powiedzieć, że chodzi tu o cuda. Święty Augustyn wyjaśnia, że chodzi o coś więcej. Większym dziełem jest usprawiedliwienie grzesznika niż stworzenie świata. Niebo i ziemia przeminą. Zbawienie człowieka pozostanie. Zobaczmy — to ujęcie jest szokujące. Bóg stworzył świat, który przeminie. Kosmos przeminie, a człowiek odkupiony od grzechu będzie trwał z Bogiem.
Ojcowie Kościoła czytają ten fragment także głębiej.
Najpierw dom Ojca. Oznacza on nie tylko rzeczywistość przyszłą. Oznacza także Kościół i duszę człowieka. Święty Augustyn mówi wprost: dom Boga to świątynia, o której Apostoł mówi: „wy jesteście tą świątynią”. Chrystus buduje ten dom teraz. Przygotowuje mieszkania, przygotowując ludzi.
Jego odejście oznacza przejście od widzenia do wiary. Wiara rodzi się w ukryciu. Jak mówi Augustyn: nie widzisz — więc wierzysz; wierzysz — więc przygotowujesz miejsce.
„Ja jestem drogą” — to odnosi się do życia czynnego.
„Ja jestem prawdą” — do życia poznania.
„Ja jestem życiem” — do celu ostatecznego.
Tak interpretuje to Teofilakt. W chrześcijaństwie nie ma rozdziału między działaniem i poznaniem. Oba prowadzą do życia wiecznego. Prośba Filipa odsłania jeszcze jedną prawdę. Człowiek chce zobaczyć Boga bezpośrednio. Ale Chrystus odpowiada: Bóg objawił się w Synu. Kto szuka Boga poza Chrystusem, nie znajdzie Go. Święty Hilary podkreśla: Ojciec jest widzialny w Synu nie przez zmysły, lecz przez rozum oświecony wiarą.
Dzieła uczniów oznaczają dalsze działanie Chrystusa w Kościele. Jak mówi Augustyn: Chrystus czyni większe dzieła przez wierzących niż czynił sam w widzialnej obecności, bo przez nich prowadzi całe narody do wiary.
Zakończenie
Ta Ewangelia nie usuwa lęku. Ona ustawia go na właściwym miejscu.
Uczniowie boją się śmierci. Chrystus mówi o życiu. Uczniowie pytają o drogę. Chrystus mówi: „Ja jestem drogą”. Filip prosi o Boga. Chrystus odpowiada: „widzisz Go”. Ojcowie Kościoła są w tym zgodni: nie dostajemy teorii. Dostajemy Chrystusa. I to wystarczy.
Bo człowiek nie zostaje zbawiony przez wiedzę o drodze. Człowiek dostępuje zbawienia, idąc za Tym, który jest Drogą.
Maksymilian Powęski