Religia Dzisiaj 09:17 | Redaktor
[NIEDZIELA Z TYGODNIKIEM] To nie są szczegóły. Co naprawdę dzieje się w Ewangelii o niewiernym Tomaszu?

Carravagio, Niewierny Tomasz

Wieczór dnia Zmartwychwstania. Uczniowie są zamknięci w domu — „z obawy przed Żydami”. Drzwi są zamknięte, atmosfera napięta, pełna niepewności. I nagle — Jezus staje pośród nich.

Zamknięte drzwi, strach i nagłe spotkanie

To właśnie tę scenę czytamy w niedzielę przypadającą w oktawie Wielkanocy. Co więcej, w obu formach rytu rzymskiego — zarówno tej dawnej, jak i zreformowanej — odczytywany jest ten sam fragment z Ewangelii według św. Jana (rozdział 20). Opowiada on nie tylko o wydarzeniach wieczoru Zmartwychwstania, ale także o spotkaniu z Apostołami osiem dni później — czyli dokładnie w dniu, który dziś wspominamy.

Na pierwszy rzut oka to po prostu opis wydarzeń. Jednak w świetle komentarzy Ojców Kościoła okazuje się, że nie ma tu przypadkowych szczegółów.

Dlaczego najpierw kobiety?

Jednym z mniej oczywistych wątków jest kolejność objawień Zmartwychwstałego. Rankiem Chrystus ukazuje się najpierw kobietom. Apostołowie jeszcze Go nie widzą. Spotkają Go dopiero wieczorem. Czy to przypadek?

Św. Jan Chryzostom widzi w tym głęboką logikę. Przypomina, że to właśnie kobiecie jako pierwszej została ogłoszona utrata raju — słowa z Księgi Rodzaju: „w bólu będziesz rodziła dzieci”. To ona pierwsza usłyszała o skutkach grzechu. Dlatego też ona pierwsza słyszy o zwycięstwie nad nim. Radość Zmartwychwstania zostaje najpierw ogłoszona tym, którzy wcześniej zostali szczególnie dotknięci jego konsekwencjami.

Krzyż — jak mówi grecki termin użyty przez Ojców — „prostuje” tę sytuację, przywraca właściwy porządek.

Zamknięte drzwi nie stanowią przeszkody

Kolejny szczegół: Jezus wchodzi mimo zamkniętych drzwi.

Dla Ojców Kościoła nie jest to jedynie opis niezwykłego wydarzenia. To znak, który należy rozumieć poprzez analogię.

Najpierw: zamknięty grób. Chrystus wychodzi z niego mimo kamienia.

Potem: zamknięte drzwi. Wchodzi mimo ich zamknięcia.

Św. Augustyn idzie jeszcze dalej i widzi tu analogię do narodzenia z Dziewicy. Ten sam Chrystus, który wchodzi mimo zamkniętych drzwi, narodził się bez naruszenia dziewictwa swojej Matki. Dla ciała, w którym mieszka Bóstwo, zamknięcie nie stanowi przeszkody.

„Pokój wam” — owoc krzyża

Pierwsze słowa Jezusa skierowane do uczniów brzmią: „Pokój wam”.

Po dramacie krzyża, po ucieczce uczniów i ich lęku można by oczekiwać wyrzutu lub oskarżenia. Tymczasem pojawia się pokój.

Św. Jan Chryzostom tłumaczy, że to właśnie owoc krzyża. Chrystus przez swoją śmierć pokonuje zło i przywraca dobro — a tym dobrem jest pokój. Nie jest to jednak spokój rozumiany jako brak problemów, lecz rzeczywistość głębsza: pojednanie z Bogiem.

Posłanie i ciężar odpowiedzialności

Zaraz po tym pozdrowieniu padają słowa: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”.

Św. Grzegorz Wielki interpretuje je jednoznacznie: Chrystus posyła uczniów taką samą miłością, jaką sam został posłany przez Ojca — miłością, która prowadzi przez cierpienie i prześladowanie.

W tym kontekście Apostołowie otrzymują władzę odpuszczania grzechów. To jeden z najważniejszych momentów tej sceny. Grzegorz Wielki podkreśla, że jest to godność niezwykła — człowiek działa tu „w miejsce Boga”, odpuszczając grzechy albo je zatrzymując.

Jednocześnie jest to ogromna odpowiedzialność. Ten, kto nie potrafi kierować własnym życiem, nie powinien sądzić innych.

Św. Jan Chryzostom dodaje jeszcze jeden ważny element: skuteczność sakramentów nie zależy od świętości kapłana. To nie on jest ich źródłem. „Kapłan jedynie dostarcza języka i ręki” — działa sam Bóg.

To naprawdę nie są szczegóły

Ewangelia o niewiernym Tomaszu nie jest jedynie opowieścią o zwątpieniu i wierze jednego z Apostołów. To tekst o wiele głębszy — mówiący o porządku zbawienia, o naturze Kościoła i o sposobie działania Boga w świecie. Kolejność objawień, zamknięte drzwi, pierwsze słowa Jezusa — wszystko to ma znaczenie.

I rzeczywiście: to nie są szczegóły.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->