Religia Dzisiaj 09:57 | Redaktor
[NIEDZIELA Z TYGODNIKIEM] Pasterz czy najemnik? Ewangelia o bramie, która odsłania prawdę o Kościele

Czy wystarczy być dobrym człowiekiem, aby być po stronie Chrystusa? Ewangelia o Dobrym Pasterzu pokazuje, że sprawa jest znacznie poważniejsza.

Ewangelie czytane w trzecią niedzielę po Wielkanocy — albo, jak się to dziś mówi, w czwartą niedzielę wielkanocną, bo do liczenia włącza się samą Wielkanoc — są, moim zdaniem, dość osobliwie podzielone.

W roku A czytamy pierwszą część 10. rozdziału św. Jana, a w roku B — ciąg dalszy.
Tyle że ten ciąg dalszy jest kluczowy: tam Chrystus mówi wprost, kim jest. Dlatego warto zobaczyć te fragmenty razem.

W pierwszej części mamy opis złodzieja i oszusta, którzy próbują wedrzeć się do owczarni. Obraz ten komentuje św. Jan Chryzostom, zwany po polsku Złotoustym. Zauważa on, że kiedy Pan nasz zganił Żydów za ślepotę, mógł usłyszeć odpowiedź w stylu: „To nie my jesteśmy ślepi, tylko unikamy Cię, bo jesteś zwodzicielem”. Dlatego Chrystus ściśle określa znaki odróżniające złodzieja i oszusta od prawdziwego pasterza.

Kto więc jest oszustem i złodziejem? Ten, kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, lecz wdziera się inną drogą — ten jest złodziejem i rozbójnikiem.

I teraz: „kto wchodzi przez bramę, jest pasterzem”. Tu mamy z pewnością symbol, który trzeba rozszyfrować. Co to jest brama? Otóż Chryzostom mówi, że bramą jest Pismo Święte. Ono wprowadza nas w poznanie Boga, chroni owce, zamyka dostęp wilkom, zagradza drogę heretykom. Oczywiście Jan Chryzostom ma tu na myśli przede wszystkim księgi Starego Testamentu, dlatego Jezus mógł właśnie o nich mówić jako o bramie. Kto nie posługuje się Pismem, a więc tym wszystkim, co w Starym Testamencie zapowiadało Chrystusa, lecz wspina się inną drogą — to znaczy drogą własną, samowolnie obraną i bezprawną — jest złodziejem.

„Dobry człowiek” to za mało

Ciekawe rozważanie znajdujemy u św. Augustyna. Widać, że już za jego czasów szerzyła się herezja „dobroludzizmu”. Mam na myśli przekonanie, że wystarczy być tak zwanym dobrym człowiekiem, aby być zbawionym. W przekonaniu wyznawców tej herezji to, w co się wierzy, miałoby już znaczenie drugorzędne.

I św. Augustyn pisze właśnie: „Wielu żyje pod pozorem dobrych ludzi według miary świata i w pewien sposób zachowuje przykazania Prawa, a jednak nie są chrześcijanami. Tacy zwykle chlubią się sobą, jak faryzeusze: «Czy i my jesteśmy ślepi?». Ponieważ jednak wszystko czynią nierozumnie, nie znając celu, ku któremu to zmierza, Pan mówi o nich: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, lecz wspina się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem»”.

Niech więc poganie, Żydzi i heretycy mówią — przekonuje dalej św. Augustyn — niech mówią: „Prowadzimy dobre życie”. Jeśli jednak nie wchodzą przez bramę, cóż im to pomoże? Dobre życie przynosi pożytek tylko wtedy, gdy prowadzi do życia wiecznego. Nie można bowiem powiedzieć, że prowadzą dobre życie ci, którzy albo z niewiedzy, albo z pogardy nie znają celu dobrego życia. A nikt nie może mieć nadziei życia wiecznego, kto nie zna Chrystusa, który jest życiem, i nie wchodzi przez tę bramę do owczarni.

Czy Chrystus odrzuca Stary Testament?

Jest jeszcze jedno zastanawiające zdanie w tej pierwszej części: „Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami…”. Czyżby Chrystus deprecjonował tutaj wszystkich wielkich bohaterów wiary Starego Testamentu? I tu Ojcowie są jednomyślni.

Jan Chryzostom wyjaśnia: nie mówi o prorokach, lecz o buntownikach, takich jak Teudas i Judasz. Owce ich nie słuchały. Św. Augustyn dodaje: prorocy byli z Nim. Słowo było od początku, a sprawiedliwi przed Jego przyjściem wierzyli w Niego jako mającego przyjść — tak jak my wierzymy w Niego, który przyszedł. Wiara jest ta sama.

W tej drugiej części Ewangelii Jezus wypowiada bardzo wyraźne zdanie o samym sobie: „Jam jest bramą”. I dalej: „Jam jest pasterz dobry. Dobry pasterz życie swoje daje za owce”.

Tu pojawia się pozorna sprzeczność. Pan Jezus najpierw mówi, że jest Bramą, a zaraz potem — że jest Pasterzem. Powiedział wcześniej, że pasterz wchodzi przez bramę. Jeśli On sam jest Bramą, jak wchodzi przez siebie samego?

Mistrz słowa, św. Augustyn, tłumaczy to genialnie: tak jak Chrystus zna Ojca przez siebie samego, a my znamy Ojca przez Niego, tak On wchodzi do owczarni przez siebie samego, a my przez Niego. My wchodzimy przez bramę, ponieważ głosimy Chrystusa; Chrystus głosi samego siebie. Światło ukazuje zarówno inne rzeczy, jak i samo siebie.

Oddać życie...

Zajrzyjmy jeszcze do Grzegorza Wielkiego. Pan ukazuje, na czym polega dobroć pasterza, abyśmy ją naśladowali: „Dobry Pasterz daje życie za owce”. Wskazana jest droga: wzgardzić śmiercią. Najpierw powinniśmy oddać owcom dobra doczesne, a w ostateczności — jeśli trzeba — także życie. „Kto nie daje owcom swego mienia, jakże odda za nie życie?” — pyta retorycznie wielki papież Grzegorz.

Ale teraz pojawia się pytanie: czy przelana krew zawsze jest dowodem świętości? Czy zawsze jest jej kryterium? I tu dotykamy rzeczy bardzo istotnej. Znowu św. Augustyn wyjaśnia to najlepiej:

„Jeśli ktoś spośród heretyków cierpi z powodu własnych błędów i chlubi się męczeństwem, aby łatwiej zwodzić — w istocie należy do wilków. Nie każdy, kto oddaje ciało na spalenie, czyni to dla owiec: może czynić to przeciw nim. Apostoł mówi: «Choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi nie pomoże»”.

Kto nie miłuje jedności z chrześcijanami, nie ma nawet najmniejszej miłości. Dlatego Pan mówi nie o wielu pasterzach, lecz o jednym: „Ja jestem dobrym Pasterzem”.

Musimy jeszcze wrócić do różnicy między pasterzem a najemnikiem. Tu mamy bardzo mocne wyjaśnienie cytowanego już papieża Grzegorza Wielkiego:

„Są tacy, którzy bardziej miłują dobra ziemskie niż owce — nie zasługują na miano pasterzy. Kto pasie trzodę dla zapłaty doczesnej, a nie z miłości, jest najemnikiem. Zajmuje miejsce pasterza, lecz nie szuka zbawienia dusz, ale dóbr ziemskich i chwały stanowiska”.

Ale Grzegorz Wielki jest realistą. Nie tak łatwo odróżnić te sytuacje. „Czy ktoś jest pasterzem czy najemnikiem, ujawnia się dopiero w próbie. W czasach spokoju najemnik często zachowuje się jak pasterz. Gdy jednak przychodzi wilk, ujawnia się jego serce”.

Dlatego św. Augustyn mówi bardzo twardo: „Grzesznika trzeba wyłączyć ze wspólnoty. Lecz jeśli boisz się reakcji i milczysz, uciekłeś przed wilkiem: ciało stoi, ale duch uciekł. Strach jest ucieczką ducha”.

Tu jednak powstaje trudność. Apostołowie byli przecież pasterzami jak Chrystus. Dlaczego więc uciekali w czasie prześladowań? Ba, nawet sam Jezus ich pouczał: „Gdy was prześladują w jednym mieście, uciekajcie do innego”.

Musimy jeszcze raz zajrzeć do św. Augustyna, tego wspaniałego nauczyciela Zachodu. Sługa Chrystusa może uciec — czytamy u niego — jeśli jest celem prześladowań, aby Kościół nie został pozbawiony posługi. Jeśli jednak wszyscy są zagrożeni, pasterze nie mogą opuścić wiernych. Jeśli lud pozostaje, a pasterze uciekają i ustaje posługa, jest to ucieczka najemników.

Obyśmy mieli zawsze pasterzy, a nie najemników. Bo gdy przychodzi wilk, nie wystarczy mieć pastorał. Trzeba jeszcze mieć serce pasterza. Módlmy się zatem za naszego proboszcza, biskupa, papieża. Bo to tylko Bóg może dać takie serce.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->