Religia Dzisiaj 09:57 | Redaktor
[NIEDZIELA Z TYGODNIKIEM] Kościół ma już tylko dialogować ze światem? Tego Sobór nie powiedział

Carroll College. CC BY 3.0

Po Soborze Watykańskim II słowo „dialog” zrobiło w Kościele wielką karierę. Zaczęto mówić o dialogu ze światem, z niewierzącymi, z kulturą współczesną. Z czasem pojawiła się jednak interpretacja, według której Kościół powinien przede wszystkim słuchać i rozmawiać, natomiast próba przekonywania człowieka do wiary stała się czymś podejrzanym. Tyle że Gaudium et spes nie przeciwstawia dialogu ewangelizacji. Przeciwnie, dialog ma służyć temu, aby Ewangelia mogła zostać naprawdę usłyszana.

Sobór naprawdę chciał dialogu

Nie ma sensu udawać, że słowo „dialog” zostało dopiero później dopisane do Soboru. Gaudium et spes, konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, rzeczywiście zmienia sposób, w jaki Kościół mówi o swojej relacji ze światem. Nie chodzi już wyłącznie o przemawianie z zewnątrz i wydawanie ocen. Kościół chce słuchać, poznawać pytania współczesnego człowieka i próbować zrozumieć przyczyny jego niewiary.

Najlepiej widać to w części poświęconej ateizmowi. Sobór nie ogranicza się do stwierdzenia, że niewiara jest błędem. Próbuje zrozumieć jej źródła i przyznaje, że sami chrześcijanie mogą mieć udział w jej powstawaniu. Jeżeli źle przedstawiają naukę Kościoła, zaniedbują własną formację albo żyją w sposób sprzeczny z wyznawaną wiarą, mogą raczej zasłaniać prawdziwe oblicze Boga, niż je ukazywać.

To jest bardzo mocne stwierdzenie. Człowiek niewierzący nie musi odrzucać Boga dlatego, że jest zły albo nie chce poznać prawdy. Może odrzucać obraz Boga, który zobaczył w zachowaniu chrześcijan. Kościół powinien więc najpierw zapytać, dlaczego ktoś nie wierzy, czego właściwie nie przyjmuje i jakie doświadczenia doprowadziły go do takiego miejsca.

W tym sensie dialog jest czymś znacznie poważniejszym niż uprzejma rozmowa. Wymaga pokory, słuchania i gotowości do przyjęcia również trudnych pytań.

Dialog nie oznacza jednak milczenia

Problem zaczyna się wtedy, gdy z tego słusznego postulatu wyciąga się dalszy wniosek. Skoro mamy słuchać człowieka niewierzącego i szanować jego drogę, to podobno nie powinniśmy próbować przekonywać go do chrześcijaństwa. Możemy rozmawiać, wymieniać poglądy i współpracować, ale wezwanie do wiary miałoby już naruszać zasady dialogu. Tego w Gaudium et spes nie ma.

W tym samym punkcie, w którym Sobór mówi o szczerym i roztropnym dialogu z ateistami, Kościół nadal wyraźnie odrzuca ateizm i zaprasza niewierzących do rozważenia Ewangelii Chrystusa. Nie ma tu więc zmiany polegającej na tym, że dawniej Kościół chciał nawracać, a odtąd ma już tylko rozmawiać.

Zmienia się sposób podejścia do człowieka. Nie znika natomiast przekonanie, że Kościół ma mu coś do przekazania.

Można powiedzieć to bardzo prosto. Sobór nie każe Kościołowi mówić mniej. Każe mu najpierw lepiej słuchać, żeby wiedział, do kogo mówi.

Świat, którego język trzeba zrozumieć

To rozróżnienie nabiera szczególnego znaczenia w społeczeństwach, które przez wiele stuleci były chrześcijańskie, a następnie zaczęły szybko się sekularyzować. Człowiek współczesny często zna chrześcijańskie słowa, ale nie rozumie już ich znaczenia. Słyszał o grzechu, zbawieniu, łasce czy odkupieniu, lecz niekoniecznie wie, o czym Kościół naprawdę mówi.

W takiej sytuacji samo powtarzanie tradycyjnych formuł może nie wystarczyć. Nie dlatego, że stały się one nieprawdziwe, lecz dlatego, że odbiorca przestał rozumieć język, w którym zostały wypowiedziane.

Dialog ma więc także znaczenie misyjne. Pozwala najpierw odkryć pytania człowieka, a potem szukać języka, w którym chrześcijańska odpowiedź może stać się dla niego zrozumiała.

Nie chodzi przy tym o dostosowanie Ewangelii do każdej opinii współczesnego świata. Chodzi o coś odwrotnego. Trzeba najpierw wiedzieć, jakie pytanie naprawdę zadaje człowiek, żeby nie odpowiadać na pytanie, którego nikt już nie stawia.

Słuchanie nie znosi świadectwa

Sobór zachowuje również bardzo wyraźne miejsce dla świadectwa. Apostolicam actuositatem, dekret o apostolstwie świeckich, przypomina, że misją Kościoła jest doprowadzenie ludzi do zbawienia przez wiarę w Chrystusa. Apostolstwo nie polega wyłącznie na dobrym przykładzie i działalności społecznej. Chrześcijanin ma również przekazywać orędzie Chrystusa słowem.

To ważne szczególnie dziś, kiedy łatwo powiedzieć, że najważniejsze jest „świadectwo życia”, a mówienie o wierze może już wyglądać na narzucanie się innym.

Oczywiście świadectwo życia jest niezbędne. Człowiek, który mówi o Ewangelii, a żyje w sposób jej przeczący, staje się niewiarygodny. Nie wynika z tego jednak, że powinien milczeć. Chrześcijaństwo nie jest tylko stylem życia, który inni mają obserwować z daleka. Jest również orędziem, które ma zostać wypowiedziane.

Dwa różne rozumienia dialogu

Można więc mówić o dwóch bardzo różnych sposobach rozumienia dialogu. Pierwszy polega na tym, że próbuję naprawdę zrozumieć drugiego człowieka. Słucham jego argumentów, nie traktuję go z góry, jestem gotów dostrzec własne błędy i przyjąć prawdę, którą dostrzegł lepiej ode mnie. Jednocześnie nie ukrywam tego, w co wierzę. Jeżeli jestem chrześcijaninem, mogę powiedzieć, że wierzę w Chrystusa jako Zbawiciela i że chciałbym, aby drugi człowiek również Go poznał.

Drugi model zakłada coś więcej. Dialog ma być możliwy tylko pod warunkiem, że żadna ze stron nie będzie twierdziła, iż zna prawdę lepiej od drugiej. W takim ujęciu samo przekonywanie rozmówcy zaczyna wyglądać jak brak szacunku. Tego modelu Sobór nie przyjął.

Dialog nie wymaga rezygnacji z przekonania o prawdzie. Wymaga natomiast szacunku dla osoby i jej wolności.

Sobór chciał Kościoła, który słucha i odpowiada

W tym miejscu warto wrócić do samego sensu Gaudium et spes. Kościół ma rozpoznawać „radości i nadzieje, smutki i lęki” współczesnego człowieka. Nie po to jednak, żeby po prostu je powtarzać.

Ma je rozumieć, ponieważ wierzy, że otrzymał Ewangelię, która mówi coś istotnego o ludzkim życiu.

To właśnie tutaj późniejszy mit przesuwa akcent. Sobór powiedział, że trzeba rozmawiać ze światem. Zaczęto czasem mówić, że Kościół nie powinien już świata przekonywać. Sobór powiedział, że trzeba zrozumieć niewierzących. Zaczęto wyciągać z tego wniosek, że nie wypada zapraszać ich do wiary. Sobór powiedział, że człowiek musi odpowiedzieć na Ewangelię w sposób wolny. Pojawiła się interpretacja, według której sama propozycja nawrócenia narusza jego wolność. Tego przejścia w dokumentach Vaticanum II nie ma.

Sobór powiedział Kościołowi coś bardziej wymagającego: zanim odpowiesz współczesnemu człowiekowi, wysłuchaj go i spróbuj go zrozumieć. Nie powiedział jednak, że skoro zacząłeś go słuchać, masz przestać głosić mu Chrystusa.

Dialog nie jest rezygnacją z ewangelizacji. Jest sposobem spotkania człowieka, któremu Kościół nadal ma Ewangelię do przekazania.

Twierdzenie, że po Soborze Kościół powinien już tylko dialogować ze zsekularyzowanym światem, zamiast próbować prowadzić go z powrotem do wiary, jest więc kolejnym zdaniem, którego Sobór Watykański II nigdy nie wypowiedział.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->