[NIEDZIELA Z TYGODNIKIEM] Czy Sobór Watykański II umniejszył Matkę Bożą?
Francesco Botticini, Wniebowzięcie NMP (National Gallery w Londynie)
Brak osobnego dokumentu maryjnego bywa przedstawiany jako dowód, że Vaticanum II chciało ograniczyć rolę Matki Bożej. Historia powstania Lumen gentium oraz sam tekst konstytucji pokazują jednak coś innego. Sobór zmienił sposób mówienia o Maryi, mocniej wiążąc mariologię z Chrystusem i Kościołem. Nie oznaczało to rezygnacji z mocnej katolickiej nauki maryjnej.
Inne z kategorii
Czterdzieści głosów różnicy
Pierwotnie Sobór miał przyjąć osobny dokument poświęcony Najświętszej Maryi Pannie. W trakcie prac pojawiła się jednak propozycja, aby naukę o Maryi włączyć do konstytucji o Kościele.
Spór był poważny. Jedna strona obawiała się, że rezygnacja z osobnego dokumentu pomniejszy wyjątkową pozycję Matki Chrystusa. Druga chciała mocniej pokazać Maryję wewnątrz tajemnicy Chrystusa i Kościoła.
29 października 1963 roku za włączeniem schematu maryjnego do dokumentu o Kościele zagłosowało 1114 ojców soborowych. Przeciw było 1074. Zdecydowało zaledwie czterdzieści głosów. Moderator obrad wyraźnie uprzedził, że żadnego z dwóch stanowisk nie wolno interpretować jako pomniejszenia godności Maryi.
Ciekawie wygląda na tym tle stanowisko kard. Stefana Wyszyńskiego. Głęboko maryjny Prymas Polski nie uważał samego wpisania mariologii w naukę o Kościele za degradację. Zabiegał o to, aby obecność Maryi w eklezjologii była fundamentalna, a polscy biskupi szczególnie mocno podkreślali Jej duchowe macierzyństwo wobec Kościoła.
Co naprawdę zapisano w Lumen gentium?
Wystarczy przeczytać VIII rozdział konstytucji, aby zobaczyć problem z tezą o „schowaniu Maryi”.
Sobór przedstawia Ją jako Matkę Boga i Odkupiciela. Mówi o Jej wyjątkowym miejscu pośród wszystkich stworzeń oraz przedstawia Ją jako najdoskonalszy typ i wzór Kościoła. Przypomina starożytną paralelę Ewa–Maryja: nieposłuszeństwu pierwszej kobiety przeciwstawia wiarę i posłuszeństwo Matki Chrystusa.
Maryja nie zostaje przy tym pokazana jako bierne narzędzie. Sobór mówi o Jej dobrowolnej współpracy w dziele zbawienia. Pod krzyżem jednoczy się Ona z ofiarą Syna, a przez wiarę, nadzieję i miłość współdziała w dziele Zbawiciela. Dlatego Lumen gentium nazywa Ją „Matką w porządku łaski”.
Konstytucja przypomina również Wniebowzięcie Maryi i Jej wywyższenie jako Królowej wszechświata. Maryja staje się zarazem obrazem przyszłości Kościoła: tym, czym Lud Boży w pełni będzie dopiero u kresu historii.
Tak należy rozumieć włączenie mariologii do eklezjologii. Maryja nie zostaje „wchłonięta” przez Kościół. Kościół rozpoznaje w Niej własny najdoskonalszy obraz.
Maryja obecna w Biblii i tradycji
Sobór zachował także właściwą katolickiej tradycji lekturę Pisma Świętego. Stary Testament jest czytany w świetle pełni Objawienia. Dlatego Lumen gentium przywołuje Niewiastę zapowiedzianą w Księdze Rodzaju, Dziewicę z Izajasza oraz Córę Syjonu.
Z tej samej tradycji wyrastał przez stulecia język maryjnej liturgii i pobożności. Słowa Pieśni nad Pieśniami: Pulchra es et decora, filia Ierusalem, terribilis ut castrorum acies ordinata — „Piękna jesteś i pełna wdzięku, Córo Jeruzalem, groźna jak wojsko ustawione w szyku” — chrześcijańska tradycja odnosiła również do Maryi.
Podobnie odczytywano Niewiastę obleczoną w słońce z Apokalipsy. Interpretacja maryjna nie musi tutaj konkurować z eklezjalną. Właśnie soborowa teologia pozwala zobaczyć ich związek: Maryja jest konkretną osobą, a zarazem najdoskonalszą ikoną Kościoła.
Sobór nakazał rozwijać kult Maryi
Szczególnie trudno pogodzić mit o marginalizacji Maryi z zakończeniem VIII rozdziału.
Sobór zachęca wiernych do rozwijania kultu Najświętszej Maryi Panny, zwłaszcza liturgicznego, oraz do zachowania z szacunkiem praktyk pobożności polecanych przez Magisterium.
Pojawiają się jednocześnie dwa ostrzeżenia. Pierwsze dotyczy przesady i pustego sentymentalizmu. Pobożność maryjna nie może zaciemniać jedynego pośrednictwa Chrystusa. Drugie jest równie ważne: Sobór ostrzega przed ciasnotą i pomniejszaniem wyjątkowej godności Maryi.
Nie jest to więc wezwanie do „mniej Maryi”. Jest to wezwanie do mariologii mocnej, lecz zawsze chrystocentrycznej.
Pośredniczka, ale zawsze przez Chrystusa
Dobrze widać to w jednym z najbardziej dyskutowanych tytułów. Lumen gentium nazywa Maryję „Pośredniczką”. Sobór natychmiast dodaje jednak, że Jej rola niczego nie odbiera jedynemu pośrednictwu Chrystusa. Przeciwnie, całkowicie od niego zależy i właśnie z niego czerpie swoją skuteczność.
Jan Paweł II przypominał później, że część ojców soborowych miała zastrzeżenia do samego terminu „Pośredniczka”, ale Sobór świadomie go zachował. Papież wyjaśniał, że chodzi o pośrednictwo macierzyńskie, podporządkowane Chrystusowi, nigdy zaś o konkurencyjną drogę zbawienia.
Stary spór wrócił
Dyskusja nie zakończyła się wraz z Soborem. W 2025 roku Dykasteria Nauki Wiary opublikowała notę Mater Populi fidelis. Uznała w niej tytuł „Współodkupicielka” za zawsze nieodpowiedni ze względu na ryzyko zaciemnienia jedynego dzieła Chrystusa. Krytycznie oceniła także formułę „Pośredniczka wszystkich łask”.
Warto jednak zachować historyczną uczciwość. Sama Dykasteria przypomina, że tytułu „Współodkupicielka” używali wcześniej papieże, a św. Jan Paweł II uczynił to co najmniej siedem razy. Dawna tradycja nie przedstawiała przy tym Maryi jako „drugiego Odkupiciela”. Chodziło o szczególne, lecz całkowicie zależne od Chrystusa uczestnictwo w Jego dziele.
Dzisiejszy spór dotyczy więc w znacznej mierze tego, jak mówić o rzeczywistości, której zasadniczy sens Sobór potwierdził: Maryja w wyjątkowy sposób współpracuje z łaską Chrystusa, ale wszystko, czym jest i co czyni, otrzymuje od Niego.
Sobór nie schował Maryi
Vaticanum II rzeczywiście zmieniło sposób przedstawiania mariologii. Nie powstał osobny dokument. Maryja została wpisana w tajemnicę Chrystusa i Kościoła. Pojawiła się większa ostrożność wobec języka, który mógłby sugerować niezależność Jej działania od Chrystusa. Nie nastąpiło jednak doktrynalne „umniejszenie Matki Bożej”.
Sobór mówi o Jej wyjątkowej godności, współpracy w dziele zbawienia, macierzyństwie w porządku łaski, pośrednictwie, Wniebowzięciu i królewskiej chwale. Zachowuje tradycję biblijnego odczytywania Maryi i zachęca do rozwijania Jej kultu.
Najtrafniej można więc powiedzieć, że Sobór nie postawił Maryi obok Chrystusa. Pokazał Ją całkowicie w Chrystusie. Nie wyjął Jej z Kościoła. Pokazał, że właśnie w Maryi Kościół najpełniej widzi, czym sam ma się stać.
Brak osobnego dokumentu nie oznacza degradacji Maryi. VIII rozdział Lumen gentium pokazuje dokładnie odwrotnie: bez Maryi nie sposób do końca opowiedzieć ani tajemnicy Chrystusa, ani tajemnicy Kościoła.
Maksymilian Powęski