Ostatni papież starego świata

Pius X wspierał dzieła katolickie w Polsce, w tym budowę kościoła św. Trójcy w Bydgoszczy. Na zdjęciu: pamiątkowa tablica wewnątrz kościoła / fot. Anna Kopeć
W tym roku mijają 104 lata od śmierci papieża św. Piusa X. Wprowadził on Kościół w trudny wiek XX i zmarł, gdy zaczynał się kataklizm pierwszej wojny światowej. Był papieżem przełomu między dawnymi a nowymi czasy. Jego dzieje wystarczyłyby na wielotomową opowieść i kilka dobrych filmów.
Inne z kategorii
Miasto, które nie zapomina. Bydgoszcz znów odda hołd Janowi Pawłowi II
Wczoraj (21 sierpnia) minęły 104 lata od śmierci wielkiego papieża, św. Piusa X. Brakuje dobrej biografii tego niezwykłego świętego, którego papieską dewizą było „odnowić wszystko w Chrystusie”. Wprowadził on Kościół w niezwykle trudny wiek XX i zmarł, gdy zaczynał się kataklizm pierwszej wojny światowej. Gdyby więc przyznać rację historykom, którzy mówią, że wiek XIX skończył się właśnie w roku Pańskim 1914, to trzeba by powiedzieć, że Pius X był ostatnim papieżem owej belle epoque. W każdym razie – na pewno był papieżem przełomu między dawnymi a nowymi czasy. Jego dzieje wystarczyłyby na wielotomową opowieść i – wraz z wątkami pobocznymi – na kilka dobrych filmów.
Wielka wojna światowa – ta pierwsza – zmieniła zasadniczo oblicze Europy, z czego nie zawsze zdajemy sobie dziś sprawę. Ostatecznie bowiem doprowadziła ona do tryumfu rewolucji, która zmiotła z europejskiej sceny politycznej ustrój monarchiczny, a wprowadziła powszechnie porządek republikański. Był więc Pius X ostatnim papieżem starego świata. I był też obrońcą tradycyjnego porządku w Kościele, o czym opowiemy za chwilę.
Polskie sympatie, polskie korzenie?
Umarł w wieku 79 lat. Urodził się w ubogiej, wielodzietnej rodzinie w prowincji Treviso. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o pewnej hipotezie dotyczącej jego polskiego pochodzenia. Podnoszono bowiem wiele razy, że jego ojciec mógł być polskim emigrantem o nazwisku Krawiec. Podejrzewano nawet, że mógł on być powstańcem z 1830 roku, uciekającym przed represjami, który rzekomo zmienił swoje nazwisko na włoskie Giovanni Sarto (krawiec po włosku to właśnie „sarto”). Istniały liczne poszlaki świadczące o prawdopodobieństwie takiej hipotezy, pokazywano między innymi zdjęcie mające świadczyć o jej prawdziwości. Tłumaczyłoby to wielką miłość, jaką już jako papież darzył Polskę i jego poparcie dla sprawy polskiej.
Niestety, hipoteza ta została niedawno (w 2013 r. P.) przekonująco obalona. Włoski historyk wykazał, na podstawie akt urzędowych, że wszyscy przodkowie papieża urodzili się i żyli w Wenecji Euganejskiej, zmieniając miejsca zamieszkania w różnych miejscowościach, aż ostatecznie osiedlili się w prowincji Treviso, gdzie urodził się przyszły papież. Nie mamy miejsca na opowiedzenie historii jego życia. Święcenia kapłańskie przyjął w 1858 roku, sakrę biskupią w 1884, w czerwcu 1893 roku został kreowany przez Leona XIII kardynałem i mianowany patriarchą Wenecji. Papieżem został wybrany 4 sierpnia 1903 roku i tu musimy się na chwilę zatrzymać, konklawe to bowiem miało przebieg dość niezwykły. Wybór swój zawdzięcza Pius X (po ludzku) wolcie, jakiej dokonał ówczesny arcybiskup krakowski, kardynał Jan Puzyna.
Wybrany dzięki Polakowi
Działo się to 115 lat temu, również w sierpniu. W tym czasie istniało zwyczajowo uznawane przez Kościół prawo sprzeciwu katolickiego monarchy wobec decyzji konklawe. Przysługiwało ono władcom Hiszpanii, Francji i Austrii. Wcześniej władcy skorzystali z tego prawa sześciokrotnie. Cesarz osobiście oczywiście nie brał udziału w konklawe, więc weto mógł zgłosić wyznaczony przez niego kardynał. Takim pełnomocnikiem Franciszka Józefa na konklawe 1903 r. był właśnie kard. Puzyna. Większość głosów uzyskał kardynał Mariano Rampolli (politycznie sprzyjający Rosji i Francji), ale papieżem nie został dzięki wniesionemu sprzeciwowi kard. Puzyny. W archiwum archidiecezji krakowskiej znajduje się relacja kard. Puzyny z tego wydarzenia. Głosowanie wygrywa Sarto i zostaje papieżem.
Po elekcji Pius X wydał konstytucję znoszącą prawo weta monarchów świeckich. Jako największe zagrożenie dla Kościoła wskazał modernizm. Uważał go za „syntezę wszystkich herezji”. Zwalczając ten prąd, wprowadził przysięgę antymodernistyczną dla kapłanów i katechetów. Potępił masońskie republiki we Francji i Portugalii. Zreformował Kurię Rzymską, zmniejszając liczbę kongregacji. Stworzył pismo Acta Apostolicae Sedis, które do dziś jest oficjalnym publikatorem Stolicy Apostolskiej. Był gorącym orędownikiem przywrócenia w Kościele śpiewu gregoriańskiego. Zalecał częstą i dla dzieci wczesną Komunię świętą. Opracował krótki i przejrzysty katechizm, który doczekał się życzliwego przypomnienia przez Benedykta XVI, jako wciąż aktualny. „Katechizm ten, noszący jego imię, stał się dla wielu niezawodnym przewodnikiem w poznaniu prawd wiary, dzięki prostemu, jasnemu i ścisłemu językowi oraz ze względu na skuteczność w wyjaśnianiu” – mówił papież Benedykt w czasie jednej ze swych audiencji.
Jego stosunek do Polski wymagałby osobnego tekstu, tu wspomnijmy więc tylko, że to właśnie Pius X po świętokradztwie dokonanym przez jednego z paulinów (prawdopodobnie agenta carskiej ochrany), który ukradł i spieniężył złote korony z obrazu N. M. P., przysłał nowe korony. Ustanowił też święto Matki Bożej Częstochowskiej. Zezwolił dodać do litanii loretańskiej wezwanie „Królowo Korony Polskiej” i wspierał liczne dzieła katolickie w Polsce, w tym budowę kościoła św. Trójcy w Bydgoszczy.
Maksymilian Powęski