Gubimy się nie dla zgubienia, lecz dla odnalezienia. Lasy Samociążka
fot. Kasia Chrzan
Z jednej strony przyciąga nas jezioro, leśna plaża, ale gdy udamy się w przeciwnym kierunku, zobaczymy obrazki jak z bajki.
Inne z kategorii
Czy firany na metry to najbardziej opłacalne rozwiązanie do domu?
Lipiec to dobry miesiąc na emeryturę. ZUS wyjaśnia, dlaczego...
To prawda, że aktualna pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, a nastroje obniżają się, gdy od rana zaczyna się meteorologiczny wieczór. A jednak...
A jednak warto poszukać tego, co piękne w deszczu i mgle, w błocie, chłodzie i chmurach, bo ono w tym wszystkim jest. Wcale nie trzeba szukać go daleko, a wystarczy pojechać kilkanaście kilometrów, na przykład w kierunku Samociążka.
Zanim dojedzie się do znanego ośrodka wczasowego, na naszej drodze pojawi się most, którego wcale nie trzeba przekraczać, ale skręcić w prawo, na znajdujący się tam leśny parking. Dalej prowadzi nas droga nad pięknym jeziorem Lipkusz, wokół którego wiodą nas leśne ścieżki, a piękne przestrzenie mokrej ziemi i wody, trzciny i iglaków, poprzeplatane są gałęziami ogołoconymi z liści o tej porze roku. Można spędzić tam mnóstwo czasu na długim spacerze wzdłuż owego jeziora, jest ono stosunkowo duże jak na nasze tereny, dlatego przyciąga uwagę, a tymczasem...
A tymczasem, jeśli skręcimy leśnymi drogami w prawo i odejdziemy od Lipkusza, znajdziemy całkiem inne piękno, wymagające jednak niewielkiego trudu poszukania go.
Z pięknem tak już jest, że im jest ono trudniejsze do odnalezienia, tym bardziej nas zachwyca. Między Samociążkiem a Bożenkowem, czyli idąc w głąb lasu w kierunku, o którym mówimy, znajduje się przepiękny teren pofałdowanej ziemi, wyściełany wysokimi trawami na przemian z żywozielonym mchem. Las, jak to las, zachwyca, jednak w tych lasach, pośród niewielkich pagórków, znajduje się mnóstwo małych leśnych jezior i stawów. Niekiedy woda pod butami pluska już na wydeptanych dróżkach, którymi warto powędrować, bo własnie tam można poczuć się jak w baśni.
Ze spokojnych wód tych lasów, co i rusz wystają przyozdobione mchem pieńki. Dzięcioły tutaj jakby nie bały się wkraczającego w ich świat człowieka i spokojnie dają się obserwować przy swojej dłubaninie i stukocie. Na wodnistych jeziorkach układają się łaty ziemi, małe wysepki zarośnięte trawami, na których latem można niekiedy spotkać czaple.
Aby zobaczyć tę bajkową krainę, trzeba zanurzyć się w las, trzeba wybrudzić błotem buty, trochę zmarznąć, zmoknąć, ale warto. Idąc od jednego leśnego jeziora do drugiego ma się wrażenie, że woda sama nas prowadzi, a zachwycające widoki wciągają swoim pięknem i choć nam się wydaje, że dalej już nic nie ma, rzeczywistość tej ziemi zaskakuje nas kolejnym krajobrazem.
Jest tam też miejsce szczególne, które można odnaleźć i owszem, ale najpierw trzeba się... zgubić. Trochę jak w życiu... aby się odnaleźć, musimy się przecież najpierw...
Jest to pas ziemi przecinający wody, tak wąski, że trzeba iść ostrożnie i pojedynczo, aby się przedrzeć pośród krzewów i drzewek, które jakimś cudem jeszcze się tam wcisnęły. Miejsce jest to ukryte i niełatwe do odnalezienia, ale gdy się przez nie przedziera, mając po jeden i drugiej stronie wodę, człowiek czuje się jakby jego przyzwyczajenie do bycia użytkownikiem ziemi, było jednak łaską, która stawia nam wymagania doceniania tego piękna.
Żadne zdjęcia nie oddadzą uroku okolic Samociążka i Bożenkowa, a baśniowa atmosfera ciszy i spokoju zadziwia i zachwyca dosłownie o każdej porze roku i... wcale nie jest tu cicha. Muzyka ptasiej przestrzeni zapiera dech. Chce się jej słuchać i się jej poddawać. Nawet wtedy, gdy pada deszcz lub śnieg, albo gdy rozpościera się mgła nad wodami czy między drzewami, nawet gdy jest zimno, i wcale nie tak zielono jak wiosną, tutaj i tak jest pięknie, dokładnie tak, jak jest.
Podczas wędrówek w tych lasach nie warto liczyć kroków, czy „zaliczać” zadaną sobie liczbę kilometrów. W tym lesie nie ma kalkulacji, a harmonia zastanych tu widoków nas zaskoczy. Zachwyceni cichymi wodami tego lasu i najprawdopodobniej i na szczęście i tak się pomylimy w obliczeniach czasu, kilometrów czy zadanych sobie trekingowych kroków i pewnie też się zgubimy.
Ale przecież gubimy się nie dla zgubienia, ale dla odnalezienia samych siebie. A tam można siebie samego odnaleźć.
Ps. Gubienie się w lasach potraktujmy oczywiście z przymrużeniem oka. Wiadomo, że lepiej się w lesie nie zgubić. W życiu też.
Katarzyna Chrzan