Historia Dzisiaj 13:07 | Redaktor
Las miał ukryć zbrodnię. Archeolodzy odnaleźli setki kilogramów spalonych szczątków

fot. nadesłane

Zakończyły się prace archeologiczne na tzw. Dębowej Górze w Nadleśnictwie Różanna. Badacze odnaleźli tam ślady niemieckich egzekucji z jesieni 1939 roku oraz późniejszej akcji zacierania dowodów. Zabezpieczono setki kilogramów spalonych ludzkich szczątków, liczne artefakty i pozostałości stosu, na którym latem 1944 roku palono ciała ofiar.

Ofiarami byli m.in. mieszkańcy Bydgoszczy i Koronowa

O wynikach badań poinformowała Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku.

Dębowa Góra jest jednym z około 30 miejsc masowych egzekucji na Pomorzu Gdańskim, których ślady Niemcy próbowali później zatrzeć w ramach tzw. Aktion 1005.

Według zebranych materiałów już we wrześniu 1939 roku członkowie niemieckiej Służby Pracy Rzeszy kopali w lesie w pobliżu Stronna duży rów. Mieszkańcy okolicznych miejscowości mieli później słyszeć stamtąd odgłosy strzałów.

Wśród zamordowanych byli mieszkańcy okolicznych wsi, Koronowa i Bydgoszczy. Tożsamości wielu ofiar nie udało się po wojnie ustalić, ponieważ latem 1944 roku Niemcy wydobyli ciała z masowych grobów i je spalili.

Na Dębową Górę przewożono również zwłoki z innych miejsc egzekucji. Wiadomo m.in., że trafiły tam ciała 12 osób rozstrzelanych 26 października 1939 roku w Srebrnicy koło Koronowa. Wśród nich był przedwojenny burmistrz Koronowa Maksymilian Talaśka.

Odkryto ponad 200 metrów dawnego grobu

Badania poprzedziły wielomiesięczne analizy archiwalne i terenowe. Wykorzystano m.in. wykrywacze metali, skanowanie laserowe LiDAR oraz badania magnetyczne.

Dzięki połączeniu tych metod udało się dokładnie wyznaczyć przebieg rowu o długości około 220 metrów. Jego znaczna część była wykorzystywana jako grób masowy.

Archeolodzy natrafili również na liczne łuski pistoletowe i karabinowe.

Znaleziono miejsce palenia zwłok

Jednym z najważniejszych odkryć było zlokalizowanie pozostałości stosu ciałopalnego.

Badacze natrafili na dwa płytkie rowy o długości około 5 metrów każdy, schodzące się pod kątem prostym. Według ekspertów miały one zapewniać dopływ powietrza potrzebny do podtrzymywania ognia podczas spalania ciał.

W ich wypełnieniu znajdowały się węgle drzewne, artefakty i pojedyncze fragmenty spalonych ludzkich szczątków.

Setki kilogramów szczątków

W trakcie badań zabezpieczono kilkaset kilogramów spalonych kości oraz fragmenty szczątków, których nie wydobyto podczas niemieckiej akcji z 1944 roku.

Wstępne oględziny wskazują, że wśród zamordowanych byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Różny stopień przepalenia kości sugeruje, że ciała były spalane w różnych temperaturach.

Badacze zwracają również uwagę na silne rozdrobnienie części szczątków, co może świadczyć o ich dodatkowym niszczeniu już po spaleniu.

Ślady tuszowania zbrodni

Po spaleniu zwłok ich pozostałości były zbierane i ponownie ukrywane w ziemi.

Jednym z miejsc, do których wrzucano resztki, był fragment wcześniej opróżnionego grobu masowego. Warstwa spalonych szczątków miała ponad 15 metrów długości i była przekładana warstwami gliny.

W ten sposób Niemcy systematycznie usuwali dowody wcześniejszych egzekucji.

Badania będą kontynuowane

Zabezpieczone szczątki, próbki gleby i węgla drzewnego trafią teraz do dalszych analiz, m.in. geochemicznych, archeobotanicznych i geomorfologicznych.

Śledztwo oraz badania mają być prowadzone w kolejnych latach w ramach międzynarodowego projektu „Archeologia Aktion 1005”.

Celem jest możliwie dokładne odtworzenie zarówno przebiegu mordów z 1939 roku, jak i niemieckiej operacji mającej kilka lat później zatrzeć ich ślady.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->