Religia Dzisiaj 09:51 | Redaktor
[NIEDZIELA Z TYGODNIKIEM] Czy Sobór zmienił katolicką naukę o małżeństwie? Miłość, dzieci i antykoncepcja

Rafael, Zaślubiny Marii, 1504, Pinacoteca di Brera, Mediolan

Sobór Watykański II mówił o małżeństwie językiem wyraźnie innym niż wcześniejsze dokumenty Kościoła. Mocniej wyeksponował miłość małżeńską, wzajemny dar osób i odpowiedzialne rodzicielstwo. Czy oznaczało to odejście od tradycyjnej nauki o prokreacji i otwarcie drogi do antykoncepcji? Tekst Gaudium et spes prowadzi do innego wniosku. Zmienił się sposób opisu. Nie została jednak odwrócona katolicka nauka o naturze małżeństwa.

Sobór w samym środku rewolucji

Kontekst historyczny ma tutaj szczególne znaczenie. Sobór obradował w chwili, gdy na Zachodzie rozpoczynała się rewolucja seksualna. Upowszechniała się pigułka antykoncepcyjna, a techniczne oddzielenie współżycia od prokreacji stawało się dla milionów ludzi realną możliwością. Kościół musiał odpowiedzieć na pytania, których wcześniejsze pokolenia nie znały w takiej postaci. Jan XXIII powołał specjalną komisję zajmującą się między innymi problemem regulacji urodzeń. Paweł VI później rozszerzył jej skład.

Nie sposób więc twierdzić, że ojcowie soborowi nie dostrzegali nadchodzącej przemiany. Dostrzegali ją bardzo dobrze.

Co mówiło wcześniejsze nauczanie?

Jednym z najważniejszych przedsoborowych dokumentów dotyczących małżeństwa była encyklika Piusa XI Casti connubii z 1930 roku. Posługiwała się ona klasycznym językiem celów małżeństwa. Zrodzenie i wychowanie potomstwa zajmowało miejsce pierwszorzędne. Mówiono także o wzajemnej pomocy małżonków, wierności i ich wspólnym dążeniu do doskonałości.

Łatwo stworzyć z tego karykaturę: dawniej Kościół interesował się dziećmi, Sobór natomiast odkrył miłość małżonków. Takiej opozycji nie ma.

Casti connubii również mówi o miłości. Pius XI nie rozumie jej jako chwilowego uczucia, lecz jako trwałe oddanie wyrażające się w czynach. Małżonkowie mają pomagać sobie we wzrastaniu w dobru i świętości. Sobór nie zastąpił więc „starej prokreacji” „nową miłością”. Zmienił sposób opisania związku między jednym a drugim.

Nowy język Gaudium et spes

Sobór określił małżeństwo jako głęboką wspólnotę życia i miłości oraz jako przymierze, w którym mężczyzna i kobieta wzajemnie się sobie oddają. To jest rzeczywiście nowy akcent. Miłość małżeńska została opisana znacznie szerzej i bardziej personalistycznie niż w wielu wcześniejszych dokumentach.

Konstytucja natychmiast dodaje jednak coś bardzo istotnego: autorem małżeństwa jest Bóg, a jego natura i prawa nie zależą wyłącznie od ludzkiej woli. Małżeństwo oraz sama miłość małżeńska są ze swej natury skierowane ku rodzeniu i wychowaniu potomstwa.

Sobór nie przeciwstawia więc miłości płodności. Łączy je. Dzieci zostają nazwane najcenniejszym darem małżeństwa. Jednocześnie dokument przypomina, że małżeństwo zachowuje swoją wartość również wtedy, gdy małżonkowie mimo pragnienia nie mogą mieć dzieci.

Nie ma tutaj sprzeczności. Małżeństwo nie sprowadza się do prokreacji, ale płodność pozostaje wpisana w jego naturę.

Odpowiedzialne rodzicielstwo nie oznacza dowolności

Drugi ważny soborowy akcent dotyczy odpowiedzialności samych małżonków. To oni mają roztropnie ocenić swoją sytuację, możliwości materialne, dobro dzieci już narodzonych i tych, które mogą się narodzić. Decyzja o wielkości rodziny należy do nich.

Można zatrzymać tekst w tym miejscu i powiedzieć: skoro decyzja należy do sumienia małżonków, Kościół nie ma już nic do powiedzenia. 

Gaudium et spes mówi jednak dalej. Małżonkowie nie mogą działać arbitralnie, czyli sami ustanawiać, co jest dobre, a co złe. Ich sumienie powinno pozostawać w zgodzie z prawem Bożym i nauczaniem Kościoła. Moralnej wartości metod regulacji poczęć nie można również oceniać jedynie na podstawie dobrych intencji. Istnieją obiektywne normy moralne. To zasadnicza różnica między odpowiedzialnością a dowolnością.

A co z antykoncepcją?

Sobór nie rozstrzygnął wszystkich nowych pytań związanych z regulacją poczęć. Sprawą zajmowała się papieska komisja, a ostateczne rozstrzygnięcie pozostawiono papieżowi.

Nie oznaczało to jednak zawieszenia dotychczasowej nauki. Gaudium et spes przypominało, że wierni nie mogą stosować metod uznanych przez Magisterium za moralnie niedopuszczalne.

Trudno zatem twierdzić, że Sobór po cichu zaakceptował antykoncepcję. Prawdziwy spór wybuchł trzy lata później, po ogłoszeniu przez Pawła VI encykliki Humanae vitae. Wielu oczekiwało wtedy zmiany stanowiska Kościoła i interpretowało nowy język Soboru jako zapowiedź takiej zmiany.

Paweł VI zrobił jednak coś znamiennego. Nie odrzucił soborowego języka miłości i odpowiedzialnego rodzicielstwa. Przejął go i rozwinął. Jednocześnie podkreślił nierozerwalny związek dwóch znaczeń aktu małżeńskiego: jednoczącego i prokreacyjnego. Humanae vitae nie poprawia więc Gaudium et spes. Pokazuje, jak należy rozumieć jego nowe akcenty w ciągłości z wcześniejszym nauczaniem.

Jak z nowych akcentów powstał mit?

Mechanizm był prosty. Sobór powiedział, że miłość małżeńska posiada wielką wartość. Wyprowadzono z tego wniosek, że prokreacja zeszła na drugi plan. Sobór powiedział, że małżeństwo nie istnieje wyłącznie dla rodzenia dzieci. Zaczęto więc twierdzić, że otwarcie na życie stało się jedynie jednym z wielu możliwych elementów związku. Sobór mówił o odpowiedzialnej decyzji małżonków. Zinterpretowano to tak, jakby sumienie samo mogło określać, jakie środki są moralnie dopuszczalne. Sobór nie powtórzył tradycyjnego schematu „celu pierwszorzędnego” i „celów drugorzędnych”. Nie oznaczało to jednak odrzucenia prokreacyjnego ukierunkowania małżeństwa. Sam tekst konstytucji mówi o nim wprost.

Zmiana języka nie oznacza zmiany doktryny

Najuczciwiej powiedzieć, że na Soborze coś rzeczywiście się zmieniło. Zmienił się język oraz układ akcentów.

Gaudium et spes mocniej wydobyło osobową miłość małżonków, wzajemny dar, wspólnotę życia i odpowiedzialne rodzicielstwo. Nie zmieniło jednak nauki o nierozerwalności małżeństwa, obiektywnym porządku moralnym ani jego naturalnym skierowaniu ku przekazywaniu życia.

Późniejsza rewolucja obyczajowa zrobiła coś innego. Przeciwstawiła miłość płodności, sumienie prawu moralnemu oraz dobro małżonków dobru dzieci. Sobór próbował natomiast te rzeczy połączyć.

Nie powiedział, że Kościół odkrył miłość, dlatego dzieci przestały być ważne. Powiedział, że prawdziwej miłości małżeńskiej i otwarcia na życie nie wolno sobie przeciwstawiać.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->