Z rowerem na najwyższy szczyt Afryki Północnej. Plan zatrzymała żandarmeria
fot. Facebook/Grzegorz Stenka
Grzegorz Stenka i pochodzący z Bydgoszczy Marcin Kubiak chcieli wnieść 14-kilogramowy rower na Jebel Toubkal w Maroku, a następnie częściowo zjechać nim ze szczytu. Wyprawa miała nagłośnić zbiórkę na rzecz Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych. Uczestnicy dotarli już na wysokość 3200 metrów, ale rower musieli pozostawić na posterunku żandarmerii. Dalej idą pieszo.
Inne z kategorii
Milion złotych dla organizacji społecznych. Pomoc trafi do seniorów, osób bezdomnych i rodzin
Bydgoszcz zagra bez prądu. Planszówki, RPG i turniej CATAN w Hali Pomp
Na szczycie w szczytnym celu
Pomysł był nietypowy: zdobyć najwyższy szczyt Afryki Północnej, wnosząc na górę rower. Jebel Toubkal w Maroku ma 4167 metrów wysokości. Podróżnik Grzegorz Stenka planował po dotarciu na wierzchołek pokonać na dwóch kołach te fragmenty zejścia, na których pozwalałyby na to teren i względy bezpieczeństwa.
W transporcie ważącego około 14 kilogramów jednośladu pomagał mu Marcin Kubiak, pochodzący z Bydgoszczy, a obecnie mieszkający na Wybrzeżu. Dwudniowe podejście rozpoczęli we wtorek, 21 lipca.
Od bieguna do bieguna i na szczyt
Wejście na Jebel Toubkal nie jest oddzielnym wyczynem, lecz jednym z etapów inicjatywy prowadzonej przez Grzegorza Stenkę. Podróżnik rozpoczął w listopadzie 2025 roku wyprawę z północy Europy do Ushuaia w Argentynie, uznawanego za najbardziej na południe wysunięte miasto świata.
Trasa ma liczyć ponad 15,4 tys. kilometrów i prowadzić od koła podbiegunowego, przez Zwrotnik Raka, równik i Zwrotnik Koziorożca. Stenka pokonuje ją częściowo na rowerze, a pomiędzy poszczególnymi etapami korzysta również z transportu lotniczego.
Za każdy przejechany kilometr sponsor akcji przekazuje 30 groszy na rzecz Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych. Równolegle prowadzona jest internetowa zbiórka, której celem jest zgromadzenie 10 tys. zł.
Marcin Kubiak wspiera projekt logistycznie. Pomaga między innymi w planowaniu trasy, organizowaniu noclegów i przygotowaniu kolejnych etapów wyprawy.
Rower miał dotrzeć na sam szczyt
Podczas marokańskiego etapu uczestnicy chcieli dodatkowo zwrócić uwagę na zbiórkę poprzez wniesienie roweru na Jebel Toubkal. Sprzęt miał być przenoszony na odcinkach, których nie dało się pokonać na dwóch kołach.
Plan zakładał, że po osiągnięciu wierzchołka Stenka podejmie próbę częściowego zjazdu. Kubiak miał pomagać w dźwiganiu i zabezpieczaniu jednośladu podczas podejścia.
Realizacji tego zamierzenia nie udało się jednak doprowadzić do końca.
Żandarmeria zatrzymała rower
Podróżnicy dotarli do pierwszego schroniska położonego na wysokości 3200 metrów nad poziomem morza. Informację przekazali z opóźnieniem ze względu na słaby zasięg.
Niestety rower musiał zostać na posterunku żandarmerii, ponieważ uznano, że stwarza zagrożenie – poinformował Grzegorz Stenka.
Oznacza to, że sprzętu nie uda się wnieść na szczyt ani wykorzystać podczas planowanego zjazdu. Decyzja służb nie przerwała jednak samej wyprawy.
Na wierzchołek pójdą pieszo
Grzegorz Stenka i Marcin Kubiak zamierzają kontynuować wejście już bez roweru. Na wierchołek planowali dotrzeć około godz. 7.00.
Do tego czasu chciałbym zachęcić Was do wsparcia naszych małych przyjaciół z województwa zachodniopomorskiego – zaapelował Stenka.
Główny cel wyprawy pozostaje więc bez zmian. Choć pomysłu z wniesieniem roweru nie udało się zrealizować, uczestnicy nadal chcą zdobyć Jebel Toubkal i zwrócić uwagę na potrzeby podopiecznych hospicjum.