Bydgoskie WZL nr 2 wchodzą do gry o pociski Barracuda. W zakładzie pojawią się premier i szef MON
fot. Facebook/Polska Grupa Zbrojeniowa S.A.
Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy mają stać się częścią polsko-amerykańskiej współpracy. Chodzi o montaż i produkcję autonomicznych pocisków manewrujących dalekiego zasięgu Barracuda 500. Dziś (6 lipca) w południe w bydgoskim zakładzie podpisana zostanie umowa między Polską Grupą Zbrojeniową, WZL nr 2 oraz amerykańską firmą Anduril Industries. W uroczystości wezmą udział premier Donald Tusk oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Inne z kategorii
Nie żyje płk Urszula Tauer „Ala”. Bohaterka Powstania Warszawskiego miała 105 lat
Nie żyje Robert Erdmann. Przez 30 lat był głosem Polskiego Radia PiK
Bydgoski zakład z nową szansą
Dla WZL nr 2 to informacja o szczególnym znaczeniu. Zakład, od lat kojarzony z obsługą i modernizacją lotnictwa wojskowego, w ostatnim czasie znalazł się w centrum pytań o dalsze zamówienia i przyszłe kierunki rozwoju. Zapowiadane porozumienie może więc oznaczać nie tylko udział w kolejnym programie zbrojeniowym, ale także wzmocnienie pozycji bydgoskiej spółki w strukturach Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Według zapowiedzi rządowych podpisywana umowa ma otworzyć drogę do ulokowania w Polsce montażu pocisków Barracuda 500. Kolejnym etapem ma być przeniesienie nad Wisłę również części produkcji. W praktyce oznaczałoby to włączenie krajowego przemysłu obronnego w projekt dotyczący uzbrojenia dalekiego zasięgu, które może być istotne zarówno dla Wojska Polskiego, jak i dla całej wschodniej flanki NATO.
Amerykańska technologia i polskie zaplecze
Partnerem PGZ i bydgoskich zakładów będzie Anduril Industries, amerykańska firma rozwijająca nowoczesne systemy obronne, w tym rozwiązania autonomiczne. Współpraca z tym podmiotem ma dotyczyć pocisków Barracuda 500 — uzbrojenia projektowanego z myślą o dużej skali produkcji i niższych kosztach w porównaniu z częścią tradycyjnych systemów precyzyjnego rażenia.
To właśnie ten aspekt ma szczególne znaczenie dla państw NATO. Wnioski z ostatnich konfliktów są jednoznaczne: nowoczesna armia potrzebuje nie tylko najbardziej zaawansowanego sprzętu, ale także uzbrojenia możliwego do szybkiego wytwarzania w większych ilościach.
Czym jest Barracuda 500?
Barracuda-M to rodzina turboodrzutowych pocisków manewrujących opracowanych przez Anduril Industries. Konstrukcja ma być przystosowana do wykorzystania przez różne typy platform powietrznych. Wśród możliwych nosicieli wymieniane są samoloty wielozadaniowe i myśliwce, m.in. F-16, F-35, F-15 oraz F/A-18. Pociski mogą być także używane z bombowców, śmigłowców oraz samolotów transportowych C-17 i C-130, w tym z wykorzystaniem systemu Rapid Dragon.
Rodzina Barracuda obejmuje kilka wariantów: Barracuda-100, Barracuda-250 i Barracuda-500. Największy z nich, Barracuda-500, ma być odpalany z powietrza, dysponować zasięgiem przekraczającym 926 kilometrów i przenosić głowicę bojową o masie 45 kilogramów.
WZL nr 2 jako element większej układanki
Planowane podpisanie umowy następuje w momencie, gdy wokół WZL nr 2 wybrzmiewały głosy niepokoju o przyszłość zakładu. Kilka tygodni temu przed bydgoską spółką pojawiły się banery z hasłami wskazującymi na brak pracy, zamówień i perspektyw. Pracownicy domagali się nowych kontraktów, które zapewniłyby zakładowi stabilność.
W tym kontekście zapowiedź współpracy przy pociskach Barracuda ma wymiar nie tylko przemysłowy, ale również społeczny i polityczny.
Niedawno Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 odwiedził również prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Adam Leszkiewicz. PGZ podkreślała, że bydgoska spółka rozwija kompetencje w obszarze lotnictwa wojskowego i nowoczesnych technologii. Zakład został przedstawiony jako jeden z ważnych podmiotów Grupy, mogący odgrywać rolę zarówno w programach dla Sił Zbrojnych RP, jak i we współpracy z zagranicznymi partnerami.
Ważna uroczystość bez Tygodnika Bydgoskiego?
Podpisanie umowy o współpracy i wizyta premiera Donalda Tuska oraz ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza może więc stanowić ważny krok ku pokonaniu problemów spółki. Tym bardziej dziwi brak zaproszenia na wydarzenie dla redkacji Tygodnika Bydgoskiego. Wcześniej zwracaliśmy się już do WZL nr 2 z pytaniami o kondycję finansową Zakładów. Nie uzyskaliśmy jednak żadnej odpowiedzi. Nie zostaliśmy także poinformowani o konferencji prasowej, poświęconej tym zagadnieniom, która odbyła się kilka dni później.