Historia Dzisiaj 13:51 | Michał Jędryka
Architekt, którego spotykamy w Bydgoszczy na każdym kroku. Kim był Stefan Cybichowski?

Zaprojektował kościoły na Szwederowie i Czyżkówku, przebudowywał świątynię w Fordonie, stworzył Dom Katolicki przy Grodzkiej. Jemu zawdzięczamy także piękny portal kościoła Klarysek, który wygląda na znacznie starszy, niż jest w rzeczywistości. Stefan Cybichowski zostawił w Bydgoszczy wyjątkowo dużo swoich śladów. Warto poznać człowieka, który je pozostawił.

Przechodzimy ulicą Gdańską obok kościoła Klarysek. Wchodzimy do katedry. Jedziemy przez Szwederowo albo Czyżkówko. Zaglądamy na Stary Fordon. Trudno znaleźć drugiego architekta pierwszej połowy XX wieku, którego dzieła byłyby tak mocno wpisane w krajobraz Bydgoszczy. A jednak nazwisko Stefana Cybichowskiego większości bydgoszczan mówi zapewne niewiele.

To tym ciekawsze, że jego bydgoska historia nie ogranicza się do zaprojektowania kilku budynków. Cybichowski pojawił się w mieście w szczególnym momencie. Po odzyskaniu niepodległości Bydgoszcz gwałtownie się zmieniała. A wraz z nią zmieniały się jej kościoły.

Miasto zmieniło się w ciągu kilkunastu lat

Skala tej przemiany była ogromna. W 1910 roku ewangelicy stanowili około 64 proc. mieszkańców Bydgoszczy, a katolicy niewiele ponad 32 proc. Po powrocie miasta do Polski proporcje szybko się odwróciły. Niemieccy mieszkańcy wyjeżdżali, a do Bydgoszczy przybywali Polacy, w większości katolicy. W 1939 roku katolicy stanowili już około 91 proc. ludności miasta. Infrastruktura kościelna zupełnie za tym nie nadążała.

W 1922 roku bydgoski dziekan ks. Tadeusz Malczewski alarmował, że około 80 tys. katolików mieszkających w mieście i sąsiednich miejscowościach ma właściwie do dyspozycji tylko dwa polskie kościoły parafialne: farę i kościół Świętej Trójcy. Trzeba więc było robić dwie rzeczy jednocześnie: odzyskiwać i odnawiać stare katolickie świątynie oraz budować nowe dla gwałtownie rosnących parafii. W obu tych przedsięwzięciach uczestniczył Stefan Cybichowski.

Jednocześnie nastąpiła reforma organizacyjna, w 1925 roku abp gnieźnieński Edmund Dalbor erygował 5 nowych parafii. Te pięć parafii to: Świętej Trójcy, Najświętszego Serca Pana Jezusa, Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwederowie, św. Wincentego à Paulo oraz Wniebowzięcia NMP w Brzozie-Przyłękach.

Kim był Cybichowski?

Urodził się w 1881 roku w Poznaniu, ale młodość spędził w Inowrocławiu, gdzie ukończył gimnazjum. Architekturę studiował w Königliche Technische Hochschule w Charlottenburgu. Po uzyskaniu dyplomu w 1905 roku pozostał przez kilka lat w Berlinie, gdzie zdobywał doświadczenie zawodowe i wykładał. Do Poznania wrócił jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości i otworzył własne biuro architektoniczne.

Po 1918 roku należał do ludzi, którzy dosłownie budowali odrodzone państwo. Kierował Wydziałem Budowlanym Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, był radnym miejskim, wykładowcą, projektował obiekty publiczne i przemysłowe. Z jego nazwiskiem związane były między innymi poznańskie targi, szkoły, fabryki, wille i kamienice.

Ale szczególną częścią jego działalności stała się architektura sakralna. Projektował nowe kościoły, przebudowywał istniejące i prowadził prace konserwatorskie. Właśnie dlatego jego nazwisko tak często pojawia się również w Bydgoszczy.

Zaczął od Klarysek

Jednym z pierwszych wielkich zadań, jakie otrzymał w naszym mieście, była restauracja kościoła Klarysek przy ulicy Gdańskiej. Dziś trudno sobie wyobrazić początek tej ulicy bez charakterystycznej niewielkiej świątyni. Tymczasem pod zaborem pruskim kościół przez dziesięciolecia nie pełnił swojej pierwotnej funkcji. Po kasacie klasztoru był wykorzystywany do celów świeckich. Po odzyskaniu niepodległości miał znów stać się kościołem.

Projekt prac konserwatorskich Cybichowski przygotował w styczniu 1922 roku. Usunięto pruskie przybudówki i wtórne podziały wnętrza, odtworzono dawne otwory i elementy architektoniczne. Pod koniec tego samego roku świątynię ponownie poświęcił kard. Edmund Dalbor. I właśnie z tej restauracji pochodzi detal, który codziennie oglądają tysiące bydgoszczan.

(Fot. Pit1233, licencja CC0)

Ten portal ma tylko sto lat

Kamienny portal prowadzący do kościoła od strony ulicy Gdańskiej wygląda tak, jakby był zachowanym elementem dawnej renesansowej budowli. Świetnie komponuje się z gotycko-renesansową architekturą Klarysek. Tylko że nie jest on renesansowy. Zaprojektował go Stefan Cybichowski podczas restauracji kościoła w 1922 roku, a wykonał bydgoski kamieniarz i rzeźbiarz Jakub Job.

To znakomity przykład podejścia Cybichowskiego do zabytków. Nie próbował zaznaczyć swojej obecności czymś ostentacyjnie nowym. Zaprojektował element, który po stu latach wydaje się należeć do budynku od zawsze. Następnym razem, przechodząc Gdańską, warto zatrzymać się przy nim na chwilę.

Fara i kościół pobernardyński

W tym samym czasie Cybichowski uczestniczył w pracach przy dwóch innych najważniejszych starych kościołach Bydgoszczy. Kierował pracami architektonicznymi przy farze, dzisiejszej katedrze św. Marcina i Mikołaja. Trzeba tu zachować precyzję, ponieważ można spotkać informacje przypisujące mu również autorstwo powstałej wówczas polichromii. Badania wskazują jednak, że jej projektantem był najprawdopodobniej Henryk Jackowski, który przygotował także projekty witraży. Cybichowski odpowiadał za prace architektoniczne.

W latach 1922–1923 prowadził także prace konserwatorskie w dawnym kościele bernardynów przy dzisiejszej ulicy Bernardyńskiej. Czasami w krótkich biografiach architekta pojawia się stwierdzenie, że Cybichowski „odnowił bydgoską starówkę”. To określenie jest efektowne, ale zbyt szerokie.

Możemy natomiast powiedzieć coś znacznie bardziej konkretnego: po powrocie Bydgoszczy do Polski powierzono mu prace przy trzech najważniejszych zachowanych staropolskich świątyniach miasta — farze, Klaryskach i kościele pobernardyńskim. To już samo w sobie świadczy o pozycji, jaką miał wówczas jako architekt.

Zostawił ślad także przy Grodzkiej

Kilka lat później dzieło Cybichowskiego pojawiło się jeszcze bliżej Starego Rynku. Przy ulicy Grodzkiej 1, obok fary, w latach 1927–1928 wzniesiono zaprojektowany przez niego Dom Katolicki, nazywany obecnie Domem Polskim. Powstał ze składek społecznych przy wsparciu miasta i miał służyć katolickim organizacjom. Budynek stoi do dziś.

(Fot. CEF Bydgoszcz)

Wystarczy więc krótki spacer przez centrum, aby zobaczyć kilka bardzo różnych śladów tego samego człowieka: od dyskretnego portalu Klarysek przez prace przy średniowiecznej farze po cały budynek przy Grodzkiej. Ale prawdziwym wyzwaniem dla architekta stały się nowe dzielnice.

Na Szwederowie modlono się pod gołym niebem

Szwederowo gwałtownie się rozrastało, a nowa parafia, erygowana w 1924 roku, nie miała odpowiedniej świątyni. Początki były bardzo skromne. Msze odprawiano pod gołym niebem, później korzystano z prowizorycznych pomieszczeń, między innymi z zaadaptowanej sali tanecznej.

W 1926 roku kupiono teren przy ulicy Ugory. Projekt kościoła przygotował Cybichowski.

Pierwsza koncepcja była jeszcze bardziej niezwykła niż budynek, który znamy dzisiaj. Architekt zamierzał wznieść wielki kościół o konstrukcji drewnianej, kryty gontem, mogący pomieścić ponad dwa tysiące stojących osób. Przepisy przeciwpożarowe wymusiły zmianę projektu.

Kościół Matki Boskiej Nieustającej Pomocy został poświęcony 28 października 1928 roku.

W jego architekturze Cybichowski świadomie odwoływał się do polskiej tradycji. Charakterystyczny podcień może przywodzić na myśl „soboty” otaczające dawne drewniane kościoły, a całość jest przykładem ówczesnych poszukiwań polskiego stylu narodowego.

Co ciekawe, Cybichowski nie ograniczył się do samego kościoła. Zaproponował również sposób urbanistycznego uporządkowania jego otoczenia. Tego pomysłu ostatecznie nie zrealizowano.

(Fot. Pit1233, licencja CC0)

Kilka kilometrów dalej powstał zupełnie inny kościół

Jeżeli ktoś chce zobaczyć, jak szybko zmieniała się architektura Cybichowskiego, powinien po Szwederowie pojechać na Czyżkówko.

W połowie lat 30. tamtejsza parafia św. Antoniego również pilnie potrzebowała kościoła. Biskup Antoni Laubitz zaangażował się w przedsięwzięcie tak mocno, że osobiście wziął na siebie koszt wynagrodzenia architekta.

Cybichowski przygotował projekt w 1935 roku.

W zachowanej korespondencji biskup zwracał uwagę na bardzo praktyczną zaletę projektu. Świątynia miała powstać — jak pisał — „w stylu nowoczesnym, obniżającym koszta o 25% wobec typu kościołów t. zw. historycznych”.

To zdanie mówi bardzo wiele.

Architekt, który kilkanaście lat wcześniej na Szwederowie szukał inspiracji w polskim budownictwie tradycyjnym, teraz projektował znacznie prostszą i bardziej nowoczesną świątynię.

Budowę rozpoczęto w 1936 roku. Wojna nie pozwoliła jej ukończyć. Prace dokończono już po 1945 roku według pierwotnego projektu.

Dzisiaj kościoły na Szwederowie i Czyżkówku są świetną lekcją historii architektury. Dzieli je zaledwie kilka kilometrów i niespełna dziesięć lat, a wyglądają, jakby pochodziły z dwóch różnych epok.

(Fot. Mariusz Guć, CC BY-SA 4.0)

Cybichowski również w Fordonie

Jego ślad znajdziemy także w Starym Fordonie.

Kościół św. Mikołaja ma znacznie starszą historię, ale swój dzisiejszy kształt w dużej mierze zawdzięcza wielkiej przebudowie przeprowadzonej w okresie międzywojennym według projektu Cybichowskiego.

Prace prowadzone w latach 20. nadały świątyni neobarokowy charakter i charakterystyczną wysoką wieżę. Był to kolejny przykład poszukiwania formy, która miała być zakorzeniona w polskiej tradycji architektonicznej.

A na tym geografia jego bydgoskich dzieł właściwie się nie kończy.

Kościół-pomnik w Brzozie

Kilka kilometrów za granicami miasta, w Brzozie, stoi kościół NMP Królowej Polski.

Powstał w latach 30. według projektu Cybichowskiego w miejscu związanym z walkami powstania wielkopolskiego ze stycznia 1919 roku. Świątynia miała być nie tylko miejscem kultu, ale również pomnikiem i wotum.

15 maja 1938 roku konsekrował ją kard. August Hlond.

Tu związek architektury sakralnej z polską niepodległością staje się szczególnie wyraźny. W II Rzeczypospolitej kościół mógł być jednocześnie świątynią, pomnikiem pamięci i znakiem odzyskanego państwa.

(Fot. Pit 1233, licencja CC0)

Architekt, który nie bał się nowoczesności

Patrząc na bydgoskie realizacje Cybichowskiego, łatwo popełnić błąd i uznać go po prostu za architekta tradycjonalistę. Portal Klarysek, Szwederowo, Fordon czy Brzoza rzeczywiście świadczą o jego zainteresowaniu dawnymi formami i poszukiwaniu architektury o polskim charakterze.

Ale Czyżkówko pokazuje już coś innego. Jeszcze wyraźniej widać to w jego późnych projektach poznańskich. W 1938 roku Cybichowski przygotował dla dominikanów w Poznaniu koncepcję monumentalnego, zdecydowanie nowoczesnego kościoła z wysoką wolnostojącą wieżą. Wojna przerwała realizację i świątynia według jego projektu nigdy nie powstała.

Droga od bydgoskich Klarysek do tego modernistycznego projektu pokazuje architekta znacznie ciekawszego niż prosty naśladowca dawnych stylów. Potrafił ratować zabytki tak, aby jego własna ingerencja była niemal niewidoczna. Potrafił sięgać po formy narodowe i historyczne. A kiedy uznawał to za właściwe, projektował nowocześnie, prościej i taniej.

Wrócił również do miasta swojej młodości

Jeszcze jeden jego projekt warto zobaczyć, wybierając się z Bydgoszczy do pobliskiego Inowrocławia. Ogromny ceglany kościół Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie nie został zaprojektowany przez Cybichowskiego. Jego autorem był August Rincklake. W 1909 roku doszło jednak do katastrofy budowlanej związanej z ruchami gruntu w mieście eksploatującym złoża soli. Część świątyni zawaliła się, a kościół na wiele lat zamknięto.

W latach 1927–1929 jego odbudową kierowali Stefan Cybichowski i konserwator Nikodem Pajzderski. Był to szczególny powrót. Cybichowski przyjechał jako ceniony architekt do miasta, w którym przed laty chodził do gimnazjum, aby uratować jedną z jego najbardziej monumentalnych budowli. Później zaprojektował w Inowrocławiu także kościół św. Józefa.

Ostatni rozdział

Historia Stefana Cybichowskiego ma tragiczne zakończenie. Po zajęciu Wielkopolski Niemcy rozpoczęli systematyczne niszczenie polskich elit. Cybichowski został aresztowany przez Gestapo 28 października 1939 roku i uwięziony w Forcie VII w Poznaniu. 6 stycznia 1940 roku został zamordowany.

Tego samego dnia zginął także Nikodem Pajzderski, z którym kilkanaście lat wcześniej odbudowywał kościół Zwiastowania w Inowrocławiu. Cybichowski miał 58 lat.

Pozostawił po sobie ogromny dorobek rozsiany po Wielkopolsce, Kujawach i Pomorzu. W Poznaniu pamięta się go jako jednego z ważnych architektów okresu międzywojennego.

Bydgoszcz ma jednak szczególny powód, żeby przypomnieć jego nazwisko. Nie zostawił nam jednego charakterystycznego gmachu, który wszyscy kojarzyliby z jego nazwiskiem. Zostawił coś więcej.

Wpisał swoje dzieła w tkankę miasta tak głęboko, że mijamy je często, nie zdając sobie sprawy, iż Klaryski, fara, kościół pobernardyński, Dom Katolicki, Szwederowo, Czyżkówko i Fordon łączy nazwisko tego samego człowieka.

Następnym razem, idąc Gdańską, warto zacząć od najdrobniejszego z tych śladów. Spojrzeć na kamienny portal Klarysek i przypomnieć sobie nazwisko jego projektanta: Stefan Cybichowski.

Upamiętnić wielkiego architekta

Ale wydaje się, że Cybichowskiemu należy się coś więcej. Bydgoszcz ma szczególny powód, żeby przypomnieć jego nazwisko. Cybichowski nie pozostawił nam jednego charakterystycznego gmachu, który wszyscy kojarzyliby z jego nazwiskiem. Wpisał swoje dzieła w tkankę miasta tak głęboko, że mijamy je często, nie zdając sobie sprawy, iż Klaryski, fara, kościół pobernardyński, Dom Katolicki, Szwederowo, Czyżkówko i Fordon łączy nazwisko tego samego człowieka.

A jednak nie udało nam się znaleźć w Bydgoszczy ulicy Stefana Cybichowskiego, poświęconego mu pomnika ani nawet tablicy, która przypominałaby bydgoszczanom, kim był. Jeśli rzeczywiście takiego upamiętnienia nie ma, najwyższy czas tę zaległość nadrobić. Może najlepszym miejscem byłby kościół Klarysek przy ulicy Gdańskiej. Wystarczyłaby niewielka tablica przypominająca, że w 1922 roku Stefan Cybichowski kierował jego restauracją i zaprojektował neorenesansowy portal, przez który do dziś wchodzą wierni.

Bo trudno o lepszy pomnik architekta niż budynki, które po stu latach nadal służą miastu. Trzeba tylko przypomnieć, kto je stworzył.

Michał Jędryka

-->