[KOMENTARZ TYGODNIKA] Harcerz też nosił nóż. Czego brakuje w brytyjskim ostrzeżeniu?
Po tragicznych atakach w polskich szkołach trzeba działać. Ale jeżeli naszą najważniejszą odpowiedzią będzie walka z noszeniem noży, możemy przeoczyć pytanie zasadnicze: co powstrzymuje człowieka przed skrzywdzeniem drugiego człowieka?
Inne z kategorii
Arkady Rzegocki w opublikowanym na Zero.pl artykule „Brytyjskie ostrzeżenie. Kiedy nóż staje się częścią codzienności” przywołuje doświadczenia Wielkiej Brytanii. Ostrzega przed spiralą, w której młody człowiek nosi nóż, ponieważ obawia się innych ludzi noszących noże. Z czasem zwykły konflikt może zakończyć się tragedią.
Takiego ostrzeżenia nie należy lekceważyć. Nóż zabrany z myślą o konfrontacji zwiększa niebezpieczeństwo jej tragicznego zakończenia. Groźby wymagają reakcji, a szkoła musi mieć zasady bezpieczeństwa i ludzi zdolnych je egzekwować.
Wątpliwość budzi jednak końcowa diagnoza autora: „Najlepszy moment, by zatrzymać kulturę noszenia noża, jest wtedy, gdy jeszcze się ona nie zakorzeniła”. Czy rzeczywiście właśnie tu znajduje się sedno problemu?
Finka przy harcerskim pasie
Pamiętam harcerzy noszących przy pasach finki. Nóż był elementem obozowego wyposażenia, służył do pracy, przygotowania posiłku, strugania drewna. W środowisku, które pamiętam, nikomu nie przychodziło do głowy, żeby za jego pomocą rozstrzygać spór z drugim człowiekiem.
Nie oznacza to oczywiście, że dawniej nie było przemocy ani że każde dziecko można bez obaw wyposażyć w ostre narzędzie. Wspomnienie harcerskiej finki nie jest statystyką przestępczości. Pokazuje jednak pewną zasadniczą różnicę: ten sam przedmiot może być narzędziem pracy albo środkiem zastraszania. Różnica tkwi w celu, z jakim człowiek go zabiera, i w granicach, które uznaje.
Harcerstwo w swojej najlepszej tradycji łączyło samodzielność z odpowiedzialnością. Uczyło posługiwania się narzędziami, ale także służby, dyscypliny i szacunku dla innych. Finka znajdowała się w pochwie; nad jej właścicielem miało czuwać sumienie.
Dlatego trzeba odróżniać noszenie noża do konkretnej pracy od noszenia go z myślą: „Jeżeli ktoś mi podskoczy, będę gotowy”. W drugim przypadku problem zaczyna się jeszcze przed wyjęciem ostrza.
Broń jako zobowiązanie
Warto pójść krok dalej i przypomnieć sens noszenia broni przez żołnierza czy policjanta. Ich uzbrojenie służy zadaniom, które podejmują wobec innych ludzi. Żołnierz ma bronić z pomocą karabinu nie siebie samego. Ma bronić innych ludzi, ojczyzny i jej mieszkańców. Policjant — chronić życie, bezpieczeństwo i porządek publiczny. Własne bezpieczeństwo jest ważne również dlatego, że pozwala im tę służbę pełnić. Bronić słabszych przed silniejszymi — to jeden z zasadniczych imperatywów moralnych, który reguluje życie społeczne.
W tej tradycji broń oznacza zobowiązanie: powierzono mi siłę, ponieważ mam odpowiadać za tych, którzy potrzebują ochrony. Nie daje mi ona prawa do rozstrzygania osobistych sporów ani do wymuszania szacunku. Nakłada obowiązek panowania nad sobą większy niż ten, którego wymaga się od człowieka nieuzbrojonego.
Taki był wychowawczy sens dobrze prowadzonej służby wojskowej. Miała uczyć, że nie wszystko obraca się wokół mojego komfortu, mojego lęku i moich pragnień. Są inni ludzie, za których odpowiadam. Jest wspólnota, wobec której mam obowiązki. Bywa, że jej ochrona wymaga narażenia własnego życia.
Oczywiście wojsko potrafiło także poniżać człowieka, a broń służyła terrorowi. Mundur sam przez się nie czyni nikogo odpowiedzialnym. Dlatego tak istotne są zasady, którym podlega siła, i wychowanie człowieka, któremu się ją powierza. W społeczeństwie szanującym wolność i prawa obywatelskie służba powinna kształtować zdolność ochrony innych oraz świadomość granic własnej władzy.
Właśnie w tej perspektywie można rozumieć obecność broni podczas wojskowych parad i uroczystości. Szabla czy karabin są także znakiem gotowości do obrony. Ich publiczna prezentacja przypomina o obowiązku, który żołnierz przyjął wobec wspólnoty. Broń może więc symbolizować odpowiedzialność za pokój i bezpieczeństwo ludzi.
Nie wynika z tego zachęta do uzbrajania uczniów ani zrównanie harcerskiej finki z wojskowym karabinem. Wynika natomiast ważna wskazówka wychowawcza: odpowiedzialności nie da się sprowadzić do unikania wszystkich niebezpiecznych przedmiotów. Trzeba uczyć, do czego wolno używać własnej siły, komu ma ona służyć i gdzie przebiega granica, której przekroczyć nie wolno.
Młody człowiek noszący nóż po to, żeby inni się go bali, przyjmuje zupełnie inną postawę niż człowiek gotowy chronić słabszego. Pierwszy chce podporządkować sobie otoczenie. Drugi przyjmuje wobec niego obowiązek. Wychowanie powinno pomagać rozpoznać tę różnicę — i wybierać odpowiedzialność.
Zanim Kain podniósł rękę
W rozważaniach o zbrodni i przemocy nie tylko w szkole, zawsze należy wracać do biblijnej opowieści o Kainie i Ablu. Ta opowieść pozostaje aktualna właśnie dlatego, że dotyczy człowieka, jego wolności i odpowiedzialności.
Księga Rodzaju nie podaje, jakiego narzędzia Kain użył do zabicia brata. Opisuje natomiast to, co poprzedziło zbrodnię: gniew Kaina i ostrzeżenie Boga przed złem, nad którym człowiek powinien panować. To ostrzeżenie pojawia się, zanim dochodzi do zabójstwa. Wtedy, gdy można jeszcze zatrzymać drogę prowadzącą od urazy do przemocy.
W tej perspektywie wychowanie obejmuje coś więcej niż nauczenie dziecka, jakie przedmioty wolno przynosić do szkoły. Musi je przygotować do chwili, w której zostanie upokorzone, odrzucone, ogarnięte zazdrością albo gniewem. Musi pomóc mu zrozumieć, że silne uczucie nie daje prawa do dowolnego działania. Drugiego człowieka nie wolno skrzywdzić dlatego, że mnie rozgniewał. Jego życie nie należy do mnie. Nie staje się moją własnością nawet wtedy, gdy czuję się pokrzywdzony.
To jest fundament, na którym dopiero można budować skuteczne zasady bezpieczeństwa.
Sumienie nie powstaje od samego zakazu
Rzegocki słusznie zauważa, że same zakazy nie wystarczą. Wskazuje pracę szkół, organizacji młodzieżowych i lokalnych społeczności. W tym miejscu możemy się zgodzić. Warto jednak zapytać, do czego ta praca ma prowadzić.
Czy przede wszystkim do przekonania młodego człowieka, że noszenie noża jest niewłaściwe? Czy do ukształtowania człowieka, który nie uzna krzywdzenia innych za dopuszczalny sposób rozstrzygania osobistych sporów?
To drugie zadanie jest trudniejsze. Wymaga codziennego przykładu dorosłych, stawiania granic, reagowania na okrucieństwo, uczenia odpowiedzialności za słowa i czyny. Obejmuje drobne sytuacje, które łatwo zbyć wzruszeniem ramion: poniżanie słabszego, grożenie koledze, zachwyt nad cudzą krzywdą.
Nie każde takie zachowanie zapowiada zbrodnię. Każde jest jednak sprawą wychowawczą. Nie powinniśmy czekać, aż do konfliktu dołączy nóż, żeby uznać, że dzieje się coś poważnego.
W chrześcijańskim rozumieniu wychowania człowiek potrzebuje pomocy w kształtowaniu sumienia i panowaniu nad sobą. Jest zdolny do dobra, ale doświadcza także pokusy zła. Dlatego potrzebuje zarówno miłości, jak i wymagań. Same zapewnienia o jego wartości nie wystarczą, jeśli nie towarzyszy im nauka szacunku dla wartości drugiego człowieka.
Chronić trzeba teraz, wychowywać codziennie
Nie należy przy tym przeciwstawiać wychowania ochronie przed bezpośrednim zagrożeniem. Jeżeli uczeń grozi komuś śmiercią albo przynosi nóż z zamiarem zastraszania, trzeba interweniować. Rozmowa o sumieniu nie zastąpi odebrania niebezpiecznego przedmiotu i zabezpieczenia potencjalnych ofiar.
Także dobre wychowanie nie daje gwarancji, że człowiek nigdy nie wybierze zła. Nie wolno więc z każdej zbrodni automatycznie wyprowadzać oskarżenia wobec rodziców czy nauczycieli. Odpowiedzialność sprawcy pozostaje jego odpowiedzialnością, a okoliczności konkretnej tragedii wymagają rzetelnego ustalenia.
Jednak konieczność natychmiastowej ochrony nie zwalnia nas z pytania o to, co robimy wcześniej. O dom, szkołę, wspólnotę i kulturę, w których młody człowiek uczy się rozumieć własną wolność.
Jeżeli ktoś nosi nóż „dla bezpieczeństwa”, trzeba potraktować to poważnie. Trzeba także dowiedzieć się, czego się boi, czy jest prześladowany i dlaczego uważa, że nie może liczyć na dorosłych. Samo odebranie ostrza nie usunie strachu ani nie przywróci zaufania.
Co naprawdę powinno nas niepokoić
Brytyjskie doświadczenie może być ostrzeżeniem. Nie dowodzi jednak samo przez się, że zasadniczą przyczyną przemocy jest upowszechnienie noszenia noży. Przedstawione liczby opisują skalę przestępstw; nie rozstrzygają wszystkich pytań o ich źródła.
Najbardziej niepokoić powinna nas sytuacja, w której młody człowiek zaczyna uważać krzywdzenie innych za dopuszczalne, a gotowość do przemocy za warunek własnego bezpieczeństwa lub znaczenia w grupie. Wtedy nóż staje się narzędziem czegoś, co już wcześniej zostało przyjęte w myśleniu.
Harcerska finka przypomina, że można uczyć młodego człowieka odpowiedzialnego korzystania z narzędzia. Historia Kaina przypomina, że człowiek może również odrzucić odpowiedzialność za brata.
Potrzebujemy rozsądnych zabezpieczeń. Jeszcze bardziej potrzebujemy wychowania, które nadaje słowom „Nie zabijaj” rzeczywistą treść: nawet gdy nienawidzisz, nawet gdy jesteś przekonany o własnej krzywdzie — życie drugiego człowieka nie należy do ciebie. Obrona przed napaścią pozostaje odrębną sytuacją moralną. Właśnie dlatego wychowanie musi uczyć odróżniania obrony od odwetu, a odpowiedzialności za innych — od chęci panowania nad nimi.
Michał Jędryka