Opinie Dzisiaj 17:33 | Michał Jędryka
[ROZMOWA TYGODNI(K)A] Co dalej z bydgoską komunikacją? Prezes MZK o kierowcach, torowiskach i nowych autobusach

Bydgoskie MZK wykonuje obecnie około 99 proc. zaplanowanej pracy przewozowej. Spółka nadal mierzy się jednak z rosnącymi kosztami, stanem części torowisk i koniecznością wymiany taboru. O sytuacji przedsiębiorstwa, problemach z kierowcami oraz przyszłości komunikacji miejskiej mówi w rozmowie z Tygodnikiem Bydgoskim Piotr Bojar, prezes MZK.

Komunikacja miejska należy do tych dziedzin, których sprawne działanie zauważamy najmniej. Autobus ma przyjechać zgodnie z rozkładem, tramwaj bezpiecznie dowieźć pasażerów, a kierowcy i motorniczowie powinni być zawsze na swoich stanowiskach. Gdy jeden kurs wypadnie, wiadomość natychmiast trafia do mediów społecznościowych.

Za każdym takim kursem stoi jednak duże przedsiębiorstwo. Musi ono zatrudnić odpowiednią liczbę pracowników, utrzymać tabor, kupować paliwo i reagować na problemy z infrastrukturą, która nie zawsze należy do niego.

Brak kierowców był odczuwalny

Szczególnie trudny dla bydgoskiego MZK okazał się rok 2024. Spółka nie wykonała wówczas części zaplanowanej pracy przewozowej. Jedną z głównych przyczyn były braki kadrowe.

– Był to przede wszystkim problem wynikający z braku kierowców i dużej liczby odejść na emeryturę – wyjaśnia Piotr Bojar.

Część pracowników w sile wieku wybierała inne zatrudnienie, między innymi w wojsku. MZK znalazło się w kadrowym dołku, który był widoczny i odczuwalny dla mieszkańców.

Spółka wprowadziła stały nabór kierowców. Pomaga również kandydatom zdobyć prawo jazdy kategorii D oraz inne potrzebne uprawnienia. Według prezesa działania przyniosły efekty. MZK osiąga obecnie zakładany poziom zatrudnienia zarówno wśród kierowców autobusów, jak i motorniczych.

MZK wykonuje 99 proc. pracy przewozowej

Umowa zawarta z miastem przewiduje możliwość naliczania potrąceń i kar za niewykonaną pracę. Piotr Bojar zapewnia jednak, że obecna sytuacja nie daje powodów do niepokoju.

– Nasz wskaźnik wykonania pracy przewozowej kształtuje się na poziomie 99 procent. Wiele firm chciałoby mieć taki wskaźnik efektywności – podkreśla prezes MZK.

Opóźnienia i pojedyncze niewykonane kursy nadal mogą się zdarzać. Ich przyczyną bywają zamknięcia ulic, zmiany organizacji ruchu, zimowa pogoda albo awaria pojazdu. W skali całej działalności spółki stanowią jednak około jednego procenta pracy przewozowej.

Kto odpowiada za rozkłady jazdy?

MZK jest przewoźnikiem, ale nie ustala samodzielnie siatki połączeń ani częstotliwości kursowania autobusów i tramwajów. Za rozkłady odpowiada organizator transportu, czyli Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej.

Kierowcy zgłaszają czasami, że czasy przejazdu przewidziane na niektórych liniach są zbyt krótkie. Takie uwagi spółka przekazuje organizatorowi. MZK wdraża również nowy system planowania zadań kierowców i motorniczych. Ma on ułatwić analizowanie rozkładów oraz wymianę informacji między przewoźnikiem a ZDMiKP.

Siedemnaście tysięcy litrów paliwa dziennie

Ogromne znaczenie dla kondycji finansowej MZK mają ceny paliwa. Skala działalności przedsiębiorstwa sprawia, że nawet niewielka podwyżka jest szybko odczuwalna.

– Dziennie tankujemy około 17 tysięcy litrów paliwa, więc każdy wzrost ceny jest dla nas odczuwalny – mówi Piotr Bojar.

Umowa przewozowa przewiduje waloryzację związaną ze zmianami cen na rynku. Nie rozwiązuje to jednak wszystkich problemów wynikających ze wzrostu kosztów działalności oraz prowadzonych inwestycji.

Torowiska pod stałą obserwacją

Jednym z najważniejszych tematów rozmowy jest stan bydgoskich torowisk. Po głośnym wykolejeniu tramwaju spółka zaczęła częściej przekazywać zarządcy infrastruktury informacje o niebezpiecznych i zużytych fragmentach sieci.

MZK przygotowuje obecnie cotygodniowe raporty o stanie torowisk. Uwagi pochodzą przede wszystkim od motorniczych, którzy najlepiej wiedzą, gdzie pojazdy zachowują się niepokojąco.

Prezes wskazuje między innymi rejon ronda Fordońskiego oraz ulicę Jagiellońską w pobliżu Media Markt. W tym drugim miejscu dochodzi do wypłukiwania gruntu i okresowego osłabienia stabilności torowiska.

Osobnym problemem jest fragment ulicy Jagiellońskiej, na którym podczas upałów szyna potrafi unosić się ponad nawierzchnię. Według Piotra Bojara przyczyną jest sposób jej zamocowania.

– Szyna jest po prostu wklejona. Jeżeli nie ma miejsca na wyboczenie, to idzie w górę – tłumaczy.

Problem został zdiagnozowany, ale gruntowna przebudowa tego odcinka będzie bardzo trudna. Przejeżdża nim znaczna część bydgoskich tramwajów, dlatego zamknięcie trasy może spowodować poważne utrudnienia w całej sieci.

Nowe autobusy i inwestycje w energię

W latach 2027–2028 MZK ma otrzymać kolejne autobusy. Zakupy nie służą wyłącznie zwiększeniu liczby pojazdów. Ich podstawowym celem będzie również zastępowanie najbardziej zużytego taboru oraz utrzymanie jego średniego wieku na bezpiecznym poziomie.

Spółka eksploatuje już autobusy elektryczne. Wraz z nimi powstała farma fotowoltaiczna oraz duży magazyn energii. Inwestycje mają ograniczać koszty i przygotować przedsiębiorstwo do spełniania kolejnych wymagań związanych z elektromobilnością.

Czy MZK zdoła poprawić punktualność, utrzymać odpowiednią liczbę pracowników i poradzić sobie ze stanem torowisk? Jakie inwestycje są najpilniejsze? O tym Piotr Bojar rozmawia z Michałem Jędryką w najnowszym materiale Tygodnika Bydgoskiego.

Całą rozmowę można obejrzeć w zamieszczonym filmie.

-->