Prymas Wyszyński kontra PRL. Dlaczego ta książka pokazuje go bez uproszczeń?
fot. IW PAX
Czy Stefan Wyszyński był antykomunistą? Odpowiedź wydaje się prosta, ale książka Rafała Łatki „Prymas Stefan Wyszyński w realiach PRL” pokazuje postać znacznie ciekawszą niż bohater jednego hasła. W najnowszym filmie omawiamy książkę, która ukazuje Prymasa jako człowieka zasad, realizmu, wielkiej cierpliwości i odwagi.
Inne z kategorii
Prymas Stefan Wyszyński bywa najczęściej kojarzony z wielkimi symbolami: internowaniem, Jasną Górą, Wielką Nowenną, obchodami milenium chrztu Polski i słynnym „non possumus”. Wszystkie te momenty są oczywiście ważne, ale książka Rafała Łatki pokazuje coś więcej.
Pokazuje Wyszyńskiego jako człowieka, który nie dał się zamknąć w prostych kategoriach. Nie był politykiem partyjnego odruchu, nie uprawiał antykomunizmu rozumianego jako ideologiczna poza. Był natomiast kimś dla systemu PRL znacznie groźniejszym: człowiekiem dobrze znającym komunizm, a zarazem głęboko zakorzenionym w katolickiej nauce społecznej, polskiej tradycji i odpowiedzialności za naród.
W nowym filmie na naszym kanale omawiamy książkę Rafała Łatki „Prymas Stefan Wyszyński w realiach PRL”, wydaną przez Instytut Wydawniczy PAX w Warszawie w 2026 roku.
Jedno z najciekawszych pytań brzmi: czy Prymas Wyszyński był antykomunistą?
Przed wojną ks. Stefan Wyszyński był znawcą marksizmu i komunizmu. Pisał o tej ideologii, analizował ją i krytykował. Widział w niej nie tylko błąd polityczny, ale zagrożenie dla człowieka, religii, rodziny i cywilizacji chrześcijańskiej.
Po wojnie sytuacja stała się jednak bardziej skomplikowana. Wyszyński nie mógł działać jak publicysta siedzący wygodnie przy biurku i stawiający efektowne tezy. Musiał podejmować decyzje w państwie, w którym Kościół był naciskany, kontrolowany, ograniczany i rozbijany od środka.
Dlatego książka Łatki jest tak ciekawa. Pokazuje, że Prymas nie był człowiekiem prostych gestów. Potrafił rozmawiać z władzą, ale nie pozwalał jej przejąć Kościoła. Szukał kompromisu, ale wiedział, gdzie kończy się kompromis, a zaczyna kapitulacja.
Wyszyński nie mylił odwagi z efektowną klęską. To jedna z najważniejszych lekcji płynących z tej książki.
Prymas wiedział, że Kościół w PRL musi zachować możliwość działania. Dlatego dopuszczał rozmowy z komunistami, próbował uzyskiwać przestrzeń dla duszpasterstwa, prasy katolickiej, seminariów, katechezy i życia religijnego. Nie oznaczało to jednak naiwności.
W pewnym momencie władza komunistyczna chciała wejść w samo wnętrze Kościoła: decydować o obsadzaniu stanowisk kościelnych, podporządkować duchowieństwo państwu, rozbijać jedność episkopatu i tworzyć środowiska lojalne wobec systemu.
Wtedy padło „non possumus” — nie możemy.
To nie był okrzyk politycznego buntu. To była granica sumienia. Państwo może mieć swoje kompetencje, ale nie może siadać na ołtarzu.
Książka pokazuje również Prymasa jako męża stanu. On sam nie chciał być politykiem, ale historia zmusiła go do wejścia w rolę jednego z najważniejszych przywódców moralnych narodu.
Rozmawiał z Bierutem, Gomułką, Cyrankiewiczem, Gierkiem. Znał mechanizmy działania systemu. Rozumiał język propagandy, nacisku administracyjnego, cenzury i bezpieki. Nie dawał się łatwo sprowadzić do roli przeciwnika, którego można było po prostu opluć w prasie i zamknąć w propagandowym schemacie.
Wyszyński miał coś, czego władza komunistyczna bała się szczególnie: autorytet niezależny od państwa.
Szczególnie ważnym wątkiem jest Wielka Nowenna i przygotowanie do milenium chrztu Polski.
Dla władz PRL był to problem polityczny. Kościół przypominał bowiem, że polska tożsamość nie zaczęła się od partii, manifestów i dekretów, ale od chrztu, wiary, kultury i tradycji. Komunizm wyglądał przy tym jak przejściowy epizod w długiej historii narodu.
Wielka Nowenna była więc nie tylko programem religijnym. Była także wielką pracą nad pamięcią, moralnością, rodziną, wychowaniem i odpowiedzialnością. Właśnie dlatego okazała się dla systemu tak niewygodna.
Nie trzeba żyć w PRL, aby rozumieć aktualność tej książki.
Historia Wyszyńskiego stawia pytania, które wracają w każdej epoce: gdzie są granice kompromisu? Jak rozmawiać z przeciwnikiem, nie stając się jego narzędziem? Jak bronić prawdy bez nienawiści? Jak ocalić wolność sumienia, gdy państwo, ideologia albo opinia publiczna próbują narzucać człowiekowi, co ma myśleć?
Rafał Łatka napisał książkę, która nie sprowadza Prymasa do pomnika. Pokazuje go jako człowieka decyzji, napięć, ryzyka i odpowiedzialności. Dzięki temu Wyszyński staje się nie mniej, ale bardziej fascynujący.
W filmie omawiamy książkę „Prymas Stefan Wyszyński w realiach PRL” jako lekturę bardzo ciekawą, potrzebną i dobrze pokazującą mechanizmy walki komunistycznego państwa z Kościołem.
To opowieść o człowieku, którego nie złamało więzienie, nie uwiodły przywileje i nie uniosła łatwa polityczna emocja. Prymas Wyszyński nie był człowiekiem jednego hasła. Był człowiekiem długiego oddechu.
A takich ludzi historia nie produkuje taśmowo. Od tego były raczej komitety centralne.
Książka: Rafał Łatka, „Prymas Stefan Wyszyński w realiach PRL”, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 2026.
Obejrzyj film: