Opinie Dzisiaj 21:04 | Michał Jędryka
Czy ciało mówi prawdę o człowieku? Abigail Favale rozlicza teorię gender

Czy ciało jest integralną częścią naszej tożsamości, czy tylko biologicznym materiałem, który możemy dowolnie interpretować i przekształcać? To zasadnicze pytanie książki Abigail Favale „Zderzenie. Gender kontra chrześcijańskie spojrzenie na płeć”. Zapraszamy do obejrzenia naszej wideorecenzji.

Abigail Favale zna teorię gender od środka. Przez kilkanaście lat zajmowała się teorią feministyczną na amerykańskich i szkockich uniwersytetach. Czytała Judith Butler, Michela Foucaulta i Luce Irigaray, a następnie przekazywała ich koncepcje studentom.

Nie była przy tym obserwatorką zachowującą ideowy dystans. Sama określała się jako feministka i postmodernistka. Chrześcijańską tradycję nauczyła się odczytywać poprzez „hermeneutykę podejrzeń”, doszukując się w niej przede wszystkim ukrytych struktur władzy i przejawów dyskryminacji kobiet.

Po przyjęciu katolicyzmu zaczęła jednak stawiać pytanie, którego wcześniej nie traktowała poważnie: czy te teorie rzeczywiście opisują prawdę o człowieku?

Nie tylko historia nawrócenia

„Zderzenie” nie jest prostą opowieścią o porzuceniu błędnej ideologii. Favale nie wypiera się własnej intelektualnej przeszłości i nie twierdzi, że w feminizmie nie znalazła niczego wartościowego.

Docenia walkę o równą godność kobiet, krytykę niesprawiedliwych stosunków społecznych i sprzeciw wobec sztywnych stereotypów. Pokazuje jednak, że słuszne pytania nie gwarantują jeszcze prawdziwych odpowiedzi.

Autorka opisuje też mechanizm własnej przemiany. Początkowo oceniała feminizm z punktu widzenia chrześcijaństwa. Później zaczęła osądzać chrześcijaństwo według założeń feministycznych. Formalnie nadal mogła uważać się za chrześcijankę, ale fundament jej myślenia był już postmodernistyczny.

Zmiana światopoglądu nie następuje bowiem dopiero wtedy, gdy człowiek zmienia zdanie w pojedynczej sprawie. Następuje znacznie wcześniej – kiedy przyjmuje nowe kryterium oceniania wszystkich pozostałych poglądów.

Gender, czyli właściwie co?

Najmocniejszą stroną książki jest analiza pojęć. Favale nie poprzestaje na stwierdzeniu, że teoria gender pozostaje sprzeczna z chrześcijaństwem. Najpierw pyta, co właściwie znaczy słowo „gender”.

Okazuje się, że bywa ono przedstawiane jednocześnie jako konstrukt społeczny oraz jako wrodzona, wewnętrzna tożsamość człowieka. Raz ma być rolą, którą odgrywamy pod wpływem kultury, a innym razem głęboką prawdą o osobie, ważniejszą niż jej ciało. Ma być płynne, lecz równocześnie domaga się bezwarunkowego uznania przez otoczenie.

Trudność pojawia się także przy próbie zdefiniowania kobiety. Zgodnie z popularną formułą kobietą jest każda osoba, która czuje się kobietą. Jeżeli jednak zapytamy, co znaczy „czuć się kobietą”, otrzymujemy odpowiedź: oznacza to czuć, że jest się kobietą. Powstaje definicja błędnego koła, która nie wyjaśnia znaczenia użytego słowa.

Favale pokazuje, że jeżeli tożsamość zostanie całkowicie odłączona od cielesnej rzeczywistości, musi być nieustannie podtrzymywana przez język. Dlatego spór o słowa, zaimki i urzędowe definicje nie jest jedynie sporem o uprzejmość. Dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy język opisuje rzeczywistość, czy może ją ustanawiać.

Kobieta nie jest stereotypem

Szczególnie ciekawy jest sposób, w jaki autorka próbuje zdefiniować kobietę. Nie odwołuje się do ubioru, cech charakteru, wyglądu ani społecznych ról. Kobieta nie przestaje przecież być kobietą, gdy nie jest matką, nie może mieć dzieci, przeszła menopauzę albo usunięto jej macicę.

Rozwiązanie Favale znajduje w zaczerpniętym od Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu rozróżnieniu między potencjalnością a aktualnością.

Kobieta jest człowiekiem, którego organizm został ukształtowany wokół potencjalności związanej z przyjęciem i wydaniem na świat nowego życia. Choroba, wiek albo bezpłodność mogą uniemożliwić urzeczywistnienie tej zdolności, ale nie zmieniają rodzaju organizmu.

Nie oznacza to, że kobieta istnieje wyłącznie po to, aby rodzić dzieci. Definicja nie opisuje wykonywanej funkcji, lecz sposób zorganizowania całego ciała.

Paradoks współczesnej teorii

Favale przedstawia jeszcze jeden mocny argument. Jej zdaniem oderwanie płci kulturowej od biologicznej nie likwiduje stereotypów, lecz przywraca je w nowej postaci.

Jeżeli kobiecość nie wynika już z bycia osobą płci żeńskiej, trzeba ją rozpoznać po innych cechach: zachowaniu, stroju, zainteresowaniach lub subiektywnym samopoczuciu. Chłopiec lubiący lalki i kolor różowy może więc zostać uznany za dziewczynkę, a dziewczyna niepasująca do stereotypowego obrazu kobiecości zaczyna podejrzewać, że być może wcale nie jest dziewczyną.

Dawny feminizm powiedziałby jej: możesz być kobietą na swój sposób i nie musisz odgrywać społecznie narzuconej roli. Nowa teoria podpowiada natomiast: skoro nie pasujesz do roli, być może należysz do innej płci.

Narzędzie stworzone po to, aby wyzwolić kobiety ze stereotypów, zaczyna więc właśnie za pomocą stereotypów ustalać, kto jest kobietą.

Ciało jako dar

Najgłębszy argument Favale nie jest jednak argumentem biologicznym, lecz antropologicznym. Człowiek nie jest duszą uwięzioną w obcym ciele. Nie jest także maszyną ani zbiorem części, które można dowolnie przebudowywać. Jest jednością cielesną i duchową.

Ciało nie stanowi opakowania osoby. Ciało objawia osobę. Nie mówi o niej wszystkiego, ale mówi coś prawdziwego.

Dla chrześcijanina ma to znaczenie szczególne. Chrześcijaństwo opiera się przecież na Wcieleniu. Bóg nie zbawił człowieka przez przekazanie abstrakcyjnej idei, lecz przez rzeczywiste przyjęcie ludzkiego ciała. Słowo naprawdę stało się ciałem.

Dlatego spór o gender okazuje się ostatecznie sporem o to, czy człowiek otrzymuje swoją naturę jako dar, czy też musi nieustannie stwarzać siebie na nowo.

Książka Favale ma również słabsze miejsca. Autorka chwilami zbyt łatwo łączy różne szkoły feminizmu, postmodernizm, korporacyjny język i aktywizm transpłciowy w jeden „paradygmat gender”. Nie każdy przedstawiony przez nią związek historyczny jest równie dobrze udowodniony, a polemiczna retoryka niekiedy wyprzedza argumentację.

Nie podważa to jednak zasadniczej wartości książki. Favale najwięcej osiąga wtedy, gdy cierpliwie porządkuje pojęcia, ujawnia ich ukryte założenia i pokazuje, do jakich konsekwencji prowadzi oderwanie tożsamości od ciała.

O tym właśnie jest nasza wideorecenzja.

-->