Opinie Dzisiaj 17:45 | Jolanta Fischer
[ZDROWIE Z TYGODNIKIEM] Meningokoki nie dają dużo czasu. Choroba może rozwinąć się w kilka godzin

fot. pixabay/ilustracyjne

Zaczyna się niewinnie: osłabienie, ból głowy, gorsze samopoczucie. Problem w tym, że zakażenie meningokokami może w krótkim czasie przerodzić się w sepsę lub zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Jak się chronić i kto powinien szczególnie uważać? O profilaktyce, w rozmowie ze Stowarzyszeniem Dziennikarze dla Zdrowia, mówi prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowa w dziedzinie epidemiologii.

Niewinnie brzmi tylko nazwa...

Meningokoki to bakterie, które mogą żyć w nosie i gardle zupełnie zdrowego człowieka. Sam nosiciel często nawet nie wie, że je ma. Problem zaczyna się wtedy, gdy bakterie przedostaną się do organizmu osoby bardziej podatnej i wywołają ciężkie zakażenie.

Najgroźniejsze postacie choroby to zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz sepsa. W takich przypadkach stan chorego może pogorszyć się bardzo szybko – czasem w ciągu zaledwie kilku lub kilkunastu godzin.

Początek może przypominać zwykłą infekcję

To właśnie podstępny początek choroby jest jednym z powodów, dla których meningokoki budzą tak duże obawy.

Pierwsze objawy bywają mało charakterystyczne. Może pojawić się osłabienie, ból głowy czy ogólne złe samopoczucie. Łatwo pomylić je z przeziębieniem lub inną infekcją wirusową.

Dopiero później mogą wystąpić znacznie poważniejsze sygnały: sztywność karku, nudności, wymioty czy wybroczyny na skórze. Wtedy choroba może być już mocno rozwinięta i wymagać natychmiastowej pomocy lekarskiej.

Prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz zwraca uwagę, że właśnie szybkość rozwoju zakażenia sprawia, iż profilaktyka ma tak duże znaczenie.

Zdrowy człowiek też może przenosić bakterie

Meningokoki przenoszą się drogą kropelkową i podczas bliskiego kontaktu. Nie trzeba przy tym mieć objawów, aby przekazać bakterie innej osobie.

Według danych przywołanych przez ekspertkę nosicielem może być około 10 proc. populacji. Wśród młodzieży odsetek ten może sięgać nawet 20–25 proc.

Oznacza to, że ktoś może normalnie chodzić do szkoły, pracy czy na spotkania ze znajomymi, nie wiedząc, że ma meningokoki w nosogardle.

Najbardziej narażone są dzieci i młodzi ludzie

Szczególną grupą ryzyka są małe dzieci, zwłaszcza do 2. roku życia. Większą uwagę powinny zwracać też nastolatki i młodzi dorośli, szczególnie gdy przebywają w dużych skupiskach ludzi – na przykład w akademikach czy koszarach.

Cięższy przebieg zakażenia może dotyczyć również osób starszych oraz ludzi z osłabioną odpornością.

Choć w Polsce odnotowuje się około 200 przypadków takich zakażeń rocznie, każdy z nich może mieć bardzo poważny przebieg.

Sepsa, uszkodzenia narządów, a nawet amputacje

Powikłania po zakażeniu meningokokami mogą być dramatyczne. Choroba może prowadzić m.in. do trwałych uszkodzeń układu nerwowego i innych narządów.

W najcięższych przypadkach dochodzi do martwicy tkanek, która może skończyć się amputacją kończyn. Zakażenie może również doprowadzić do śmierci.

Dlatego – jak podkreśla ekspertka – w przypadku tej choroby znacznie lepiej zapobiegać, niż liczyć na to, że uda się odpowiednio wcześnie rozpoznać rozwijającą się infekcję.

Szczepienie daje najsilniejszą ochronę

Najważniejszą metodą profilaktyki są szczepienia. Dostępne preparaty chronią przed najgroźniejszymi grupami meningokoków występującymi również w Polsce.

Stosuje się szczepionki przeciw meningokokom grupy B oraz preparaty chroniące przed grupami A, C, W i Y.

Szczepienia przeciw meningokokom nie należą obecnie w Polsce do szczepień obowiązkowych. Są zalecane, a ich koszt najczęściej ponosi pacjent. W niektórych samorządach działają jednak programy, dzięki którym wybrane grupy mieszkańców mogą zostać zaszczepione bezpłatnie.

W sprawie wyboru szczepionki i schematu podawania najlepiej porozmawiać z lekarzem lub innym uprawnionym pracownikiem medycznym.

Co zrobić po kontakcie z osobą chorą?

Jeżeli zostanie potwierdzone zakażenie meningokokowe, osoby mające bliski kontakt z chorym mogą zostać objęte specjalnym postępowaniem zapobiegawczym.

Sanepid ustala wtedy, kto mógł być narażony na zakażenie. Takie osoby pozostają pod obserwacją przez 10 dni, a lekarze mogą zdecydować o zastosowaniu leków zapobiegających rozwojowi choroby. W określonych sytuacjach rozważane jest również szczepienie.

Nie warto podejmować takich działań samodzielnie – sposób postępowania zależy od rodzaju kontaktu i powinien zostać ustalony przez lekarza lub inspekcję sanitarną.

Gdzie szukać sprawdzonych informacji?

W internecie nie brakuje informacji o szczepieniach, ale nie wszystkie są zgodne z aktualną wiedzą medyczną.

Prof. Paradowska-Stankiewicz zaleca korzystanie przede wszystkim z materiałów Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, Głównego Inspektoratu Sanitarnego oraz Ministerstwa Zdrowia.

Najważniejszy wniosek jest prosty: choroba meningokokowa występuje stosunkowo rzadko, ale jej przebieg może być gwałtowny i bardzo ciężki. Dlatego świadomość objawów i odpowiednia profilaktyka mają tak duże znaczenie.

Źródło:  Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia: rozmowa z prof. Iwoną Paradowską-Stankiewicz, konsultant krajową w dziedzinie epidemiologii i zastępcą kierownika Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH – PIB.

Jolanta Fischer

Jolanta Fischer Autor

Dziennikarz Tygodnika Bydgoskiego
-->