Wydarzenia Dzisiaj 17:44 | Michał Jędryka
[ROZMOWA TYGODNI(K)A] „Pusty grób. Udało się”. Archeolog IPN z Bydgoszczy o ekshumacjach na Wołyniu [WIDEO]

Szczątki 55 ofiar Zbrodni Wołyńskiej odnaleziono podczas prac przeprowadzonych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. W ekspedycji uczestniczyła Karolina Pietrzak, archeolog z bydgoskiej Delegatury IPN. W rozmowie z Michałem Jędryką opowiada o odkrytych mogiłach, próbach identyfikacji zamordowanych oraz chwili, która najmocniej zapisała się w jej pamięci.

Ostrówki i Wola Ostrowiecka były przed wojną polskimi wsiami położonymi na Wołyniu. Dziś na ich miejscu znajdują się przede wszystkim lasy i pola. 30 sierpnia 1943 roku mieszkańcy obu miejscowości zostali wymordowani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, wspomagane przez część miejscowej ludności ukraińskiej.

Latem 2026 roku Instytut Pamięci Narodowej przeprowadził tam ekshumacje. Były to pierwsze prace ekshumacyjne dotyczące Zbrodni Wołyńskiej, na które IPN otrzymał zgodę strony ukraińskiej. W polsko-ukraińskim zespole pracowała Karolina Pietrzak z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Delegatury IPN w Bydgoszczy.

„Przygotować się emocjonalnie nie można”

Przed wyjazdem członkowie ekspedycji znali historię zagłady obu miejscowości oraz relacje osób, które przeżyły mord. Wiedzieli zatem, czego mogą się spodziewać. Wiedza historyczna nie była jednak w stanie przygotować ich na bezpośrednie zetknięcie ze szczątkami ofiar.

– Myślę, że pod kątem emocjonalnym przygotować się do tego nie można – przyznaje Karolina Pietrzak.

Prace poprzedziły przeprowadzone w kwietniu poszukiwania. Po zlokalizowaniu grobów, określeniu ich powierzchni i potwierdzeniu obecności ludzkich szczątków IPN wystąpił o zgodę na właściwą ekshumację.

Szczątki 55 osób w trzech miejscach

Badacze odnaleźli szczątki 55 osób. Największa mogiła znajdowała się na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca w Woli Ostrowieckiej. Spoczywało w niej 48 ofiar. W zbiorowym grobie w Ostrówkach znaleziono szczątki sześciu osób, natomiast w pojedynczej mogile położonej w lesie, niedaleko cmentarza – szczątki jednej kobiety.

Sposób pochowania zamordowanych nie pozostawiał wątpliwości co do charakteru miejsca. Ofiary leżały bez trumien, w przypadkowych pozycjach, często jedna na drugiej. Na szczątkach widoczne były obrażenia odpowiadające relacjom świadków oraz wynikom wcześniejszych badań sądowo-medycznych.

Archeolodzy podejmowali szczątki każdej osoby oddzielnie, starając się zachować ich układ anatomiczny. Następnie trafiały one do medyka sądowego i antropologów, którzy mogli określić między innymi płeć, przybliżony wiek oraz widoczne urazy.

Medaliki, krzyżyki i próby DNA

W mogiłach znaleziono około 300 przedmiotów osobistych. Były wśród nich medaliki z polskimi napisami, medaliki szkaplerzne, krzyżyki, koraliki, guziki oraz pozostałości obuwia. Przedmioty te są kolejnym świadectwem, że w grobach spoczywali polscy mieszkańcy Wołynia wyznania katolickiego.

Od każdej ofiary pobrano również materiał kostny do badań genetycznych. Istnieje szansa, że porównanie DNA ze zgromadzonym materiałem od krewnych pozwoli przywrócić przynajmniej niektórym zamordowanym imiona i nazwiska.

Nie zawsze będzie to jednak możliwe. Zbrodnia Wołyńska pochłaniała całe rodziny. W niektórych przypadkach może więc nie istnieć żaden żyjący krewny, od którego można byłoby pobrać materiał porównawczy.

Współpraca ponad politycznymi sporami

W rozmowie poruszono także kwestię współpracy ze stroną ukraińską. Polscy specjaliści pracowali wspólnie z archeologami i antropologami związanymi z przedsiębiorstwem „Wołyńskie Starożytności”.

Jak podkreśla Karolina Pietrzak, mimo napięć pojawiających się na poziomie politycznym codzienna współpraca badaczy przebiegała bardzo dobrze. Ukraińscy członkowie zespołu byli życzliwi, zaangażowani i profesjonalni.

„Pusty grób”

Celem ekshumacji nie jest jednak samo przeprowadzenie badań. Najważniejsze jest wydobycie ofiar z bezimiennych mogił i zapewnienie im godnego, katolickiego pogrzebu. Szczątki odnalezione w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej mają zostać pochowane na miejscowym cmentarzu, obok ofiar wydobytych podczas wcześniejszych prac.

Zapytana o jeden obraz, który najmocniej zapamiętała z całej ekspedycji, Karolina Pietrzak odpowiada bez wahania:

– Pusty grób.

Po zakończeniu prac członkowie zespołu zapalili w opróżnionej mogile znicze.

– Samo patrzenie na ten pusty grób było takie: udało się – wspomina archeolog.

Całą rozmowę Michała Jędryki z Karoliną Pietrzak można obejrzeć poniżej.

-->