Spór o pieniądze dla Ukrainy. Radny z Bydgoszczy mówi: „to nie jest rola samorządu”
Decyzja o przekazaniu 200 tys. zł dla miast partnerskich na Ukrainie wywołała sprzeciw jednego z bydgoskich radnych. W rozmowie z Tygodnikiem Bydgoskim Paweł Sieg tłumaczy, dlaczego zagłosował przeciw i wskazuje, gdzie jego zdaniem powinny trafiać pieniądze mieszkańców.
Inne z kategorii
Niech żyje bal [FELIETON]
Triumf infantylizmu. Schreiber o tym, jak zepsuła się debata publiczna
Na ostatniej sesji Rady Miasta Bydgoszczy zapadła decyzja o przekazaniu wsparcia finansowego dla dwóch miast partnerskich na Ukrainie. Każde z nich ma otrzymać po 100 tys. zł.
Choć uchwała została przyjęta, nie była jednogłośna. Sprzeciw zgłosił radny Paweł Sieg.
– „Nie jest rolą samorządu bydgoskiego, aby przeznaczać pieniądze mieszkańców na wojnę na Ukrainie” – mówi w rozmowie z nami.
Radny wskazuje, że do władz miasta regularnie trafiają apele mieszkańców dotyczące obniżenia kosztów życia – m.in. opłat za śmieci czy podatków lokalnych.
Symbol czy realny problem?
Z drugiej strony skala wydatku jest niewielka. Budżet Bydgoszczy wynosi około 4 miliardów złotych rocznie. Przekazana kwota to zaledwie ułamek promila.
Sam Sieg przyznaje jednak, że w jego ocenie chodzi przede wszystkim o zasadę.
– „Z kropli do kropli robi się pełna szklanka” – argumentuje.
Czy w Radzie Miasta jest realna debata?
Radny krytycznie ocenia funkcjonowanie Rady Miasta.
– „Scenariusz głosowań jest zazwyczaj ustalony z góry” – mówi.
Jego zdaniem opozycja ma ograniczony wpływ na decyzje, a poprawki zgłaszane przez radnych spoza większości rzadko są przyjmowane.
Najważniejsze problemy Bydgoszczy
W rozmowie pojawiają się także kwestie lokalne:
- stan dróg gruntowych,
- problemy komunikacji miejskiej,
- jakość infrastruktury torowej.
– „Powinniśmy inwestować tam, gdzie poprawi to codzienne życie mieszkańców” – podkreśla Sieg.
Pytanie do mieszkańców
Spór o 200 tys. zł pokazuje szerszy problem:
gdzie kończy się samorząd, a zaczyna polityka?