Wydarzenia Dzisiaj 13:06 | Redaktor
Fordon mówi „nie” wysokiej zabudowie. Ponad sto osób na spotkaniu w sprawie Górek Fordońskich

Ponad sto osób przyszło we wtorek do Klubu Heros w Fordonie na otwarte spotkanie poświęcone przyszłości Górek Fordońskich, polany przy ul. Orląt Lwowskich oraz zapisom planu ogólnego Bydgoszczy. Wśród uczestników byli mieszkańcy, społecznicy, przedstawiciele Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej oraz radni, m.in. Wojciech Bielawa, Paweł Sieg, Lech Zagłoba-Zygler i Maria Gałęska. Najmocniej wybrzmiał jeden postulat: mieszkańcy nie chcą w tej części miasta wysokiej zabudowy.

Sala Klubu Heros przy ul. gen. Thomée wypełniła się po brzegi. Już sama frekwencja pokazała, że sprawa nie jest dla Fordonu tematem urzędniczym, zapisanym gdzieś drobnym drukiem w planistycznym dokumencie. Dla mieszkańców to pytanie o codzienne życie: powietrze, zieleń, rekreację, widok z okien, parkowanie i skalę zabudowy.

Spotkanie dotyczyło przede wszystkim projektu planu ogólnego Bydgoszczy i zapisów, które mogą mieć wpływ na przyszłość Górek Fordońskich oraz innych terenów zielonych w tej części miasta. Mieszkańcy przyszli nie tylko słuchać, ale także podpisywać uwagi do planu. Organizatorzy przygotowali formularze, które mają trafić do Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.

Górki Fordońskie jako „oddech” dzielnicy

Występujący podczas spotkania społecznicy przypominali, że Górki Fordońskie nie są zwykłym niezagospodarowanym terenem, który można potraktować jak pustą przestrzeń pod inwestycje. To miejsce spacerów, rekreacji i kontaktu z przyrodą, ale także naturalny element przewietrzania Fordonu.

Podkreślano, że przez lata przyroda sama zagospodarowała dawne tereny rolne. Wróciły ptaki, płazy, gady, powstały zadrzewienia i lasy sosnowe. Mieszkańcy mówili więc nie tylko o sentymencie do miejsca, ale także o konkretnych funkcjach przyrodniczych i klimatycznych.

Wielokrotnie powracał argument dotyczący tzw. wysp ciepła. Zdaniem uczestników spotkania postawienie na Górkach Fordońskich wysokiej i zwartej zabudowy mogłoby pogorszyć warunki życia w już dziś gęsto zabudowanej części Fordonu. Jak mówiono, to właśnie górki są dla dolnego Fordonu jednym z najważniejszych „oddechów”.

Nie dla bloków, nie dla wieżowców

Najmocniej wybrzmiał sprzeciw wobec wysokich budynków. Nie oznaczało to jednak prostego hasła: „niczego nie budować”. W dyskusji pojawiała się różnica między ewentualną niską, rozproszoną zabudową jednorodzinną a blokami, które mogłyby całkowicie zmienić charakter tego obszaru.

Wojciech Bielawa podkreślał, że mieszkańcy nie sprzeciwiają się rozwojowi miasta jako takiemu. Zwracał jednak uwagę, że rozwój musi być mądry i dostosowany do konkretnego miejsca. W tym ujęciu pojedyncze domy jednorodzinne na dużych działkach są czymś zupełnie innym niż wysoka zabudowa wielorodzinna, która pociąga za sobą drogi, parkingi, sklepy, dostawy i większą presję komunikacyjną.

W podobnym duchu wypowiadali się inni uczestnicy. Padały słowa o tym, że mieszkańcy chcą bronić Górek Fordońskich, polany przy ul. Orląt Lwowskich oraz terenów zielonych wewnątrz osiedli. Fordon — jak przypominano — był projektowany jako dzielnica z przestrzenią, zielenią i logicznym układem osiedli. Plan ogólny nie powinien tej struktury rozmontować.

Fordońska Spółdzielnia Mieszkaniowa pokazała konkretne zagrożenia

Ważną częścią spotkania była prezentacja Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Jej przedstawiciele omawiali konkretne działki i miejsca, w których projekt planu ogólnego dopuszcza — ich zdaniem — zbyt wysoką lub zbyt intensywną zabudowę.

Mówiono m.in. o terenach na osiedlach Niepodległości, Nad Wisłą, Tatrzańskim, Szybowników, Bajka, Przylesie i Bohaterów. Wskazywano przykłady miejsc, gdzie zamiast zieleni, parkingów lub zabudowy dopasowanej do istniejących budynków mogłyby w przyszłości pojawić się wysokie obiekty.

Szczególne emocje budziły zapisy dopuszczające budynki o wysokości 30, 35, a w niektórych miejscach nawet 40 metrów. Przedstawiciele spółdzielni przekonywali, że takie budynki byłyby niedopasowane do otoczenia i pogłębiłyby problemy mieszkańców: zacienienie, brak miejsc parkingowych, wzrost ruchu i utratę terenów zielonych.

„Plan jest pełen pułapek”

Podczas spotkania padło stwierdzenie, że plan ogólny jest „pełen pułapek” dla Fordonu. Chodzi o to, że dokument nie buduje niczego natychmiast, ale tworzy możliwości na przyszłość. To właśnie ten mechanizm budził największy niepokój.

Mieszkańcy pytali, czy jeżeli dziś na danym terenie działa sklep, kort, parking albo pozostaje zielony skwer, to plan może w przyszłości umożliwić tam budowę wysokiego bloku. Odpowiedź była zasadnicza: sam plan nie przesądza, że taka inwestycja powstanie, ale może otworzyć do niej drogę. Dlatego — przekonywali organizatorzy — uwagi trzeba składać teraz, zanim dokument zostanie uchwalony.

To klasyczny przypadek, w którym diabeł nie siedzi nawet w szczegółach, lecz w tabelkach. A tabelki, jak wiadomo, mają tę przewagę nad mieszkańcami, że rzadko przychodzą na zebrania i nie muszą szukać miejsca parkingowego.

Polana przy Orląt Lwowskich też ma zostać zielona

Drugim ważnym punktem spotkania była polana przy ul. Orląt Lwowskich. Rada Osiedla Tatrzańskie i społecznicy wskazywali, że teren ten powinien służyć mieszkańcom jako miejsce rekreacji, spotkań, festynów i rodzinnego odpoczynku.

Postulat był jasny: nie zabudowywać polany, lecz myśleć o niej jako o zielonej przestrzeni publicznej. Wśród mieszkańców Fordonu takie miejsca mają szczególne znaczenie, bo dzielnica jest duża, gęsto zamieszkana i potrzebuje nie tylko mieszkań, ale także przestrzeni wspólnej.

W spotkaniu uczestniczyli radni reprezentujący Fordon i zajmujący się sprawami miasta. Wypowiedzi radnych koncentrowały się wokół poparcia dla głównych postulatów mieszkańców: obrony Górek Fordońskich, sprzeciwu wobec wysokiej zabudowy oraz zachowania zielonych korytarzy przewietrzania.

Podkreślano, że problem nie dotyczy tylko jednej działki, lecz całej filozofii rozwoju miasta. Bydgoszcz musi odpowiadać na pytanie, gdzie budować i jak zatrzymywać mieszkańców, ale nie może robić tego kosztem najważniejszych terenów zielonych i jakości życia w największych osiedlach.

Fordon wysyła sygnał do miasta

Najważniejszy efekt spotkania jest politycznie i społecznie czytelny: Fordon nie chce być biernym odbiorcą decyzji podejmowanych w gabinetach. Mieszkańcy przyszli licznie, zadawali pytania, podpisywali uwagi i domagali się, by ich głos został potraktowany poważnie.

Sprawa Górek Fordońskich stała się czymś więcej niż lokalnym sporem o jedną przestrzeń. To rozmowa o tym, czy rozwój miasta ma oznaczać automatyczne dogęszczanie i podnoszenie zabudowy, czy raczej szukanie równowagi między mieszkaniami, zielenią, komunikacją, przewietrzaniem i jakością życia.

We wtorkowy wieczór w Fordonie ta odpowiedź padła bardzo wyraźnie: mieszkańcy nie chcą wysokiej zabudowy na Górkach Fordońskich ani wciśniętych między istniejące osiedla wieżowców. Chcą zieleni, rozsądku i planowania, które widzi nie tylko działki, ale także ludzi, którzy obok tych działek mieszkają.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->