Opinie Dzisiaj 17:45 | Jolanta Fischer
Lwica, czarownica i… nowa szafa poprawności politycznej? Nowa „Narnia” już budzi pytania

fot. kadr z filmu „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa" 2005r.

Netflix przygotowuje nową ekranizację „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa. Pierwszy film, oparty na „Siostrzeńcu czarodzieja”, wyreżyseruje Greta Gerwig, a jego kinową premierę zaplanowano na luty 2027 roku. Choć produkcja znajduje się jeszcze przed premierą, niektóre decyzje obsadowe oraz doniesienia zza kulis już wywołują dyskusję o tym, jak daleko współczesna adaptacja może odejść od literackiego pierwowzoru.

Czy Netflix zamierza wiernie przenieść na ekran świat C.S. Lewisa, czy raczej wykorzystać go jako punkt wyjścia do znacznie swobodniejszej reinterpretacji? Temu tematowi przyglądamy się również w dołączonym materiale wideo.

Narnia wraca na duży ekran

Nowa produkcja nie będzie kontynuacją filmów powstających od 2005 roku, lecz początkiem zupełnie nowego cyklu.

Jako pierwszy zekranizowany zostanie „Siostrzeniec czarodzieja” — szósty tom według kolejności publikacji, ale jednocześnie opowieść opisująca powstanie Narnii i początki najważniejszych elementów tego świata.

Poprzednia kinowa seria zakończyła się po trzech filmach: „Lwie, czarownicy i starej szafie”, „Księciu Kaspianie” oraz „Podróży Wędrowca do Świtu”. Pozostałe cztery książki C.S. Lewisa nie doczekały się wówczas kinowych adaptacji.

Tym razem plany wydają się znacznie ambitniejsze. Szef IMAX sugerował, że cały projekt może obejmować nawet około ośmiu filmów. Netflix nie potwierdził jednak oficjalnie takiej liczby.

Jeżeli rzeczywiście powstałoby osiem części, pojawia się naturalne pytanie o sposób wykorzystania materiału źródłowego. „Opowieści z Narnii” składają się z siedmiu stosunkowo krótkich powieści. Możliwe więc, że część historii zostałaby podzielona na więcej niż jeden film albo znacząco rozbudowana o nowe wątki.

 Wiele zależy od tego, gdzie twórcy postawią granicę pomiędzy uzupełnianiem historii a jej przepisywaniem. 

Harry Potter też z kontrowersjami

Podobne dyskusje towarzyszą już nowej serialowej adaptacji „Harry’ego Pottera”, przygotowywanej przez HBO.

Produkcja ma pozwolić na znacznie dokładniejsze przeniesienie powieści J.K. Rowling na ekran niż wcześniejsze filmy. Tym większe emocje wywołało obsadzenie Paapy Essiedu w roli Severusa Snape’a.

Kontrowersja nie sprowadza się przy tym wyłącznie do koloru skóry aktora. Chodzi przede wszystkim o pytanie, na ile twórcy zamierzają trzymać się bardzo charakterystycznego książkowego opisu postaci.

Snape został przedstawiony przez Rowling jako wysoki i szczupły mężczyzna o tłustych czarnych włosach, haczykowatym nosie i ziemistej, chorobliwej cerze. Jego wygląd oraz sposób poruszania się wielokrotnie przywodziły na myśl nietoperza.

Zmiana wizerunku może mieć również konsekwencje dla odbioru części scen.

Młody Snape pochodził z biednego i nieszczęśliwego domu, był zaniedbany, wyobcowany i fascynował się czarną magią. W Hogwarcie stał się również obiektem drwin i prześladowań ze strony Jamesa Pottera oraz jego przyjaciół.

Jeśli w nowej ekranizacji publiczne poniżanie Snape’a będzie przedstawione jako sytuacja, w której grupa białych uczniów atakuje czarnoskórego chłopaka, część współczesnych widzów może odczytywać te sceny w sposób, którego nie zakładał książkowy pierwowzór.

Tak głęboka ingerencja w opowieść o młodym czarodzieju wydaje się nieuzasadniona, tym bardziej, że autorka powieści wykreowała świat, który obejmuje  bohaterów o różnym pochodzeniu i wyglądzie, takich jak Dean Thomas, Angelina Johnson czy Kingsley Shacklebolt. Trudno więc uzasadniać decyzję twórców serialu „brakiem reprezentacji mniejszości". 

Kobiecy głos Aslana?

Jeszcze większe emocje może wywołać jedna z decyzji związanych z nową „Narnią”.

Według powtarzanych przez media branżowe informacji głosu lwu Aslanowi ma użyczyć Meryl Streep. Netflix potwierdził udział aktorki w produkcji, choć oficjalnie nie wskazał dotąd, jaką postać zagra.

Jeżeli doniesienia o Aslanie się potwierdzą, trudno traktować tę decyzję wyłącznie jako nieistotną zmianę obsadową.

Aslan jest bowiem centralną postacią religijnej warstwy twórczości Lewisa. Nie należy go rozumieć jedynie jako luźnego symbolu Chrystusa. Sam pisarz wyjaśniał, że wyobrażał sobie, jak Chrystus mógłby objawić się i działać w świecie takim jak Narnia.

Aslan uczestniczy w stworzeniu tego świata, oddaje życie za winę innego bohatera, zmartwychwstaje, a w kolejnych częściach pełni rolę przewodnika i sędziego.

Chrześcijańskie odniesienia nie są więc dodatkiem do baśniowej historii, lecz jednym z fundamentów całego cyklu.

Lewis, Tolkien i religijne korzenie Narnii

C.S. Lewis przez część życia był ateistą, później jednak nawrócił się na chrześcijaństwo i został anglikaninem. Ważną rolę w jego duchowej przemianie odegrał J.R.R. Tolkien, jego bliski przyjaciel i zarazem głęboko wierzący katolik.

Co ciekawe, Tolkien nie był wielkim entuzjastą „Opowieści z Narnii”. Krytycznie patrzył między innymi na sposób, w jaki Lewis łączył chrześcijaństwo z elementami mitologii, baśni i różnych tradycji kulturowych.

Obaj pisarze byli wierzący, lecz zupełnie inaczej wykorzystywali religię w fantastyce. Tolkien robił to znacznie subtelniej. Lewis pozwalał sobie na  czytelniejsze odniesienia.

Dlatego każda próba gruntownej reinterpretacji Aslana lub religijnej warstwy Narnii może mieć większe znaczenie niż zwykła zmiana szczegółu w klasycznej historii.

Greta Gerwig zmieni Narnię?

Za film odpowiada Greta Gerwig — reżyserka „Lady Bird”, „Małych kobietek” i „Barbie”, mocno kojarzona ze współczesnym kinem podejmującym temat kobiecej tożsamości, ról płciowych i feminizmu.

Gerwig publicznie wypowiadała się o twórczości Lewisa z dużym szacunkiem i podkreślała swoje przywiązanie do świata Narnii. Część fanów wskazuje jednak, że podobne wypowiedzi o szacunku do autorów powieści formułowali twórcy serialowych produkcji „Wiedźmin” i ”Pierścienie Władzy”. mimo to oba seriale okazały się, w warstwie fabularnej, ale także ideologicznej, głęboko sprzeczne z materiałami źródłowymi. 

Doniesienia o dodatkowych zdjęciach

W ostatnim czasie pojawiły się również nieoficjalne informacje dotyczące reakcji na wczesną wersję filmu „Siostrzeniec Czarodzieja”.

Według części doniesień produkcja miała nie wypaść na pokazach testowych tak dobrze, jak oczekiwano. Wiadomo jednocześnie, że realizowane są dodatkowe zdjęcia. 

Adaptacja czy reinterpretacja?

Na premierę nowej „Narnii” trzeba jeszcze poczekać, dlatego trudno już teraz przesądzać, czy obawy części fanów okażą się uzasadnione.

Jedno pozostaje jednak pewne: „Opowieści z Narnii” nie są neutralną baśniową dekoracją. To świat mocno związany z poglądami, wiarą i filozofią swojego autora.

Dlatego największym wyzwaniem dla nowej ekranizacji nie będzie stworzenie Narnii atrakcyjnej dla widza w 2027 roku, tylko oddanie historii, którą przez lata kochają kolejne pokolenia. 

Więcej o kontrowersjach wokół nowych ekranizacji „Narnii” i „Harry’ego Pottera” w materiale wideo.

Jolanta Fischer

Jolanta Fischer Autor

Dziennikarz Tygodnika Bydgoskiego
-->