Między żłóbkiem a bombką. O potrzebie nowego języka sztuki religijnej
Beata Stankiewicz, Boże Narodzenie I /fot. Jacek Kargól
Czy Boże Narodzenie da się jeszcze dziś namalować bez popadania w sentymentalną pocztówkę albo chłodny konceptualizm? To pytanie otwiera rozmowę Michała Jędryki z Juliuszem Gałkowskim – historykiem i krytykiem sztuki, związanym z projektem „Namalować katolicyzm od nowa”.
Inne z kategorii
Gdy świat się zapada. Lekcja Benedykta na czasy chaosu
Gałkowski zwraca uwagę na paradoks: Narodzenie Chrystusa jest jednym z najbardziej oswojonych motywów kultury, a zarazem jednym z najbardziej zniekształconych. Współczesna wyobraźnia coraz częściej wypiera żłóbek na rzecz „magii świąt”, choinki, bombek i komercyjnego wizerunku świętego Mikołaja. Tymczasem sztuka – jeśli ma pozostać żywa – nie może zadowolić się mechanicznym powielaniem dawnych schematów ani ucieczką w estetyczną neutralność.
Rozmowa prowadzi przez fundamentalne pytania o sens malarstwa religijnego dzisiaj. Co musi pozostać niezmienne, aby scena Bożego Narodzenia wciąż była teologicznie prawdziwa? Dlaczego światło – rozumiane nie tylko wizualnie, ale symbolicznie – stanowi centrum chrześcijańskiej ikonografii Narodzenia? I czy zachodnia tradycja sztuki sakralnej ma jeszcze odwagę mówić własnym językiem, zamiast ograniczać się do zapożyczeń z ikony?
Gałkowski odwołuje się zarówno do Ewangelii, jak i do Starego Testamentu, apokryfów oraz wizji św. Brygidy Szwedzkiej, pokazując, że chrześcijańska wyobraźnia od zawsze czerpała z wielu źródeł, nie tracąc przy tym doktrynalnej spójności. Omawia też konkretne obrazy powstałe w ramach projektu – takie, które nie epatują dosłownością, ale zapraszają do kontemplacji i myślenia.
To rozmowa nie tylko o malarstwie, lecz o kondycji kultury chrześcijańskiej. O tym, czy jeszcze potrafimy opowiadać o tajemnicach wiary w sposób wymagający – i piękny.
Pod artykułem publikujemy pełne nagranie rozmowy.
Zdjęcia na warszawskiej wystawie wykonał Jacek Kargól.