Niepokój, nadzieja i wiara. Wszystkie sonety prowadzą do Rzymu
fot. Pixabay
W viedofelietonie kulturalnym omawiamy "Sonety Leoniańskie" Juliusza Gałkowskiego. Zaprosimy też do uczestnictwa w licznych wydarzeniach, organizowanych z okazji Dnia Kobiet.
Inne z kategorii
Czy już trwa III wojna światowa? Prof. Grzegorz Górski: „Tertium non datur”
Iran, Rosja i Europa na zakręcie. Złotowski: „To nie jest odległy konflikt”
Tomik „Sonetów Leoniańskich” Juliusza Gałkowskiego to literacki ślad radości po wyborze papieża Leona XIV. Autor – historyk i krytyk sztuki, teolog, filozof i publicysta – proponuje czytelnikowi poezję głęboko zakorzenioną w tradycji Kościoła, sztuce i filozoficznej refleksji nad dziedzictwem Rzymu.
Utwory zebrane w tomie łączą język poetycki z teologiczną medytacją. Wiersze nie uciekają od trudnych pytań o współczesne zagrożenia dla Kościoła, ale ich ton pozostaje ostatecznie pełen nadziei: nad historią i ludzkimi kryzysami unosi się przekonanie, że to Bóg prowadzi Kościół i potrafi przeprowadzić wiernych przez każdy czas zamętu. W tej poezji piękno nie jest ozdobą – staje się językiem teologii, a wydarzenie historyczne pretekstem do głębszej refleksji o wierze.
Istotne znaczenie ma także sama forma sonetu. Ten klasyczny, rygorystyczny gatunek poetycki – o ściśle określonej budowie i rytmie – od wieków stanowił w europejskiej kulturze symbol ładu, harmonii i dyscypliny myśli. Wybór nie jest więc tutaj przypadkowy. Gałkowski wpisuje swoją refleksję w tradycję poezji klasycznej, gdzie piękno wynika z proporcji i porządku, podobnie jak w architekturze czy sztuce sakralnej. Sonet staje się nie tylko środkiem wyrazu, lecz także znakiem przywiązania do cywilizacyjnej tradycji, w której sztuka i teologia spotykają się w poszukiwaniu prawdy.
Zbiór otwiera sonet bez tytułu, w którym podmiot liryczny zwraca się bezpośrednio do nowo wybranego papieża. Pojawia się pytanie, czy Ojcu Świętemu uda się wymknąć schematom i oczekiwaniom, które inni próbują na niego nałożyć. W utworze pobrzmiewa również pragnienie silnego duchowego przewodnictwa w świecie pełnym niepokoju:
„Żyjemy w trwodze, biegu, rozedrganiu,
więc chcemy, byś nam równy rytm wybijał,
my za tobą ruszymy w posłusznym szeregu”.
Ten obraz tęsknoty za papieżem-pasterzem wieńczy biblijna sentencja: „Nie bój się, mała trzódko”.
Symboliczną klamrę stanowi ostatni sonet – „Spelunca latronum”. Autor zestawia w nim ewangeliczną scenę wypędzenia kupców ze świątyni ze współczesną pokusą handlowania prawdą i ideologiami. W mocnych wersach pokazuje, jak łatwo próbuje się dziś dopasować naukę Kościoła do oczekiwań chwili:
„Co nam się spodoba, wnosimy do nawy,
plebiscyt czyniąc podstawą prawości,
nie dbając, czy zamysł to godny i prawy”.
Finał sonetu jest apelem skierowanym do Pasterza: „Usuń ze świątyni te szyldy zbójeckie (…) Ołtarza reklamami zdobić się nie godzi”.
Tomik Gałkowskiego można czytać jako poetycką wędrówkę przez historię i nauczanie Kościoła. To lektura wymagająca, ale zarazem piękna – przypominająca, że prawdziwa refleksja religijna rodzi się tam, gdzie spotykają się sztuka, myśl i modlitwa.