Opinie Dzisiaj 17:43 | Michał Jędryka
[ROZMOWA TYGODNI(K)A] Bydgoszcz dla mieszkańców czy inwestorów? Mocna rozmowa o planie ogólnym miasta

Plan ogólny Bydgoszczy to dokument, który może przesądzić o tym, jak miasto będzie wyglądało przez najbliższe lata. Czy między blokami pojawią się kolejne bloki? Czy nad Brdą zostanie miejsce na zieleń? Czy Bydgoszcz-Wschód stanie się nowoczesną dzielnicą, czy obszarem nadmiernie intensywnej zabudowy? O tym Michał Jędryka rozmawia z Anną Rembowicz-Dziekciowską, architektką i urbanistką, byłą wieloletnią dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Bydgoszczy.

Plan ogólny, czyli sprawa bardzo praktyczna

Plan ogólny brzmi jak dokument dla urzędników i urbanistów. Tabele, mapy, wskaźniki, strefy planistyczne — wszystko to może wydawać się odległe od codziennego życia mieszkańców. W rzeczywistości jednak chodzi o sprawy zupełnie konkretne: co będzie można zbudować obok naszego domu, jak wysoka może być nowa zabudowa, ile zieleni powinno zostać na osiedlu i czy miasto zachowa tereny rekreacyjne nad rzeką.

W rozmowie na kanale Tygodnika Bydgoskiego Anna Rembowicz-Dziekciowska podkreśla, że plan ogólny będzie dokumentem prawa miejscowego. To oznacza, że jego zapisy będą miały wpływ na przyszłe plany miejscowe oraz decyzje dotyczące zabudowy.

Jak mówi rozmówczyni, dla mieszkańca osiedla może to oznaczać bardzo konkretną zmianę: dziś ma przed oknami przestrzeń, a w przyszłości między istniejącymi blokami może pojawić się kolejny budynek.

„Miasto nowoczesne” — ale dla kogo?

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest pytanie, czym właściwie jest nowoczesne miasto. Anna Rembowicz-Dziekciowska wyraźnie odcina się od rozumienia nowoczesności jako maksymalnie wysokiej i intensywnej zabudowy.

Według niej nowoczesne miasto powinno być przede wszystkim przyjazne, zdrowe, ekologiczne i dobrze zaplanowane. Takie, w którym mieszkańcy mają dostęp do zieleni, szkół, przestrzeni publicznych i terenów rekreacyjnych. W jej ocenie nowy projekt planu ogólnego zbyt mocno idzie w stronę intensyfikacji zabudowy, a zbyt słabo chroni jakość codziennego życia mieszkańców.

W rozmowie pada także mocne pytanie o relację między interesem inwestorów a interesem publicznym. Rembowicz-Dziekciowska zaznacza, że inwestor działa komercyjnie i trudno mieć do niego o to pretensje. Ale ktoś — jak mówi — musi czuwać nad interesem mieszkańców.

Wyspy ciepła i betonowanie miasta

Ważną częścią rozmowy jest temat miejskich wysp ciepła. Chodzi o te rejony miasta, które latem nagrzewają się szczególnie mocno z powodu dużej ilości betonu, asfaltu i małej powierzchni zieleni.

Rembowicz-Dziekciowska przypomina, że wcześniejsze analizy pokazywały w Bydgoszczy obszary szczególnie narażone na przegrzewanie. Wskazuje m.in. Śródmieście, Bydgoszcz-Wschód oraz niektóre części Fordonu. Jej zdaniem planowanie przestrzenne powinno takie problemy łagodzić, a nie pogłębiać.

W praktyce oznacza to potrzebę ochrony terenów zieleni, zwiększania powierzchni biologicznie czynnej, zachowania przewietrzania miasta i unikania nadmiernego dogęszczania zabudowy.

Bydgoszcz-Wschód i Kartodrom

Szczególnie ważnym przykładem omawianym w wywiadzie jest Bydgoszcz-Wschód. To teren dobrze położony i dobrze skomunikowany, który rzeczywiście może być przekształcany. Spór nie dotyczy więc tego, czy ta część miasta ma się zmieniać, ale jak ma się zmieniać.

Anna Rembowicz-Dziekciowska mówi wprost: jeśli ma tam powstać nowa dzielnica mieszkaniowo-usługowa, musi mieć odpowiednie standardy. Potrzebne są tereny zieleni, szkoły, usługi i przestrzeń publiczna. Sama wysokość budynków i intensywność zabudowy nie tworzą jeszcze nowoczesnego miasta.

W tym kontekście pojawia się także teren Kartodromu. Dla byłej dyrektor MPU to nie tylko pojedyncza działka, ale część większej koncepcji nadrzecznej osi rekreacyjno-wypoczynkowej Bydgoszczy. Chodzi o to, by Brda, Wisła i Kanał Bydgoski były nie tylko elementem krajobrazu, ale realną przestrzenią wypoczynku dla mieszkańców.

Co mogą zrobić mieszkańcy?

Rozmowa kończy się pytaniem o udział mieszkańców w konsultacjach. Rembowicz-Dziekciowska zwraca uwagę, że materia jest trudna, a dokumenty planistyczne nie są łatwe do samodzielnego czytania. Zachęca jednak, by mieszkańcy interesowali się zapisami dotyczącymi ich osiedli, sprawdzali planowane wysokości zabudowy, wskaźniki intensywności oraz dostęp do terenów zieleni.

To ważne, bo plan ogólny nie jest abstrakcją. Od jego zapisów może zależeć, czy Bydgoszcz za kilkanaście lat będzie miastem bardziej przyjaznym mieszkańcom, czy tylko coraz gęściej zabudowaną przestrzenią.

Poniżej publikujemy rozmowę Michała Jędryki z Anną Rembowicz-Dziekciowską.

-->