Ponad pół tysiąca srebrnych monet pod ziemią. Niezwykłe odkrycie we Włocławku
fot. facebook/Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej
532 srebrne monety z czasów III Rzeszy znaleźli archeolodzy podczas prac prowadzonych przy ul. Królewieckiej 12 we Włocławku. Ukryty przed dziesięcioleciami depozyt miał nominalną wartość 2420 marek – sumę, za którą w latach 30. można było kupić więcej niż dwa planowane wówczas „samochody dla ludu”. To kolejne w ostatnim czasie tak spektakularne znalezisko w mieście.
Inne z kategorii
Monety odkryto na początku września podczas badań archeologicznych. Zbiór liczy dokładnie 532 numizmaty pochodzące z lat 1933–1939. Wszystkie są srebrne i były w swoim czasie normalnymi monetami obiegowymi Rzeszy Niemieckiej.
Hindenburg i kościół w Poczdamie
Największą część skarbu stanowią monety pięciomarkowe. Jest ich 452. Na 271 widnieje wizerunek prezydenta Rzeszy Paula von Hindenburga, natomiast na kolejnych 181 przedstawiono fasadę kościoła garnizonowego w Poczdamie.
Do tego dochodzi 79 monet dwumarkowych: 76 z Hindenburgiem i trzy z kościołem poczdamskim. Zbiór uzupełnia jedna okolicznościowa moneta o nominale 2 marek, wybita w 1933 roku z okazji 450. rocznicy urodzin Marcina Lutra.
Łączna wartość nominalna całego depozytu wynosi 2420 reichsmarek.
Szczególnie interesujące są pięciomarkówki z Hindenburgiem. Wybijano je po śmierci prezydenta, w latach 1935–1939. Wcześniejsze egzemplarze przedstawiają niemieckiego orła bez nazistowskich insygniów. Na monetach późniejszych orzeł trzyma już wieniec z liści dębu ze swastyką.
Moneta jako narzędzie propagandy
Nieprzypadkowy był również wizerunek kościoła garnizonowego w Poczdamie. To właśnie tam 21 marca 1933 roku odbyły się uroczystości otwarcia nowego Reichstagu, znane jako „Dzień Poczdamu”.
Jednym z najważniejszych obrazów z tej uroczystości stał się uścisk dłoni Adolfa Hitlera i Paula von Hindenburga. Nazistowska propaganda przedstawiała go jako symbol połączenia dawnej, konserwatywnej tradycji państwa niemieckiego z nową władzą narodowych socjalistów.
Także monety miały utrwalać tę symbolikę. Na części egzemplarzy wybitych w 1934 roku na tle wieży poczdamskiego kościoła znalazła się nawet data „21 marca 1933”. W późniejszej wersji z niej zrezygnowano.
Na rancie monet umieszczono natomiast napis „Gemeinnutz geht vor Eigennutz” – „Dobro wspólne ponad własne”, będący jednym z haseł wykorzystywanych przez narodowych socjalistów.
Kilogramy srebra ukryte we Włocławku
Pięciomarkowe monety ważyły po 13,88 grama i były wykonane ze srebra próby 900. Każda zawierała niemal 12,5 grama czystego kruszcu. Dwumarkówki ważyły po 8 gramów i powstawały ze srebra próby 625.
Oznacza to, że znaleziony we Włocławku depozyt to nie tylko interesujący dokument historii, ale również pokaźna ilość srebra.
Monety tego rodzaju nie należały w III Rzeszy do rzadkości. Wybijano je w milionowych nakładach w kilku mennicach, między innymi w Berlinie, Monachium, Stuttgarcie, Karlsruhe i Hamburgu.
2420 marek – ile to było warte?
Znacznie ciekawsze od współczesnej wartości kolekcjonerskiej może być pytanie, co oznaczała suma 2420 marek dla człowieka żyjącego w latach 30. XX wieku.
Robotnik w Niemczech zarabiał wówczas zazwyczaj około 120–200 marek miesięcznie, a urzędnik średniego szczebla 200–350 marek. Major niemieckiej armii otrzymywał miesięcznie ponad 600 marek.
Kilogram chleba kosztował około 35–40 fenigów, a kilogram wieprzowiny od około 1,5 do 2,5 marki.
Dobrą skalę porównawczą daje także Volkswagen. Planowana cena samochodu, który później stał się znany jako Garbus, wynosiła 990 reichsmarek. Nominalna wartość włocławskiego depozytu odpowiadała więc cenie ponad dwóch takich samochodów.
Włocławek znów odsłania skarb
To już kolejne niezwykłe odkrycie archeologiczne dokonane ostatnio we Włocławku. We wrześniu głośno było również o znalezisku przy ul. Tumskiej, gdzie podczas prac w dawnej kamienicy archeolodzy natrafili na złoto, srebro, biżuterię z brylantami i inne kosztowności.
Teraz do listy włocławskich odkryć dochodzi ponad pół tysiąca srebrnych monet sprzed blisko dziewięćdziesięciu lat.
Skarb z ul. Królewieckiej można oglądać do 11 października w Muzeum Historii Włocławka.