[MIĘDZY WIERSZAMI] Zofia Kossak: pisarka ognia, wiary i trudnych pytań
Czesław Ryszka w książce Historia i świętość. Zofia Kossak przypomina jedną z najważniejszych, a zarazem najbardziej niewygodnych postaci polskiej literatury XX wieku. Autorka Pożogi, Krzyżowców i współzałożycielka „Żegoty” wymyka się prostym etykietom. Była pisarką katolicką, patriotką, świadkiem bolszewickiego terroru, ale także osobą, której przedwojenne poglądy na Żydów budzą dziś poważne pytania.
Inne z kategorii
Zofia Kossak należy do tych pisarzy, których nie da się opowiedzieć jednym zdaniem. Można oczywiście próbować: autorka Pożogi, pisarka katolicka, współzałożycielka „Żegoty”, więźniarka Auschwitz, kandydatka do chwały ołtarzy. Każde z tych określeń jest prawdziwe, ale żadne nie wystarcza.
Książka Czesława Ryszki Historia i świętość. Zofia Kossak jest próbą przywrócenia jej pełniejszego obrazu. Nie jest to biografia chłodna i zdystansowana. Autor pisze z wyraźną sympatią, chwilami wręcz z intencją obrony. Chce pokazać Kossak jako wielką pisarkę katolicką i kobietę, której życie było świadectwem wiary, patriotyzmu oraz odwagi.
„Pożoga”, czyli początek wszystkiego
Szczególne miejsce zajmuje w tej opowieści Pożoga. To debiutancka książka Kossak, opisująca dramatyczne wydarzenia na Wołyniu w latach rewolucji bolszewickiej i wojny domowej. Ryszka pokazuje ją jako świadectwo zagłady kresowego ziemiaństwa. Kossak opisała świat dworów, rodzinnego ładu, codzienności, a następnie jego gwałtowny rozpad: przemoc, rabunki, ucieczki, strach i zniszczenie. W pierwotnym zamyśle miała to być rodzinna relacja ziemianki, żony i matki, ale książka szybko stała się czymś znacznie większym — świadectwem cywilizacyjnej katastrofy.
Warto pamiętać, że Pożoga po wojnie była książką niewygodną. W PRL nie pasowała do oficjalnej opowieści o komunizmie i rewolucji. Pokazywała bolszewizm nie jako postęp dziejów, lecz jako pożar świata, który niszczy dom, własność, religię, pamięć i elementarny porządek moralny. Dlatego przez dziesięciolecia nie mogła wrócić do szerokiego obiegu. A gdy po 1989 roku cenzura formalnie zniknęła, nie nastąpił automatyczny powrót Kossak do głównego nurtu czytelniczego. Tradycyjnie mówiąc: zdjęto kłódkę z drzwi, ale mało kto pamiętał, gdzie odłożono klucz.
Krucjaty bez lukru
Najwięcej miejsca Ryszka poświęca jednak twórczości historycznej Kossak, zwłaszcza cyklowi krucjatowemu: Krzyżowcom, Królowi trędowatemu i Bez oręża. To właśnie te książki przyniosły jej największy rozgłos. Ryszka podkreśla, że Kossak nie pisała krucjat jako pobożnej laurki. W Krzyżowcach pokazuje wielki zryw wiary, ale obok niego także prywatę, zbrodnię, pychę i brutalność. Właśnie dlatego powieść wzbudziła spory. Zarzucano jej deformowanie obrazu rycerstwa, szkodzenie Kościołowi i zbyt ponury obraz dziejów.
Ryszka broni tej wizji jako dojrzałej literatury katolickiej. Jej sens nie polega na tym, że pokazuje samych świętych w wypolerowanych zbrojach. Przeciwnie: Kossak celowo ukazuje ciemność ludzkich czynów, aby wyraźniej postawić pytanie o świętość, łaskę i prawdziwy sens chrześcijaństwa. Autor przypomina, że Krzyżowcy zmienili sposób myślenia o powieści katolickiej: nie jako o literaturze grzecznej i moralizatorskiej, lecz jako o sztuce pokazującej dramat dobra i zła.
Kontynuacją tego zamysłu był Król trędowaty, opowieść o Królestwie Jerozolimskim i cierpiącym na trąd królu Baldwinie. Ryszka zauważa, że krytycy uznawali tę powieść nawet za artystycznie doskonalszą od Krzyżowców, między innymi ze względu na bogatsze charaktery i tragiczny dynamizm wydarzeń. Ostatnim ogniwem cyklu jest Bez oręża, z centralną postacią św. Franciszka z Asyżu. Tu Kossak przechodzi od logiki miecza do logiki Ewangelii.
Pisarka katolicka, ale nie dewocyjna
Ryszka konsekwentnie przedstawia Kossak jako pisarkę katolicką. To jednak ważne: katolicką nie w sensie literatury dewocyjnej, lecz w sensie widzenia historii jako dramatu moralnego. Dzieje są u niej próbą sumienia. Człowiek zostaje postawiony wobec katastrofy, wojny, grzechu, pychy, zdrady i przemocy. Dopiero wtedy okazuje się, co naprawdę znaczy wiara.
Dlatego Pożoga, Błogosławiona wina, Nieznany kraj i cykl krucjatowy układają się w jedną większą opowieść. Kossak interesowały momenty przełomowe, nabrzmiałe konfliktem, w których można było zobaczyć sens epoki i prawdę o człowieku. Ryszka podkreśla, że pisarka nie unikała tematów trudnych ani wstydliwych, kierując się zarówno względami moralnymi, jak i artystycznymi.
Najtrudniejsze pytanie: antysemityzm i „Żegota”
Najbardziej drażliwy problem dotyczy stosunku Kossak do Żydów. Ryszka nie pomija tego tematu, ale wyraźnie próbuje obronić pisarkę przed łatwym osądem. I trzeba powiedzieć uczciwie: przed wojną Kossak wypowiadała sądy o Żydach, których dziś nie sposób potraktować jako niewinne. Był w jej myśleniu składnik narodowej nieufności, były krzywdzące uogólnienia, był język epoki, który pozostaje dla współczesnego czytelnika trudny.
Ale ten antysemityzm nie był bezwzględny. Nie był rasowy, eliminacyjny, hitlerowski. Kossak mogła uważać Żydów za przeciwników politycznych czy kulturowych, ale nie przestawała widzieć w nich ludzi. I właśnie dlatego w czasie okupacji niemieckiej napisała słynny Protest!, w którym wzywała do sprzeciwu wobec mordowania Żydów. Następnie współtworzyła Radę Pomocy Żydom „Żegota”.
To jeden z najważniejszych paradoksów jej biografii. Kossak nie stała się nagle liberalną humanistką według dzisiejszego wzoru. Pozostała sobą: katoliczką, patriotką, osobą o ostrych sądach. Ale w chwili próby uznała, że mordowany Żyd jest bliźnim, którego trzeba ratować. Tu kończy się publicystyka, a zaczyna sprawdzian sumienia.
Postać nie do prostych etykiet
Dlatego o Zofii Kossak trzeba mówić ostrożnie, ale nie tchórzliwie. Nie wolno jej wybielać, jakby każde trudne zdanie było tylko wymysłem przeciwników. Nie wolno jej też przekreślać, jakby całe życie dało się sprowadzić do jednego oskarżenia. Była pisarką wielką, ale niełatwą. Była katoliczką z krwi i kości, ale nie z obrazka do pierwszej komunii. Była kobietą swojej epoki, z jej językiem, lękami i uprzedzeniami, a zarazem kimś, kto w godzinie grozy potrafił zrobić rzecz prawą.
O tym właśnie jest najnowszy film: o książce Czesława Ryszki, o Pożodze, o krucjatach, o Żegocie i o cieniu, którego nie wolno udawać, że nie istnieje. Bo Zofia Kossak jest jedną z tych postaci, które przypominają, że historia rzadko daje nam bohaterów wygodnych. Częściej daje ludzi z krwi, kości, talentu, winy i odwagi.
Cykl „Między wierszami”, czyli omówienia książek w Tygodniku Bydgoskim, publikujemy w każdy czwartek, około godziny 18.00