Historia Dzisiaj 16:00 | Redaktor
W Koronowie odsłonięto pomnik żołnierzy, którzy bronili ojczyzny we wrześniu 1939 roku

fot. Facebook

W sobotę 7 listopada w Koronowie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika Batalionu Obrony Narodowej „Koronowo”. Monument przypomina o żołnierzach, którzy we wrześniu 1939 roku stanęli do walki z niemieckim najeźdźcą, broniąc rodzinnej ziemi. W uroczystości uczestniczył przedstawiciel prezydenta RP, który skierował do zgromadzonych specjalny list. Powstanie pomnika jest również zwieńczeniem wieloletnich starań miejscowych pasjonatów historii.

Pomnik, na który czekano wiele lat

Nowy monument stanął na skwerze przy cmentarzu parafialnym w Koronowie. Jego autorem jest prof. Jan Szczypka. Charakterystycznym elementem pomnika są odwzorowania wojskowych nieśmiertelników, przypominających o konkretnych ludziach, którzy w 1939 roku włożyli polskie mundury i ruszyli na wojnę.

Sobotnie uroczystości rozpoczęły się Mszą świętą w bazylice Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Następnie uczestnicy przeszli pod pomnik, gdzie odbyła się ceremonia jego odsłonięcia.

Do organizatorów i uczestników wydarzenia specjalny list skierował prezydent RP Karol Nawrocki. Odczytał go doradca prezydenta, Marek Szymaniak.

Prezydent podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do upamiętnienia żołnierzy koronowskiego batalionu. Szczególnie wspomniał zmarłego w 2025 roku Włodzimierza Hańca, prezesa Towarzystwa Miłośników Historii Batalionu Obrony Narodowej „Koronowo”.

To właśnie skupieni w Towarzystwie pasjonaci historii przez wiele lat zabiegali o przypomnienie dziejów jednostki i godne uczczenie jej żołnierzy. Jak podkreślił prezydent, powstanie monumentu jest spełnieniem marzeń Włodzimierza Hańca i zwieńczeniem wieloletniej pracy stowarzyszenia.

Dwa dni poświęcone pamięci

Odsłonięcie pomnika było kulminacyjnym punktem dwudniowych obchodów, zorganizowanych przez Towarzystwo Miłośników Historii Batalionu Obrony Narodowej „Koronowo”, władze samorządowe, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury i miejscową parafię.

Już w piątek 6 listopada przygotowano w Izbie Muzealnej Ziemi Koronowskiej żywe lekcje historii dla uczniów oraz spotkanie związane z przekazaniem pamiątek po żołnierzach batalionu. Na skwerze noszącym imię jednostki zaplanowano posadzenie Dębu Pamięci.

Wieczorem w Centrum Kultury Synagoga odbywał się program historyczny pod hasłem „Pamięć ma znaczenie, czyli o żołnierzach z Koronowa”. Wśród zaproszonych gości znaleźli się autor pomnika prof. Jan Szczypka oraz Anna Reich, autorka książki „Odwaga”, przybliżającej wojenne losy żołnierzy.

Sobotnie obchody zamykał piknik militarno-historyczny przy hali sportowo-widowiskowej przy ulicy Wąskotorowej.

Kim byli żołnierze koronowskiego batalionu?

Historia Batalionu Obrony Narodowej „Koronowo” jest częścią dziejów przygotowań Polski do wojny, której nie udało się uniknąć.

W latach trzydziestych II Rzeczpospolita rozbudowywała system obrony, zdając sobie sprawę z narastającego zagrożenia ze strony III Rzeszy. Jednym z elementów tych przygotowań było tworzenie oddziałów Obrony Narodowej. Miały one uzupełniać regularną armię, wykorzystując miejscowe zasoby ludzkie i znajomość terenu.

Ich szczególną cechą był lokalny charakter. Służyli w nich przede wszystkim rezerwiści, mieszkańcy okolicznych miejscowości, ludzie na co dzień zajmujący się pracą zawodową, prowadzeniem gospodarstw czy wychowywaniem dzieci. W razie zagrożenia mieli bronić własnych domów i rodzinnych stron.

Koronowski batalion powstał wiosną 1939 roku, a jego organizację określono szczegółowo rozkazem z 17 czerwca. Wchodził w skład Pomorskiej Brygady Obrony Narodowej, której dowództwo znajdowało się w Świeciu.

Stan etatowy jednostki wynosił 685 żołnierzy. Wywodzili się oni przede wszystkim z powiatów bydgoskiego i świeckiego. Dowódcą batalionu został major Antoni Krzesiński, natomiast dowództwa poszczególnych kompanii zorganizowano w Koronowie, Wierzchucinie Królewskim i Świekatowie.

I kompanią dowodził kapitan Czesław Ciechoński, II kompanią podporucznik rezerwy Aleksy Sottek, a III kompanią podporucznik rezerwy Leon Ligocki.

Latem 1939 roku żołnierze odbyli dwutygodniowe szkolenie poligonowe w Grupie pod Grudziądzem. W sierpniu przeprowadzono mobilizację. Wojna była już wówczas niemal nieunikniona.

Przestarzała broń, ale ogromna determinacja

Koronowski batalion, podobnie jak wiele innych jednostek Obrony Narodowej, nie dysponował nowoczesnym wyposażeniem porównywalnym z uzbrojeniem regularnych oddziałów niemieckich.

Żołnierze otrzymali między innymi francuskie karabiny i karabiny maszynowe starszych typów, wycofywane wcześniej z jednostek wojska stałego. Brakowało także odpowiedniego umundurowania i wyposażenia.

Nie oznaczało to jednak, że byli formacją pozbawioną wartości bojowej. Znali teren, na którym przyszło im walczyć, a przede wszystkim mieli świadomość, czego bronią.

26 sierpnia 1939 roku batalion zajął stanowiska obronne w rejonie jezior koronowskich, na odcinku od Buszkowa do Byszewa. Operacyjnie został podporządkowany dowództwu 22 Pułku Piechoty, należącego do 9 Dywizji Piechoty Armii „Pomorze”.

Polacy przygotowali tam rowy strzeleckie, zasieki, przeszkody przeciwpancerne i umocnienia. Istotnym elementem systemu obrony były także schrony bojowe.

Pozycja jezior koronowskich miała znaczenie strategiczne. Naturalne przeszkody terenowe mogły utrudnić niemieckim wojskom szybkie posuwanie się w kierunku Bydgoszczy i Wisły.

Wrzesień 1939. Walka o rodzinne strony

Kiedy 1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę, żołnierze koronowskiego batalionu znaleźli się na jednym z ważnych odcinków obrony Pomorza.

9 Dywizja Piechoty, dowodzona przez pułkownika Józefa Werobeja, musiała przeciwstawić się znacznie silniejszemu przeciwnikowi. Niemieckie wojska dysponowały przewagą liczebną i techniczną, szczególnie w broni pancernej i lotnictwie.

Żołnierze batalionu „Koronowo” bronili pozycji między Buszkowem a Byszewem. Najcięższe walki toczyły się w rejonie Buszkowa.

Był to fragment dramatycznej bitwy o Pomorze. Szybkie niemieckie natarcie doprowadziło do przełamania polskiej obrony, a następnie okrążenia znacznej części 9 Dywizji Piechoty. W nocy z 2 na 3 września sytuacja polskich oddziałów stała się krytyczna. W kolejnych dniach dywizja została w znacznej mierze rozbita.

Nie wszyscy żołnierze koronowskiego batalionu zakończyli wówczas swój szlak bojowy. Część walczyła dalej w innych rejonach kraju.

O ofierze poniesionej przez obrońców przypominają wojenne mogiły na koronowskim cmentarzu parafialnym. W jednej z nich pochowano 13 polskich żołnierzy poległych we wrześniu 1939 roku. Wśród spoczywających w miejscowych grobach znajdują się także żołnierze koronowskiego batalionu.

Za każdym nieśmiertelnikiem kryje się człowiek

Przywołując historię batalionu, prezydent Karol Nawrocki przypomniał świadectwo jednego z żołnierzy, Stanisława Zielińskiego, utrwalone przez Annę Reich w książce „Odwaga”.

W przytoczonej relacji młody żołnierz mówi o swoim pragnieniu życia, o żonie, która na niego czeka, i o wyczerpującej walce z niemieckim przeciwnikiem.

To jeden z najbardziej poruszających wymiarów wojennej historii. Za nazwami jednostek, numerami pułków i opisami operacji wojskowych kryją się przecież ludzie. Wielu z nich jeszcze kilka tygodni wcześniej prowadziło zwyczajne życie, pracowało i planowało przyszłość.

Wojna odebrała im tę przyszłość albo na zawsze ją odmieniła.

Właśnie dlatego szczególnego znaczenia nabiera forma koronowskiego pomnika. Umieszczone na nim nieśmiertelniki nie są wyłącznie wojskowym symbolem. Przypominają, że każdy z poległych miał własne imię, nazwisko, rodzinę i historię.

Praca nad przywracaniem tych nazwisk pamięci wciąż trwa. W minionych latach członkowie Towarzystwa Miłośników Historii Batalionu Obrony Narodowej „Koronowo”, we współpracy z badaczami i Instytutem Pamięci Narodowej, podejmowali wysiłki zmierzające do ustalenia personaliów żołnierzy jednostki. W 2025 roku informowano o zidentyfikowaniu około stu osób.

Pamięć, którą trzeba było ocalić

Pomnik odsłonięty 7 listopada jest świadectwem tego, że historia lokalna nie musi pozostawać jedynie przedmiotem zainteresowania zawodowych historyków.

W Koronowie jej przywracaniem zajęli się przede wszystkim mieszkańcy, którzy uznali, że ofiara żołnierzy z 1939 roku zasługuje na trwałe upamiętnienie.

Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Włodzimierz Haniec. Nie doczekał odsłonięcia pomnika, o którego powstanie przez lata zabiegał. Zmarł w 2025 roku, pozostawiając dzieło, które kontynuowali jego współpracownicy.

Dzięki ich staraniom mieszkańcy Koronowa otrzymali nowe miejsce pamięci, a kolejne pokolenia — sposobność, by poznać historię ludzi, którzy w pierwszych dniach września 1939 roku stanęli w obronie swojej ojczyzny.

Nie byli anonimowymi postaciami z podręczników. Byli mieszkańcami Koronowa i okolicznych miejscowości. Bronili miejsc, które znali od dzieciństwa. Teraz ich historia została na trwałe wpisana w przestrzeń miasta.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->