Schreiber broni Morawieckiego. Szekspir w tle coraz ostrzejszego sporu w PiS
fot. Facebook
Łukasz Schreiber zdecydowanie opowiedział się po stronie Mateusza Morawieckiego w narastającym konflikcie wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Bydgoski poseł przekonuje, że byłemu premierowi nie chodzi ani o rozłam, ani o przejęcie partii. Swoją obronę rozpoczął od cytatu z „Juliusza Cezara” Williama Shakespeare’a. Jak na partyjny spór – rozmach zaiste imperialny.
Inne z kategorii
Łukasz Schreiber opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis poświęcony sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości oraz zarzutom stawianym Mateuszowi Morawieckiemu. Punktem wyjścia uczynił mowę Marka Antoniusza z „Juliusza Cezara” Williama Shakespeare’a.
Bydgoski parlamentarzysta zaznaczył wprawdzie w dopisku, że nie porównuje byłego premiera do Cezara, a siebie do Antoniusza. Literacka konstrukcja wpisu nie pozostawia jednak wątpliwości, kto w tej opowieści ma być niesłusznie oskarżany o nadmierną ambicję.
Zdaniem Schreibera część polityków PiS prowadzi w mediach kampanię, której celem jest przedstawienie Morawieckiego jako człowieka odpowiedzialnego za obecny kryzys w partii.
Poseł uważa taką narrację za nieuczciwą.
– Człowiek, który przez sześć lat kierował rządem, ma nagle być „chory na ambicję”, bo nie dostał nominacji na kandydata na premiera w sytuacji, w której i tak prawdopodobnie będziemy budować koalicję?
– pyta Schreiber.
Bezpośrednią przyczyną kryzysu jest decyzja władz Prawa i Sprawiedliwości dotycząca działalności polityków partii w odrębnych stowarzyszeniach.
15 lipca prezydium Komitetu Politycznego PiS zobowiązało członków ugrupowania do wystąpienia z organizacji prowadzących działalność polityczną. Uchwała objęła między innymi założone przez Mateusza Morawieckiego stowarzyszenie Rozwój Plus oraz stowarzyszenie Po Pierwsze Polska Jacka Sasina.
Politycy mają czas do 23 lipca na złożenie odpowiednich oświadczeń. Rzecznik PiS Rafał Bochenek zapowiedział, że wobec osób, które nie podporządkują się decyzji, może zostać wszczęta procedura wykluczenia z partii.
Jacek Sasin zdecydował o zakończeniu działalności swojego stowarzyszenia. Morawiecki zamierza natomiast pozostać zarówno w PiS, jak i w organizacji Rozwój Plus.
Piątkowe spotkanie byłego premiera z Jarosławem Kaczyńskim nie przyniosło rozstrzygnięcia. Według Bochenka rozmowa przebiegała spokojnie, ale decyzja kierownictwa partii pozostała w mocy.
Schreiber przekonuje, że powstanie Rozwoju Plus nie jest przygotowaniem do rozłamu ani budowy konkurencyjnego ugrupowania.
Według niego celem środowiska skupionego wokół Morawieckiego jest poszerzenie społecznego zaplecza prawicy oraz odzyskanie umiarkowanych wyborców, którzy w ostatnich latach oddalili się od PiS.
Bydgoski poseł przyznaje, że były premier ma inną wrażliwość, styl działania i sposób prowadzenia politycznej rywalizacji niż część kierownictwa partii. Nie uważa jednak, aby stanowiło to problem.
– Czy nie tak powinna wyglądać wielka partia? Wyborcy też mają różne wrażliwości, różną gradację priorytetów i różną sympatię wobec najpopularniejszych polityków PiS
– argumentuje.
Schreiber odrzuca także zarzut, że grupa Morawieckiego próbuje przejąć kontrolę nad ugrupowaniem. Podkreśla, że nikt z tego środowiska nie zakwestionował przywództwa Jarosława Kaczyńskiego.
Pod listem do prezesa PiS podpisało się 45 parlamentarzystów związanych z Rozwojem Plus. Wśród nich znaleźli się Schreiber oraz reprezentujący okręg toruńsko-włocławski Krzysztof Szczucki. Sygnatariusze deklarują, że zależy im na jedności partii, ale jednocześnie domagają się dotarcia do wyborców, którzy w ostatnich latach przestali popierać PiS.
W debacie o przyszłości grupy Morawieckiego pojawiły się również sugestie, że część parlamentarzystów szuka politycznej „szalupy”, obawiając się utraty mandatów w kolejnych wyborach.
Schreiber stanowczo temu zaprzecza. Wymienia polityków Rozwoju Plus, którzy – jego zdaniem – mogą być pewni ponownego wyboru. Wskazuje również na własny wynik z ostatnich wyborów parlamentarnych, kiedy startując z drugiego miejsca listy PiS, uzyskał ponad dwukrotnie więcej głosów niż jej lider.
W wyborach z 2023 roku Schreiber zdobył w okręgu bydgoskim 44 413 głosów, podczas gdy otwierający listę Paweł Szrot otrzymał ich 20 895.
Argument wyborczy rzeczywiście przemawia więc na korzyść bydgoskiego posła. Nie oznacza to jednak, że spór pozbawiony jest walki o wpływy. W wielkich partiach idee, programy, osobiste ambicje i miejsca na listach zazwyczaj występują razem – niczym bohaterowie sztuki, którzy zapewniają publiczność, że na scenę sprowadziło ich wyłącznie dobro republiki.
Poseł odniósł się także do pogłosek, według których Morawiecki miał mieć żal do władz PiS, ponieważ nie został kandydatem w wyborach prezydenckich.
Schreiber zapewnia, że były premier od początku popierał kandydaturę Karola Nawrockiego i angażował się w jego kampanię. Przekonuje również, że Morawiecki nie kieruje się względami finansowymi, ponieważ jeszcze przed wejściem do polityki osiągnął zawodowy sukces.
Zdaniem Schreibera rzeczywistym celem byłego premiera jest stworzenie prawicy zdolnej do przedstawienia spójnej i nowoczesnej wizji państwa. Sam sprzeciw wobec Donalda Tuska oraz rozliczanie obecnego rządu mają nie wystarczyć do odzyskania władzy.
Polityk pisze o potrzebie budowy Polski „odpowiedzialnej, ambitnej, odważnej i nowoczesnej”, która równocześnie pielęgnowałaby tradycję, kulturę i narodowe dziedzictwo.
Schreiber zapowiada również duże wydarzenie organizowane przez stowarzyszenie na zakończenie sezonu politycznego. Ma to być całodzienne forum dyskusyjne z udziałem ekspertów, historyków i osób reprezentujących różne światopoglądy. Wśród zaproszonych gości wymienia Garriego Kasparowa.
Poseł zastrzega, że nie będzie to kongres założycielski nowej partii. Jak zauważa, zarówno charakter wydarzenia, jak i technokratyczna nazwa stowarzyszenia niezbyt pasują do rozpoczęcia budowy nowej formacji politycznej.
Tego rodzaju zapewnienia należą oczywiście do obowiązkowego repertuaru każdego środowiska podejrzewanego o przygotowywanie rozłamu. Nie przesądza to jednak, że rozłam rzeczywiście jest planowany. Na razie politycy skupieni wokół Morawieckiego konsekwentnie deklarują, że zamierzają pozostać w PiS.
Wpis Schreibera jest czymś więcej niż tylko obroną byłego premiera. Stanowi publiczną deklarację przynależności do jednego z obozów rywalizujących dziś o przyszły kształt Prawa i Sprawiedliwości.
Bydgoski poseł próbuje przekonywać, że różnice programowe i stylistyczne mogą być dla partii atutem, a jedność nie powinna oznaczać bezrefleksyjnego powtarzania tych samych tez. To argument mający racjonalne podstawy, zwłaszcza w ugrupowaniu zabiegającym o odzyskanie wyborców centrowych.
Z drugiej strony trudno uznać obecną sytuację wyłącznie za spokojną wymianę poglądów. Uchwała władz partii, groźba wykluczeń oraz publiczne listy poparcia świadczą o rzeczywistym konflikcie, którego nie da się już przykryć zapewnieniami o całkowitej zgodzie.
Schreiber kończy wpis deklaracją, że nie chce być posłem, którego jedynym celem jest ponowne zdobycie mandatu. Zapowiada, że jest gotów ponieść polityczne konsekwencje swojego stanowiska.
O tym, czy była to odważna próba poszerzenia prawicy, czy jeden z aktów prowadzących do jej podziału, nie zdecydują jednak nawet najlepiej dobrane cytaty z Shakespeare’a. Pierwsza odpowiedź może nadejść już 23 lipca, gdy upłynie wyznaczony przez kierownictwo PiS termin na wybór między partią a działalnością w stowarzyszeniu.