Opinie Dzisiaj 17:35 | Michał Jędryka
[ROZMOWA TYGODNI(K)A] Czy UPA była organizacją przestępczą? Prof. Mirosław Szumiło o Wołyniu

Czy walka o niepodległość może usprawiedliwiać zbrodnię? Czy Ukraińska Powstańcza Armia była formacją narodowowyzwoleńczą, która jedynie dopuściła się przestępstw, czy też sam charakter jej działalności pozwala uznać ją za organizację przestępczą? O tym Michał Jędryka rozmawia z prof. Mirosławem Szumiłą.

Rozmowa została przeprowadzona w Delegaturze Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy. Jej punktem wyjścia była niedawna dyskusja dotycząca interpretacji zbrodni wołyńskiej i oceny działalności UPA.

Prof. Mirosław Szumiło jest historykiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz Instytutu Pamięci Narodowej.

Historia nie jest kolekcjonowaniem faktów

Rozmowa rozpoczyna się od pytania o zadanie historyka. Czy powinien on ograniczać się do gromadzenia i porządkowania faktów, czy też musi je również interpretować?

Zdaniem prof. Szumiły historia nie może sprowadzać się do kronikarskiego spisywania wydarzeń. Historyk powinien ustalać ich przyczyny, skutki i konsekwencje, a także próbować określić charakter badanych procesów oraz organizacji.

Ma to szczególne znaczenie w przypadku UPA. Sam fakt, że organizacja stawiała sobie za cel walkę o niepodległość Ukrainy, nie rozstrzyga jeszcze moralnej i historycznej oceny stosowanych przez nią metod.

 To, że się walczy o niepodległość, nie znaczy, że wszystkie metody i środki są usprawiedliwione – podkreśla prof. Szumiło.

„Od tego zaczyna się historia UPA”

Historyk zwraca uwagę, że pierwsze oddziały banderowskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii powstawały na początku 1943 roku właśnie na Wołyniu. W tym samym czasie rozpoczęła się zorganizowana antypolska akcja, której celem było usunięcie ludności polskiej z tego obszaru.

Choć oddziały UPA wchodziły również w starcia z Niemcami, prof. Szumiło wskazuje, że pierwszoplanowym celem ich działalności na Wołyniu było mordowanie Polaków i depolonizacja regionu.

 Od tego zaczyna się historia UPA, więc dlaczego mielibyśmy nie nazwać tej formacji organizacją przestępczą? – pyta historyk.

Nie oznacza to, że działalność UPA można opisać jedynie za pomocą prostego przeciwstawienia: albo walka o niepodległość, albo działalność przestępcza. Organizacja mogła realizować cele niepodległościowe, a jednocześnie odpowiadać za zaplanowane zbrodnie popełniane na ludności cywilnej.

Spontaniczny bunt czy zaplanowana akcja?

Jednym z argumentów pojawiających się w ukraińskiej polityce historycznej jest twierdzenie, że mordy na Polakach były spontanicznym buntem ukraińskich chłopów, wynikającym z wcześniejszych konfliktów społecznych i narodowościowych.

Prof. Szumiło podważa taką interpretację. Zwraca uwagę, że ofiarami byli najczęściej zwykli polscy mieszkańcy wsi, znajdujący się w podobnej sytuacji społecznej jak ich ukraińscy sąsiedzi. Nie byli oni przedstawicielami przedwojennej administracji, policji ani ziemiaństwa.

Zdaniem historyka banderowcy celowo angażowali miejscową ludność w mordy. Miało to stworzyć pozory spontanicznego buntu i umożliwić późniejsze przerzucenie odpowiedzialności za zbrodnie na ukraińskich chłopów.

Argumentem przeciwko tezie o zorganizowanej akcji ma być brak zachowanych pisemnych rozkazów nakazujących mordowanie Polaków. Prof. Szumiło zauważa jednak, że sprawcy świadomie unikali pozostawiania dokumentów lub przekazywali dyrektywy ustnie.

Jak historycy badają zbrodnię wołyńską?

W rozmowie pojawia się również pytanie o źródła, którymi dysponują badacze. W przypadku wielu pojedynczych zbrodni najważniejsze pozostają relacje świadków. Część z nich spisywano jeszcze podczas wojny, bezpośrednio od Polaków uciekających z Wołynia na teren Generalnego Gubernatorstwa.

Historycy wykorzystują także dokumenty pozostawione przez UPA, raporty sowieckiej partyzantki oraz źródła niemieckie. Prof. Szumiło wskazuje, że wciąż nie zostały w pełni zbadane archiwa węgierskie. Wojska węgierskie stacjonowały w Galicji Wschodniej i mogły pozostawić raporty dotyczące obserwowanych wydarzeń.

Dalsze badania mogą przynieść nowe informacje, nie należy jednak oczekiwać, że same ekshumacje pozwolą ustalić pełną liczbę ofiar. Wiele polskich wsi przestało istnieć, a miejsca pochówku znajdują się obecnie na polach lub w lasach i nie pozostały po nich żadne widoczne ślady.

Czy Niemcy ponoszą odpowiedzialność?

Zbrodnie na Wołyniu dokonywały się podczas okupacji niemieckiej. Prof. Szumiło ocenia, że można mówić o pewnym stopniu odpowiedzialności okupanta, który nie podejmował działań mających powstrzymać mordy.

Niemcom odpowiadało podsycanie konfliktu polsko-ukraińskiego. W pojedynczych przypadkach zachowywali oni życzliwą neutralność wobec polskich oddziałów samoobrony, ale zasadniczym celem pozostawało stosowanie zasady „dziel i rządź” oraz wykorzystywanie Ukraińców przeciwko Polakom.

Całą rozmowę Michała Jędryki z prof. Mirosławem Szumiłą można obejrzeć poniżej.



-->