[MIĘDZY WIERSZAMI] Świadkowie Jehowy pukają do drzwi. A czy katolicy wiedzą, w co wierzą?
Magdalena Szostak, wychowana w środowisku świadków Jehowy, a dziś katoliczka, napisała książkę, która jest nie tylko analizą doktryny Towarzystwa Strażnica. To także niewygodne pytanie skierowane do katolików: czy potrafimy rzeczowo i spokojnie wyjaśnić własną wiarę?
Inne z kategorii
[KADR TYGODNIKA} Być albo nie być… Hamletem
[OKIEM TYGODNIKA] Niedawno temu, w naszej galaktyce… Był sobie człowiek
Magdalena Szostak zna świat świadków Jehowy od środka. Wychowała się w tej społeczności, ale dziś jest katoliczką. Jej książka „Świadkowie Jehowy”, wydana w serii „Pszenica i Kąkol”, nie jest jednak ani sensacyjnym reportażem, ani pamfletem przeciwko konkretnym ludziom. To raczej spokojna, choć stanowcza analiza doktryny Towarzystwa Strażnica.
W najnowszym filmie omawiam tę książkę i pytam, dlaczego rozmowa katolika ze świadkiem Jehowy bywa tak trudna.
Nie chodzi tu bowiem wyłącznie o różnice obyczajowe, religijne praktyki czy odmienne słownictwo. W centrum sporu znajduje się pytanie najważniejsze: kim jest Jezus Chrystus? Czy jest prawdziwym Bogiem, Synem Bożym, drugą Osobą Trójcy Świętej, czy też — jak głosi nauczanie świadków Jehowy — kimś zasadniczo innym?
Magdalena Szostak pokazuje, że doktryna Towarzystwa Strażnica posługuje się chrześcijańskimi pojęciami, ale nadaje im inne znaczenie. Dotyczy to między innymi rozumienia Biblii, imienia Boga, zbawienia, Eucharystii, Trójcy Świętej czy samej osoby Chrystusa.
Katolicy też mają problem
Książka Szostak jest jednak niewygodna nie tylko dla świadków Jehowy. Jest niewygodna także dla katolików.
Autorka przypomina, że wielu katolików nie jest przygotowanych do rozmowy o własnej wierze. Nie potrafi wskazać jej biblijnych podstaw, nie umie wyjaśnić nauki o Chrystusie, Trójcy Świętej, Kościele czy sakramentach. Gdy więc do drzwi pukają świadkowie Jehowy, problemem nie jest wyłącznie to, co oni mówią. Problemem jest także to, czy my mamy coś do powiedzenia.
To jeden z najważniejszych wątków filmu. Rozmowa ze świadkami Jehowy może być dla katolików pewnym rachunkiem sumienia. Nie po to, by prowadzić religijne kłótnie na progu mieszkania, ale po to, by poważnie zapytać samych siebie: czy naprawdę znamy własną wiarę?
Sekta? Wspólnota? Organizacja religijna?
W filmie poruszam również sprawę słowa „sekta”, którego autorka używa w odniesieniu do świadków Jehowy. To określenie budzi spory, bo ma różne znaczenia. W sensie religioznawczym może oznaczać odłam religijny wyodrębniony z większej tradycji. W języku potocznym brzmi jednak znacznie ostrzej i kojarzy się z grupą zamkniętą, manipulacyjną czy destrukcyjną.
Dlatego trzeba odróżniać krytyczną ocenę doktryny i organizacji od pogardy wobec konkretnych ludzi. Szostak tej pogardy unika. Przeciwnie — w jej książce widać troskę o osoby, które często szczerze szukają Boga, ale zostały uformowane przez nauczanie odrywające je od pełni chrześcijańskiego objawienia.
Dlaczego warto obejrzeć ten film?
Film jest recenzją książki, ale także refleksją nad stanem katolickiej świadomości religijnej. Bo jeżeli katolik nie wie, dlaczego wierzy w Chrystusa, Trójcę Świętą, Kościół i sakramenty, to nie wystarczy mu ogólne przekonanie, że „ma swoją wiarę”.
Magdalena Szostak przypomina, że wiara wymaga nie tylko przywiązania, ale także treści. I właśnie dlatego jej książka może być pożyteczna nie tylko dla tych, którzy interesują się świadkami Jehowy, lecz także dla wszystkich katolików, którzy chcą lepiej rozumieć własne wyznanie.
Obejrzyj film: