Opinie Dzisiaj 18:17 | Michał Jędryka
Rozbiory zaczęły się znacznie wcześniej. Co o upadku Polski pisze Jacek Komuda?

Zanim w 1772 roku doszło do pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej, jej sąsiedzi od dawna rozważali możliwość podziału polskiego państwa. Niektóre projekty powstały ponad dwa stulecia wcześniej. Jacek Komuda w książce „Rozbiory. Jak sąsiedzi rozerwali Pierwszą Rzeczpospolitą” pokazuje, że utrata niepodległości była finałem długiego procesu politycznego. Najnowszy wideofelieton Tygodnika Bydgoskiego poświęcony jest tej właśnie książce.

Historia rozbiorów kojarzy się przede wszystkim z trzema datami: 1772, 1793 i 1795. W szkolnej pamięci pozostają jeszcze protest Rejtana, konfederacja targowicka, insurekcja kościuszkowska i abdykacja Stanisława Augusta Poniatowskiego. Tymczasem, jak przekonuje Jacek Komuda, aby zrozumieć tragedię upadku Rzeczypospolitej, trzeba cofnąć się znacznie dalej.

Rozbiory przed rozbiorami

Czy można mówić o rozbiorach Polski jeszcze przed XVIII wiekiem? Okazuje się, że projekty podziału polskich ziem pojawiały się wielokrotnie.

Komuda przypomina między innymi porozumienie cesarza Maksymiliana I z Moskwą z 1514 roku, a także zawarty w 1656 roku układ w Radnot. Ten drugi, podpisany podczas potopu szwedzkiego, przewidywał podział Rzeczypospolitej między jej przeciwników.

Żaden z tych projektów nie został zrealizowany. Państwo polsko-litewskie potrafiło jeszcze obronić swoją suwerenność. Dopiero późniejsza zmiana układu sił w Europie, a także rosnąca zależność polskiej polityki od sąsiednich mocarstw, stworzyły warunki do skutecznego przeprowadzenia rozbiorów.

Książka Komudy zawiera wiele podobnych, rzadko przywoływanych epizodów. Autor kwestionuje też niektóre utrwalone interpretacje historyczne, między innymi dotyczące polityki Augusta II Mocnego. Nie wszystkie jego rozstrzygnięcia są jednak bezsporne.

Kiedy „pomoc” staje się zaborem

Szczególnie interesująca jest opowieść o wydarzeniach bezpośrednio poprzedzających pierwszy rozbiór.

W 1769 roku Austriacy zajęli starostwo spiskie, a następnie wkroczyli również na inne tereny południowej Rzeczypospolitej. Działania te przedstawiano między innymi jako konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony przed epidemią.

Tak oto pod hasłami utrzymywania porządku i ochrony ludności dokonywano faktycznego zajmowania cudzego terytorium.

W książce ważne miejsce zajmuje również rekonstrukcja dyplomatycznych zabiegów, w wyniku których idea terytorialnych „odszkodowań” dla mocarstw przekształciła się w projekt podziału Rzeczypospolitej.

Nie był to jeden spisek ani pojedyncza decyzja podjęta przy stole z rozłożoną mapą. Był to skomplikowany proces, w którym interesy Rosji, Prus i Austrii stopniowo zaczęły prowadzić do wspólnego rozwiązania — kosztem Polski.

Historia, która nie przestaje być aktualna

W wideofelietonie zwracamy również uwagę na analogie między osiemnastowieczną polityką mocarstw a współczesnymi stosunkami międzynarodowymi.

Język ochrony ludności, bezpieczeństwa i przywracania porządku nadal bywa wykorzystywany do usprawiedliwiania agresji. Historia rozbiorów każe również poważnie zastanowić się nad wartością międzynarodowych gwarancji, rzeczywistą siłą sojuszy i odpowiedzialnością krajowych elit politycznych.

Komuda nie oszczędza zresztą tych ostatnich. Jego ocena wielu postaci polskiej historii jest surowa, niekiedy wręcz bezlitosna. Autor nie ukrywa własnych przekonań i zdecydowanie formułuje polityczne oraz moralne sądy.

To jednocześnie siła i słabość jego książki. Barwna narracja sprawia, że nawet skomplikowane wydarzenia dyplomatyczne stają się pasjonującą lekturą. Niektóre interpretacje wymagają jednak krytycznej lektury i konfrontacji z ustaleniami historyków.

Czy rozbiory były nieuniknione? Dlaczego próby reformowania państwa przyspieszały niekiedy reakcję jego przeciwników? Jak to się stało, że obce mocarstwa uzyskały tak znaczny wpływ na polską politykę?

Na te pytania warto poszukać odpowiedzi w książce Jacka Komudy. W wideofelietonie Tygodnika Bydgoskiego przedstawiamy kilka szczególnie interesujących wątków, nie zdradzając jednak wszystkich historycznych niespodzianek przygotowanych przez autora.

Zapraszamy do obejrzenia filmu i do lektury „Rozbiorów”. To książka, z którą nie zawsze trzeba się zgadzać, ale obok której trudno przejść obojętnie.

-->