Historia Dzisiaj 17:52 | Michał Jędryka
Trzy topory i ślady bitwy sprzed 616 lat. Co poszukiwacze znajdują pod Koronowem?

Około 500 poszukiwaczy, kilka dni przeczesywania pól i kolejne przedmioty wydobyte z ziemi. Podczas tegorocznego zlotu w Wilczu znaleziono m.in. trzy topory pochodzące – według wstępnej oceny organizatorów – z okresu bitwy pod Koronowem. O tym, czego właściwie szukają poszukiwacze i co pięć lat badań powiedziało nam o wydarzeniach z 1410 roku, rozmawiamy z Piotrem Glimasińskim, prezesem Stowarzyszenia Archeologiczno-Historycznego „Bractwo”.

Kiedy organizowano pierwszy zlot, uczestniczyło w nim około stu osób. W tym roku do Wilcza przyjechało ich około pięciuset. Niektórzy pojawili się już w czwartek, choć zasadnicza część wydarzenia rozpoczynała się później.

– Mam nadzieję, że to świadczy o przywiązaniu i sentymencie do tego miejsca – mówi Piotr Glimasiński.

Ale integracja i spotkanie starych znajomych to tylko jedna strona zlotu. Druga zaczyna się wtedy, kiedy poszukiwacze biorą wykrywacze i ruszają w pola.

Trzy topory z epoki bitwy

Cel pozostaje ten sam od pierwszej edycji: odnalezienie materialnych śladów bitwy pod Koronowem, stoczonej 10 października 1410 roku.

Nie jest to łatwe. Przez ponad sześć stuleci teren zmieniały prace rolne, przemieszczenia ziemi i działalność człowieka. Sama bitwa była też nieporównanie mniejszym starciem niż Grunwald, dlatego pozostawiła po sobie mniej zabytków.

Mimo to ziemia nadal je oddaje.

– W tej edycji udało nam się znaleźć trzy topory, typowo z tego okresu – mówi Glimasiński. Znaleziska zostaną zabezpieczone, udokumentowane i przekazane do dalszej oceny specjalistów.

Poszukiwacze znajdują również groty i bełty. W przypadku takich przedmiotów związek z polem walki może być szczególnie interesujący: wystrzelony pocisk pozostawał tam, gdzie spadł, choć późniejsze prace rolne mogły go oczywiście przemieścić.

Gdzie naprawdę była bitwa?

Paradoksalnie po pięciu latach poszukiwań nadal nie da się po prostu narysować na mapie dokładnego przebiegu bitwy.

Nawet stojąca przy drodze tablica wskazująca miejsce starcia ma charakter umowny. Glimasiński zwraca uwagę, że w miejscu tym nie znaleziono dotąd śladów pozwalających jednoznacznie potwierdzić, że właśnie tam znajdowało się centrum walk.

Są natomiast inne obszary, które przyniosły znaleziska na tyle istotne, że zostały wyłączone z dalszych poszukiwań z użyciem wykrywaczy.

I to jest jeden z najciekawszych rezultatów kolejnych zlotów.

Tam, gdzie nagromadzenie zabytków może wskazywać na stanowisko archeologiczne, kończy się swobodne chodzenie z detektorem. Teren musi zostać zabezpieczony i zbadany już metodami profesjonalnej archeologii.

„Kto trzymał to przede mną?”

W rozmowie z Tygodnikiem Bydgoskim pytamy również o coś, czego nie da się zapisać w archeologicznym sprawozdaniu: co czuje człowiek, kiedy po sygnale wykrywacza wyjmuje z ziemi przedmiot, którego nikt nie dotykał od setek lat?

– To jest niesamowita ekscytacja i radość – odpowiada Glimasiński.

Pierwsza myśl nie dotyczy jego wartości materialnej.

– Od razu nasuwa się myśl: kto trzymał to ostatni albo używał tego przedmiotu jako ostatni, do czego on służył. Jeśli chodzi o monety – kto za to płacił i za co.

Znalezisko nie trafia jednak do kieszeni znalazcy. Potencjalny zabytek jest zabezpieczany, fotografowany i dokumentowany przez archeologa. Powstaje sprawozdanie dla konserwatora zabytków, a po przeprowadzeniu odpowiednich procedur przedmiot może ostatecznie znaleźć się w muzeum.

Dla poszukiwacza pozostaje inny rodzaj satysfakcji: może później przyjść do muzeum i pokazać dzieciom przedmiot, który sam wydobył z ziemi.

Koronowo w cieniu Grunwaldu

Jest w tej działalności jeszcze jeden cel.

Bitwę pod Grunwaldem zna każdy polski uczeń. Z bitwą pod Koronowem jest znacznie gorzej, choć rozegrała się podczas tej samej wojny z zakonem krzyżackim i zakończyła zwycięstwem strony polskiej.

Stowarzyszenie „Bractwo” próbuje tę historię popularyzować również poza zlotami. Jego członkowie prowadzą prelekcje w szkołach, pokazują historyczne przedmioty i opowiadają o wydarzeniach 1410 roku.

Zdaniem Piotra Glimasińskiego bitwa pod Koronowem jest wydarzeniem niedocenianym nie tylko ze względu na swoje znaczenie militarne. Zapisała się również jako jedno ze starć, podczas których w szczególny sposób przestrzegano średniowiecznego etosu rycerskiego.

Dlaczego nie wiemy dokładnie, gdzie rozegrała się bitwa? Co znaleziono podczas pięciu zlotów? Jak poszukiwacze współpracują z archeologami i konserwatorem zabytków? I czy za rok ponownie spotkają się w Wilczu?

O tym wszystkim Michał Jędryka rozmawia z Piotrem Glimasińskim, prezesem Stowarzyszenia Archeologiczno-Historycznego „Bractwo”.

Zobacz cały wywiad w materiale wideo.

-->