Urbanistka pyta o plan ogólny Bydgoszczy. „Dlaczego nie pokazujecie mieszkańcom skutków regulacji?”
fot. Wikipedia – ilustracyjne
Anna Rembowicz-Dziekciowska zarzuca Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Bydgoszczy, że nie chce przygotować czytelnych map pokazujących mieszkańcom skutki projektu planu ogólnego. Chodzi m.in. o wysokość zabudowy, intensywność zabudowy i powierzchnie biologicznie czynne. Urbanistka wskazuje, że przy dokumencie, który ma przesądzać o rozwoju miasta na najbliższe dekady, takie informacje powinny być przedstawione jasno i syntetycznie.
Inne z kategorii
Prymas Wyszyński kontra PRL. Dlaczego ta książka pokazuje go bez uproszczeń?
Projekt planu ogólnego Bydgoszczy znów budzi kontrowersje. Tym razem chodzi nie tylko o same zapisy dokumentu, ale także o sposób ich prezentowania mieszkańcom. Anna Rembowicz-Dziekciowska poinformowała w mediach społecznościowych, że dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej odmówił przygotowania dodatkowych, zbiorczych plansz tematycznych, które miałyby w prosty sposób pokazać przyjęte w projekcie parametry zabudowy.
Chodzi o mapy dotyczące m.in. wysokości zabudowy, intensywności zabudowy oraz powierzchni biologicznie czynnych. Zdaniem urbanistki takie opracowania pozwoliłyby mieszkańcom szybciej zrozumieć, jakie zmiany mogą zajść w ich najbliższym otoczeniu, a także porównać rozwiązania przyjęte dla różnych części miasta.
Jak relacjonuje Anna Rembowicz-Dziekciowska, dyrektor MPU miał odmówić udostępnienia takich materiałów, odsyłając mieszkańców do strony Voxly.pl, na której publikowany jest projekt planu.
Urbanistka przypomina również spotkanie konsultacyjne z mieszkańcami z 18 czerwca. Według jej relacji dyrektor miał tam stwierdzić, że takich map generować nie musi, a inne duże miasta również nie sporządzają podobnych dodatkowych opracowań.
Rembowicz-Dziekciowska kwestionuje takie podejście. Jej zdaniem przy tak ważnym dokumencie miasto powinno szczególnie dbać o zrozumiałość przekazu.
„Czy takie negatywne nastawienie do czytelnego zaprezentowania projektu planu pomoże mieszkańcom zrozumieć ten trudny dokument?”
— pyta urbanistka we wpisie.
Wpis dotyczy jednej z najważniejszych kwestii związanych z projektem planu ogólnego: przyszłej wysokości zabudowy w Bydgoszczy. Autorka zwraca uwagę, że dokument ma wpływać na kształtowanie miasta przez najbliższe 20 lat, a mimo to — jej zdaniem — w uzasadnieniu projektu brakuje czytelnego wyjaśnienia, jak będzie kształtowana sylweta Bydgoszczy.
Urbanistka pyta m.in., gdzie na terenie miasta planowana jest zabudowa o wysokości 40 metrów lub wyższa. Według niej samych stref wielofunkcyjnych z zabudową mieszkaniową wielorodzinną, w których przewidziano zabudowę o wysokości 40 metrów lub więcej, ma być około 130.
W jej ocenie mieszkańcy powinni mieć możliwość łatwego sprawdzenia, czy takie strefy są rozlokowane po mieście według czytelnej logiki urbanistycznej, czy też pojawiają się w sposób przypadkowy.
Anna Rembowicz-Dziekciowska przywołuje konkretne lokalizacje. Pyta, czy mieszkańcy domów jednorodzinnych przy ulicach Kijowskiej i Łęczyckiej wiedzą, że w ich sąsiedztwie mogłaby powstać zabudowa dziesięciokondygnacyjna.
Wskazuje też ulicę Boczną, gdzie — według jej relacji — po drugiej stronie kameralnej ulicy przewidywana jest zabudowa do 50 metrów, czyli około 16 kondygnacji, a w pobliżu nawet do 70 metrów, czyli około 23 kondygnacji.
Pada również pytanie o miejsca, w których w strefach z zabudową jednorodzinną miałaby być dopuszczona zabudowa wysokości 35 metrów, odpowiadająca około 11 kondygnacjom.
Autorka wpisu nie zgadza się także z argumentem, że inne duże miasta nie udostępniają podobnych informacji. Jako przykład podaje Wrocław. Według niej w uzasadnieniu projektu planu ogólnego Wrocławia można znaleźć plansze tematyczne podobne do tych, o które zabiega w przypadku Bydgoszczy.
To ważny zarzut, bo dotyczy standardu konsultacji społecznych. Jeżeli mieszkańcy mają realnie odnieść się do projektu, powinni otrzymać nie tylko formalny dokument, ale również narzędzia pozwalające zrozumieć jego konsekwencje. Sam dostęp do skomplikowanego systemu mapowego nie dla każdego jest wystarczający.
Spór dotyka istoty konsultacji planistycznych. Plan ogólny jest dokumentem technicznym, trudnym w odbiorze dla osób, które nie zajmują się urbanistyką zawodowo. Tymczasem jego skutki będą bardzo konkretne: mogą dotyczyć wysokości zabudowy, charakteru ulic, intensywności inwestycji, ilości zieleni oraz wyglądu całych osiedli.
Anna Rembowicz-Dziekciowska stawia więc pytanie, które powinno zainteresować nie tylko specjalistów, ale wszystkich mieszkańców: dlaczego skutki projektu planu ogólnego nie są pokazane w sposób spójny, prosty i czytelny?
Poniżej osadzamy oryginalny wpis Anny Rembowicz-Dziekciowskiej.